fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Giełda

GPW: korekta na warszawskiej giełdzie

Bloomberg
Inwestorzy o wtorkowej sesji z pewnością będą chcieli jak najszybciej zapomnieć. Przez cały dzień nie tylko na warszawskiej giełdzie ale także na innych parkietach Europy dominował kolor czerwony. Naszemu rynkowi nie pomogły nawet dobre dane z polskiej gospodarki.
Już początek dnia wskazywał, że polskie indeksy będą kontynuowały zapoczątkowaną w zeszły piątek korektę. Na starcie WIG20 stracił ponad 1 proc. Optymiści którzy liczyli, że kolejne godziny handlu przyniosą odreagowanie musieli przełknąć gorzką pigułkę. Indeks największych firm co prawda starał się odrabiać starty jednak próby te były bardzo nieudolne. Po godzinie 15 stało się jednak jasne, że wiara we wzrosty nie ma podstaw. Od tego bowiem momentu WIG20 zaczął systematycznie osuwać się w dół i zaczął zbliżać się do psychologicznej bariery 2400 pkt. Tuż po godzinie 16 i ta bariera została naruszona. Do ostatnich momentów sesji trwała jednak walka o utrzymanie tego poziomu. Ostatecznie WIG20 zakończył sesję na poziomie 2405 pkt co oznacza spadek o prawie 1,4 proc. Przecena nie ominęła także średnich i małych spółek, które w ostatnim czasie świetnie radziły sobie na tle naszych tuzów. mWIG40 stracił we wtorek 1,3 proc. zaś sWIG80 spadł o niemal 0,4 proc. Nastrojów na GPW nie były w stanie poprawić nawet dobre dane makroekonomiczne. Jak podał Główny Urząd Statystyczne produkcja przemysłowa w lipcu wzrosła w Polsce o 6,3 proc. To największy wzrost od początku ubiegłego roku. Jak się jednak okazało dane to zostały zignorowane przez inwestorów. Pocieszający może być natomiast fakt, że wtorkowej przecenie towarzyszyły stosunkowo nieduże obroty. Na całym rynku wyniosły one niecałe 800 mln zł co świadczy, że wielu inwestorów wciąż wstrzymuje się ze sprzedażą walorów.
GPW we wtorek nie była jednak osamotniona w spadkach. Pod kreską cały dzień znajdowały się także inne europejskie giełdy. W momencie zamknięcia handlu w Warszawie niemiecki DAX tracił 1 proc. Francuski CAC40 zniżkował aż o 1,7 proc. Jak podkreślają analitycy powodem przeceny są kolejne spekulacje o ograniczeniu przez Rezerwę Federalną skupu obligacji z rynku wtórnego. Nie dziwi więc fakt, że do rangi istotnego wydarzenia urosła środowa publikacja raportu z lipcowego posiedzenia Federalnego Komitetu Otwartego Rynku, który może rzucić światło na dalsze działania FEDu.
Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA