fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Rozpoczęła się debata nad referendum ws sześciolatków

Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Tomasz Elbanowski, pełnomocnik Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców, uzasadnia wniosek dotyczący referendum edukacyjnego.
Na wstępie zwrócił uwagę na brak wielu posłów oraz premiera Donalda Tuska. - Jest nieobecny i nieusprawiedliwiony – stwierdził Elbanowski. - Nie jest prawdą, że w większości krajów europejskich posyła obowiązkowo do szkół sześciolatki. To jedna z wielu manipulacji, które słyszymy. Nieprawdą jest wiele innych komunikatów ze strony MEN. Przykro o tym mówić. Ta reforma od samego początku jest zbudowana na kłamstwie – mówi Elbanowski.
Przypomina, że przed reformą dzieci musiały odbyć obowiązkową diagnozę poradni psychologiczno-pedagogicznej, czy wykazują gotowość szkolną. Obecnie wystarczy samodzielna decyzja rodziców. Elbanowski przytacza relacje rodziców sześciolatków, które trafiły do szkół. Rodzice narzekają na brak właściwej opieki, brak świetlic, nieprawidłowo przygotowane sale dydaktyczne, czy prace szkół na trzy zmiany.
Elbanowski przypomniał sytuację z Kodnia na Podlasiu gdzie władze samorządowe z powodu oszczędności zdecydowały, że uczniowie będą dojeżdżać do szkoły razem z więźniami.
Minister edukacji Krystyna Szumilas swoje wystąpienie rozpoczęła od pochwały gimnazjów. - Polska jest krajem sukcesu edukacyjnego - stwierdziła.
- Wynik referendum może być taki, że trzeba będzie zmienić w szkołach podstawę programową oraz podręczniki – mówi Szumilas.
Szumilas zapewnia, że MEN zbiera każdy sygnał o nieprzygotowaniu szkół na przyjęcie sześciolatków i natychmiast te szkoły są kontrolowane.
Szumilas: 90 proc. rodziców sześciolatków zadowolonych
Urszula Augustyn posłanka PO kwestionuje wyniki raportu NIK. Twierdzi, że nie jest ona miarodajna, gdyż zbadano jedynie 32 szkoły.
Sławomir Kłosowski poseł PiS zaznaczył, że jego klub zdecydowanie popiera inicjatywę przeprowadzenia referendum. - Popieramy obywatelską inicjatywę, której celem jest cofnięcie szkodliwych zmian w systemie edukacji przeforsowanych przez Donalda Tuska – stwierdził Kłosowski.
- Nie można udawać, że milion podpisów to nic nie znacząca sprawa. Podjęcie tej decyzji jest trudne i wymaga namysłu, bo przeprowadzenie referendum może oznacza rewolucję w oświacie  – powiedział Zbigniew Włodkowski poseł PSL. Dodał, że ludowcy chcą przeprowadzić konsultacje społeczne w tej sprawie.
- Ministerstwo samo nie jest przekonane, że szkoły są przygotowane do reformy. Rząd już kilkukrotnie przesuwał jej termin wejścia w życie. Budżet na przyszły rok nie wróży, że będzie lepiej. To jest zatrważające – mówi Artur Ostrowski SLD.
- Referendum jest potrzebne, bo debaty na temat reformy nie przeprowadzono należycie – mówi Renata Wróbel z Solidarnej Polski.
Autorzy wniosku o przeprowadzenie referendum, pod którym podpisało sie blisko milion obywateli, chcą by Polacy odpowiedzieli na pięć pytań: 1. Czy jesteś za zniesieniem obowiązku szkolnego sześciolatków? 2. Czy jesteś za zniesieniem obowiązku przedszkolnego pięciolatków? 3. Czy jesteś za przywróceniem w liceach ogólnokształcących pełnego kursu historii oraz innych przedmiotów? 4. Czy jesteś za stopniowym powrotem do systemu: 8 lat szkoły podstawowej plus 4 lata szkoły średniej? 5. Czy jesteś za ustawowym powstrzymaniem procesu likwidacji publicznych szkół i przedszkoli?
"Sejm nie powinien ignorować sześciolatków"
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA