fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Będzie wojna o pieniądze dla partii

Fotorzepa, Piotr Guzik PG Piotr Guzik
Solidarna Polska chce, by z przyszłorocznego budżetu usunąć wydatki przeznaczone na działalność partyjną.
Pomysł ugrupowania Zbigniewa Ziobry na pewno wywoła w Sejmie spore emocje, bo część partii: Prawo i Sprawiedliwość, Sojusz Lewicy Demokratycznej i Polskie Stronnictwo Ludowe, jest zdecydowanie przeciwna likwidacji obecnego systemu finansowania partii politycznych.
Za tym pomysłem są tylko Platforma Obywatelska i Solidarna Polska. Przy czym ta pierwsza partia ma zgromadzone na kontach kilkadziesiąt milionów złotych, a druga partia nie dostaje z budżetu żadnych pieniędzy, bo powstała dopiero po wyborach w 2011 roku, a więc do następnych wyborów nie ma prawa do dotacji z budżetu. Obie partie złożyły w Sejmie projekty ustaw odnoszące się do tej sprawy, które jednak dotychczas nie trafiły pod obrady.
– Bo Platforma Obywatelska wcale nie chce zlikwidować dotacji dla partii, tylko o tym mówi, dlatego zamierzamy obnażyć jej hipokryzję w tej sprawie – tłumaczy Beata Kempa inicjatywę swojej partii. – Projekt budżetu jest najlepszym dowodem na prawdziwe intencje partii Donalda Tuska. Zostały w nim zapisane środki wynikające ze zmiany ustawy o OFE, choć projektu ustawy nawet nie ma jeszcze w Sejmie. A finansowanie partii nadal jest po stronie wydatków – wyjaśnia.
Przedstawienie takiej poprawki do ustawy budżetowej z całą pewnością zmusi partie do opowiedzenia się, czy są za czy przeciw dotacjom dla partii. Beata Kempa uważa, że poprawka ma szanse na uchwalenie.
– Jeżeli poprze ją Platforma i Twój Ruch Janusza Palikota, to mamy większość – mówi.
Jednak sytuacja wcale nie wygląda tak różowo. Andrzej Rozenek, rzecznik Twojego Ruchu, przyznaje, że jego partia jest, owszem, za likwidacją obecnego systemu finansowania partii i zastąpienia go dobrowolnym odpisem podatkowym obywateli. Ale stawia warunki.
– Niech Platforma odda swoje 80 mln złotych, które zgromadziła na koncie, żeby w kampanii wszystkie partie miały jednakowe szanse – mówi poseł Twojego Ruchu.
Rozenek uważa też, że intencje Solidarnej Polski są fałszywe.
– Sami chcą jedynie zawiesić finansowanie partii z budżetu na dwa lata, bo liczą, że w 2015 roku załapią się na dotacje budżetowe, gdyż wejdą do Sejmu – mówi Rozenek. – Te kalkulacje są chyba dla każdego jasne.
Z kolei Stanisław Żelichowski z PSL twierdzi, że poprawka Solidarnej Polski nie ma żadnych szans.
– Nie sądzę, by PO ją poparła – mówi Żelichowski. – To by oznaczało otwarcie debaty nad zmianą ustawy o partiach politycznych, co jest niezbyt wygodne dla Platformy, gdyż wszyscy by sobie przypomnieli, że to właśnie ta partia wydawała pieniądze budżetowe na alkohol, cygara, garnitury dla lidera, a nawet na imprezy w nocnym klubie.
Rzeczywiście sprawa finansowania partii politycznych z budżetu została wywołana przez artykuł w „Newsweeku" o tym, w jaki sposób partie wydają pieniądze budżetowe. Ta publikacja, szczególnie niekorzystna dla PO, wywołała skandal, a premier Donald Tusk, być może chcąc ratować wizerunek partii, zapowiedział w czerwcu, że prace nad likwidacją finansowania ugrupowań politycznych z budżetu państwa zostaną przyspieszone. Do te pory jednak nic się w tej sprawie nie dzieje.
– I dobrze, bo tu nie chodzi o pieniądze, tylko o jakość demokracji – mówi Żelichowski. – Partie zawsze sobie poradzą i jakoś te pieniądze zdobędą, tylko w Sejmie będą zasiadali posłowie kupieni przez oligarchów i podejmujący decyzje w ich interesie. Nie wiem, czy tego właśnie chcemy.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki e.olczyk@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA