fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Gangsterzy mszczą się po cichu

„Witek” z gangu „Rympałka” (na zdjęciu proces członków tej grupy w 1998 r.) przez cztery lata był uznawany za zaginionego. Aż w końcu wyszło na jaw, że zginął w gangsterskich porachunkach.
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Liczba zaginionych znowu w tym roku wzrosła. Wielu z nich to ofiary porachunków w gangach.
Na ulicach nie wybuchają bomby jak przed laty, do konkurentów i nielojalnych członków gangów nikt w miejscach publicznych nie strzela. Porachunki załatwia się dziś po cichu, a niewygodni członkowie grup przestępczych powiększają rejestr zaginionych.
– Podkładanie bomb jest ryzykowne, trzeba zaangażować do tego kilka osób i łatwiej przy tym wpaść. W świecie przestępczym zaginięcia zastępują tamtą radykalną formę obchodzenia się z konkurencją, eliminowania osób niewygodnych, uznanych za nielojalne lub stojących na przeszkodzie w rozwoju lewych interesów – mówi „Rz" prof. Brunon Hołyst, kryminolog.
Witold K. ps. Witek był przestępcą powiązanym ze słynnym gangiem „Rympałka". Dostarczał grupie narkotyki. Wiosną 2008 r. zaginął, zaraz po nalocie na konkurencyjną wytwórnię amfetaminy. – Założył dres, w domu zostawił telefon komórkowy i gruby złoty łańcuch, z którym się nie rozstawał. Tak wybrał się na akcję i przepadł jak kamień w wodę – opowiada nam jeden ze śledczych.
Rodzina zgłosiła zaginięcie, ale przez blisko cztery lata nie udało się trafić na ślad gangstera. Przełom nastąpił dopiero, kiedy jeden świadek koronny podzielił się ze śledczymi wiedzą o tym, co spotkało K. Wtedy odkryto zwłoki „Witka" na działce pod Radzyminem (woj. mazowieckie), należącej do jednego z gangsterów.
– Były tak dobrze ukryte, że wcześniejsze przeszukiwanie tego miejsca georadarem, z zaangażowaniem psów tropiących, nie przyniosło skutku – opowiada rozmówca „Rz" znający kulisy walki z gangami.
Zabójcy, by utrudnić poszukiwania, oblali zwłoki smołą i zakopali je na głębokości 1,2 metra. Tożsamość zaginionego potwierdziło jednak badanie DNA. Udało się także pobrać ze zwłok odciski palców.
Dlaczego „Witek" zginął? „Rympałek" podejrzewał go, że sypie kompanów, gdyż w jednej ze spraw przeciwko gangsterom K. był wskazany jako świadek. Czy rzeczywiście poszedł na współpracę, nie wiadomo, ale wystarczyło podejrzenie, by wydano na niego wyrok.
– Marek Cz. (czyli „Rympałek") został oskarżony o zlecenie tego zabójstwa, dwie inne osoby o jego dokonanie. Czwarta ma zarzut pomocnictwa – mówi „Rz" Waldemar Tyl, wiceszef Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie.
Śledczy, z którymi rozmawiała „Rz", sugerują, że przypadek „Witka" nie jest odosobniony. Prok. Tyl zauważa, że w przypadku zorganizowanej przestępczości najczęściej spotykamy się z dwoma rodzajami zaginięć: – Pierwsze są związane z porachunkami gangsterskimi na tle rozliczeń finansowych. Drugie to zniknięcia, za którymi kryje się zemsta na tle współpracy z organami ścigania.
Nieposłusznych najczęściej karze się w gangach pobiciem lub finansowo – co wiemy z badań przeprowadzonych wśród świadków koronnych przez dr. Zbigniewa Rau, byłego wiceszefa MSWiA. Jednak ok. 60 proc. świadków wskazało, że w ich gangach zabójstwo było jedną ze stosowanych kar.
Poszukiwania zaginionych są dzisiaj tym trudniejsze, że granice są otwarte, można je przekraczać, nie pokazując nawet paszportów, więc nigdy nie ma pewności, czy ktoś zaginął, czy też np. wyjechał z kraju w poszukiwaniu pracy.
Każdego roku w Polsce liczba zaginionych rośnie. W 2010 r. zgłoszono policji ok. 14 tys. zaginięć, rok później 15,6 tys., a w 2012 r. – już 17,9 tys. Obecny rok może być jeszcze gorszy. Od stycznia do sierpnia zaginęło 12,8 tys. osób. Miesięcznie daje to średnio 1,6 tys. osób, o ponad 100 więcej niż w roku ubiegłym.
Odnajduje się około 90 proc. zaginionych (a w tym roku bilans jest dodatni, czyli znaleziono więcej osób, niż zaginęło – co oznacza, że znany jest los tych, którzy przepadli w zeszłym roku i wcześniej).
Z danych Komendy Głównej Policji wynika, że obecnie w policyjnej bazie jako trwale zaginione, czyli poszukiwane ponad trzy miesiące, figuruje około 4,2 tys. osób. – Kilka procent z nich to zamordowani przestępcy – ocenia jeden ze śledczych.
– Nawet jeśli ze zdobytych operacyjnie informacji wynika, że ktoś z grupy przestępczej został zabity, to dopóki nie znajdzie się ciała, taka osoba ma status zaginionej. Nieraz trwa to latami – mówi „Rz" policjant zajmujący się zwalczaniem zorganizowanej przestępczości. Zagadka wyjaśnia się często tylko wtedy, gdy ktoś zacznie sypać – tak jak to było w sprawie „Witka".
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA