fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Skandal w kadrze to już norma

Grzegorz Krychowiak ma 23 lata, jest wychowankiem klubu Orzeł Mrzeżyno. W roku 2006 wyjechał z Arki Gdynia do Bordeaux i od tamtej pory występuje w klubach francuskich. W reprezentacji Polski rozegrał 11 meczów. Fot. Piotr Nowak
Fotorzepa
Piłkarz reprezentacji Polski i Reims o problemach kadry, zmianie trenera, marzeniach o mundialu.
W poniedziałek zaczyna się zgrupowanie reprezentacji Polski przed pierwszym meczem o wszystko – z Czarnogórą. Dociera do pana, że to może być już koniec marzeń o mundialu w Brazylii?
Grzegorz Krychowiak: Nie dociera, bo nie przyjmuję tego do wiadomości. Wiele osób już nas skreśliło, uznało za drużynę bez nadziei, ale od środka wygląda to zupełnie inaczej. Będziemy walczyć do końca, nie pojedziemy do Brazylii, tylko jeśli stracimy na to matematyczne szanse. Jakoś nikt nie zwraca uwagi na to, że wszystko jest ciągle w naszych rękach, że nie musimy się oglądać na nikogo innego. Wiem, że nie będzie łatwo, ale moim zdaniem połowa sukcesu, to odpowiednie podejście do sprawy. Jeśli któryś z nas zwątpi w sukces, może być ciężko.
Kibice już zwątpili, dziennikarze też.
Wasze prawo. Straciliśmy kilka razy głupio punkty i zrobiło się gorąco. Niektórzy zaczęli gasić światło nad tą reprezentacją po remisie z Mołdawią w Kiszyniowie. Oczywiście, Polsce nie wypada nie wygrać takiego meczu, skoro nie udało się wykorzystać wszystkich sytuacji i wygrać 5:0, powinniśmy pokazać swoje doświadczenie i zadowolić się skromnym 1:0. Nie mogliśmy pozwolić Mołdawianom na strzelenie gola, trzeba było grać spokojnie, na luzie. Teraz piłkarze w mediach wypadają zazwyczaj śmiesznie, bo co z tego, że powiem panu, że wierzymy. Możemy przemówić tylko na boisku, pokazać wszystkim ludziom, że nawet jeśli nie jesteśmy w stanie pojechać na mundial, to będziemy się o to bić do ostatniego meczu.
Zbigniew Boniek zapowiedział, że Waldemar Fornalik straci pracę, jeśli wiadomo będzie, że na mistrzostwa nie będzie już szans. Kto powinien dostać jego posadę? Obcokrajowiec?
Nie chcę się wypowiadać na ten temat, to nie moja sprawa. W PZPN na pewno jest mnóstwo kompetentnych ludzi, którzy będą wiedzieć, co zrobić. A może na razie poruszanie tego tematu jest trochę nietaktowne? Nie widzę sensu, żeby szukać nowego trenera. Waldemar Fornalik walczy o mundial, ciągle tworzy drużynę.
Na mecz z Czarnogórą zabrał kilku piłkarzy z reprezentacji młodzieżowej. Tędy droga?
Ten trener lubi szukać nowych twarzy i dawać szansę młodym. Sam jestem tego najlepszym przykładem. Byłem nieznany w Polsce, pamiętano mnie tylko z gola strzelonego Brazylii na młodzieżowych mistrzostwach świata, a Fornalik dał mi możliwość zaistnienia w dorosłej kadrze. To bardzo pozytywne dla całej polskiej piłki, koledzy z młodzieżówki nie powinni narzekać. Na pewno przyjmiemy ich bardzo serdecznie, widzimy, że potrafią grać w piłkę. Walczymy o mistrzostwa świata, a to na pewno jest priorytet dla całego środowiska. Kadra stanie się lepsza właśnie dzięki młodym. Piłkarze wyjeżdżają teraz do mocnych klubów coraz szybciej i to czego się tam nauczyli mogą spożytkować grając z orzełkiem na piersi. Wyniki młodzieżówki pokazują, że jutro może być piękne.
Spodziewał się pan, że tak szybko z anonimowego zawodnika stanie się pan pewniakiem w kadrze?
Nie pójdę na wojnę z Reims. Chciało mnie Atletico Madryt, ale jestem  coś winny swojemu klubowi
Ciężko walczyłem o to, żeby mieć miejsce w reprezentacji. Trochę żałuję, że spóźniłem się o rok, bo mogłem zagrać na Euro 2012 i pomóc kolegom. Nie jestem pewniakiem, ale całe życie marzyłem o tym, żeby chociaż przyjeżdżać na zgrupowania.
Wokół kadry ciągle coś się dzieje. Nie ma pan wrażenia, że kolejne skandale są sztucznie wywoływane?
Nie męczy mnie to. Prawdę mówiąc jadąc na zgrupowanie już się tego spodziewam i w ogóle to na mnie nie wpływa. Potrafię skupić się na treningach i meczach, a nie reklamach, zwalnianiu trenera czy ostrej krytyce jakiegoś zawodnika. Nie interesuje mnie to, proponuję się z tym pogodzić i zaakceptować. To nie jest trzecia liga, tylko reprezentacja kraju. Normalne, że wokół tej drużyny jest dużo emocji, toczą się debaty, powstają analizy, a eksperci się kłócą czy trener stawia na właściwych piłkarzy. Za granicą jest to samo, przyjrzyjmy się Anglii czy Francji, tam piłkarze jakoś potrafią koncentrować się tylko na tym, co mają zrobić na boisku.
Ciężko macie też z kibicami. W Gdańsku na meczu z Danią częściej gwizdali niż bili brawo, mimo że wygraliście 3:2.
Nie wiem dlaczego kibice gwizdali na Roberta Lewandowskiego, kiedy schodził z boiska. Nie potrafię tego zrozumieć. Ale w trakcie meczu gwizdów nie słyszałem, raczej doping. Pożegnano nas buczeniem, kiedy skończyła się pierwsza połowa, ale właśnie straciliśmy drugiego gola i nasza gra nie wyglądała dobrze. W Gdańsku stało się coś dobrego, świetnie zareagowaliśmy po przerwie na to, co działo się na boisku wcześniej. Była walka, agresja, zaangażowanie, walczyliśmy do końca i wygraliśmy zasłużenie. To była najlepsza odpowiedź dla tych, którzy gwizdali.
Sebastian Boenisch i Eugen Polanski nie przyjechali na zgrupowanie tłumacząc się kontuzjami, a trzy dni później zagrali całe mecze w Bundeslidze. Rodzi się nowy problem?
Dopiero niedawno się o tym dowiedziałem. Dla mnie kadra jest wyróżnieniem, nie wyobrażam sobie, żeby wymyślić kontuzję i wymigać się przed przyjazdem na zgrupowanie nawet przed meczem towarzyskim. Powołanie od selekcjonera jest przywilejem, po to się pracuje, żeby dostawać takie nagrody. Zawsze, kiedy stoję na boisku przed meczem i śpiewam hymn, myślę o tym, jakim jestem szczęściarzem, ilu zawodników chciałoby być w tym momencie na moim miejscu.
Może trzeba było wstawić się za Ludovikiem Obraniakiem? Podobno się przyjaźnicie?
Jego decyzja o rezygnacji z gry dla Polski bardzo mnie zaskoczyła. Naprawdę nie dostrzegłem żadnego problemu między Ludo, a trenerem czy innymi zawodnikami w reprezentacji. Wydaje mi się, że był częścią tej drużyny, był lubiany. Każdy chciał mu pomóc, pokazać, że w tej nagonce jesteśmy po jego stronie. Trener Fornalik wynajął nawet tłumacza przed meczem z Ukrainą, żeby wyjaśnić Obraniakowi, o co chodzi w tym całym zamieszaniu. Traktowałbym to raczej jako wyciągnięcie dłoni, a nie atak. Byłem zdziwiony tym, co Ludo zrobił później.
Ale przecież jesteście w kontakcie, nie wyjaśnił panu dlaczego zrezygnował?
Od czasu do czasu ze sobą rozmawiamy, ale nie poruszamy tego tematu. Trudno, trzeba uszanować jego decyzję.
Ostatnio w meczu z Lyonem grał pan z opatrunkiem na nosie. Co się stało?
Podczas treningu dostałem uderzony łokciem przez rezerwowego bramkarza. Polała się krew, przemieściła się kość w nosie, ale to nic strasznego. Nie było czasu, żeby przygotować specjalną maskę, grałem trochę ryzykując, bo gdybym znowu dostał w nos, ból byłby nie do zniesienia. Później przeszedłem operację, nastawiono mi nos. Już nic mi nie grozi. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Mogę trenować i grać, przyjadę na zgrupowanie w pełni sił.
Został pan w Reims, chociaż jeszcze w czerwcu głośno mówił pan o chęci odejścia z klubu.
Kiedy takie firmy jak Lyon, Atletico Madryt, Betis Sewilla czy Fulham składają oferty, to daje dużo do myślenia. Nie ukrywam, że chciałem zmienić otoczenie, ale po wakacjach prezydent Reims dał mi jasno do zrozumienia, że w tym okienku transferowym nigdzie mnie nie puści. Nie chciałem iść na wojnę, wiem ile zawdzięczam temu klubowi. Kiedy byłem w drugiej lidze dostałem od nich propozycję pokazania się na szczeblu wyżej. Zainwestowali we mnie, dali szansę. Chcę im się odwdzięczyć. Doszedłem do wniosku, że nie stracę zostając tu kolejny rok, mogę za to dużo zyskać i wyrobić sobie lepszą markę.
Trochę pan ryzykuje. Takie oferty mogą się nie powtórzyć.
Nie mam obaw. To jest pierwsza liga francuska, przecież nagle nie cofnę się w rozwoju. Cel mamy jasny i jest nim utrzymanie, ale patrząc na to jakich mamy teraz piłkarzy, myślę, że bez problemu poprawimy 14 miejsce, jakie zajęliśmy na koniec ubiegłego sezonu. Stać nas na więcej. Początek rozgrywek mamy świetny, po trzech kolejkach wywalczyliśmy sześć punktów, wszyscy są w dobrych nastrojach. Chciałbym w tym roku wejść poziom wyżej, rozwinąć się, żeby za 12 miesięcy oferty były jeszcze lepsze. Nie mam jakichś wymarzonych kierunków, ale kiedy zgłasza się Atletico czy Fulham, to wyobraźnia pracuje.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA