fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wspomnienia

Patrick de Saint-Exupéry: Mazowiecki parł do przodu

Jędrzej Bielecki
Znalazł formułę na wyjście z ustroju komunistycznego, która coś budowała, a nie niszczyła – mówi „Rz” Patrick de Saint-Exupéry, wybitny francuski dziennikarz i reporter.
Rz: Z czym kojarzy się na Zachodzie nazwisko Tadeusza Mazowieckiego?
Patrick de Saint-Exupéry: Przede wszystkim z pokojową transformacją komunizmu w demokrację. Tadeusz Mazowiecki nie tylko odcisnął na tym procesie ogromne piętno, on go po prostu umożliwił. Lech Wałęsa odegrał inną rolę: był przywódcą buntu przeciwko Wojciechowi Jaruzelskiemu.
Bez Mazowieckiego tej transformacji by nie było?
Wynik byłby ten sam: doszłoby przecież do rozpadu bloku wschodniego, Związku Radzieckiego, komunizmu. Ale ten proces byłby o wiele bardziej chaotyczny, brutalny, być może o wiele bardziej krwawy. Siłą Mazowieckiego było to, że od samego początku potrafił określić ostateczny cel, ramy tych zmian. A celem tym była zjednoczona Europa. Znalazł formułę na wyjście z ustroju komunistycznego, która coś budowała, a nie niszczyła. Wokół takiej formuły można było zjednoczyć dawnych wrogów, komunistów i demokratyczną opozycję. Wałęsa miał wiele atutów, ale znalezienie na tamtym etapie takiej formuły przekraczało jego możliwości.
Nie tylko jemu trudno było wówczas wyobrazić sobie zjednoczoną Europę. François Mitterrand poleciał do Kijowa, aby przekonać Gorbaczowa do utrzymania podzielonych Niemiec, bloku wschodniego.
François Mitterrand i Tadeusz Mazowiecki to byli ludzie, których rozumowanie dzieliła przepaść. Pierwszy myślał w kategoriach historycznych. Drugi działał do przodu. Patrzył, jak jest, po to, aby napisać, jak ma być. Ale w tym zderzeniu to Mazowiecki zdecydowanie zwyciężył. Bo i wtedy, na przełomie lat 80. i 90. XX w., i teraz Polska była i jest wzorem, jak włączyć przeciwnika w budowę nowego systemu.
Do dziś Polska nie zdołała jednak rozliczyć się z komunistyczną przeszłością. Czy Mazowiecki w tej sprawie nie powinien zmienić stanowiska, kiedy rozpadł się Związek Radziecki?
W takich sytuacjach zawsze stajemy przed dylematem: budować przyszłość, odsuwając na bok problemy z przeszłości, czy odwrotnie, najpierw rozwiązać problemy z przeszłości, zanim zaczniemy budować przyszłość. Mazowiecki postawił na to pierwsze. Zamiótł pod dywan pewne problemy w taki sposób, aby wyszły na zewnątrz dopiero w momencie, kiedy już budowie przyszłości zagrozić nie mogły. To się opłaciło.
W lipcu 1995 roku Tadeusz Mazowiecki zdecydował się na spektakularny gest: w proteście przeciw bezczynność Zachodu wobec masakry w Srebrenicy zrezygnował z funkcji przedstawiciela ONZ ds. byłej Jugosławii. To coś zmieniło?
Gest był bardzo mocny, poruszył sumienia, zmusił polityków do działania. Bardzo trudno jest teraz pisać na nowo historię, ale z całą pewnością zasadniczo przyczynił się do interwencji Stanów Zjednoczonych i konferencji w Dayton, która położyła fundamenty pod pokój w byłej Jugosławii.
Chyba jednak świat tej lekcji nie zapamiętał. Wobec dzisiejszego dramatu Syrii pozostaje tak samo obojętny jak w połowie lat 90. wobec Srebrenicy.
Bo w stosunku do lat 90. minionego wieku czasy się bardzo zmieniły. Nadzieję i optymizm zastąpiły zamęt, zagrożenie, obawa. Wątpię, aby dziś Mazowiecki mógł osiągnąć tak wiele.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA