fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Kto się przejmuje ONZ?

AFP
Czy można rozpocząć interwencję wojskową bez błogosławieństwa ONZ? Obywatele mają w tej kwestii zwykle zdanie zaskakująco inne niż ich rząd.
Stosowane badania zostały przeprowadzone przez Pew Research Centre w 23 krajach w 2011 r. czyli na długo zanim pojawiły się plany interwencji w Syrii. Wynika z nich, że mieszkańcy zaledwie ośmiu państw uważają, że zgoda Rady Bezpieczeństwa jest niezbędna. Sądzą tak Niemcy (76 proc.), Hiszpanie (74 proc.), Brytyjczycy (67 proc.) i Francuzi. Amerykanie są w tej kwestii mocno podzieleni: 45 proc. uważa, że zgoda jest niezbędna, 44 proc. że nie trzeba się o nią ubiegać.
Mieszkańcy państw sąsiadujących z Syrią w większości sądzą, że błogosławieństwo ONZ nie jest potrzebne. Uważa tak m.in. 59 proc. Palestyńczyków i 54 proc. Jordańczyków. W Egipcie i Libanie głosy rozkładają się po połowie.
Ciekawe są wyniki badań wśród szyitów w Libanie, którzy generalnie popierają reżim w Damaszku. Tylko 10 proc. z nich uważa, że zgoda ONZ jest potrzebna. Jednocześnie 59 proc. libańskich sunnitów, którzy popierają syryjską opozycję, wierzy, że o taką zgodę ubiegać się trzeba.
Rządy w Moskwie i Pekinie przeciwne interwencji w Syrii, w szczególności bez zgody Rady Bezpieczeństwa, o opinię nie powinny pytać własnych obywateli. Ich stanowisko podziela zaledwie co czwarty Rosjanin i tylko 38 proc. Chińczyków.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA