fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Jak Polacy zostali obrońcami życia

Im lepiej Polacy zdają sobie sprawę, czym jest aborcja, tym bardziej są jej przeciwni – przekonuje publicysta.
Kiedy tylko sprawa obrony życia jest podnoszona publicznie, słyszymy, że przynosi skutki odwrotne od zamierzonych i pomaga aborterom. W rzeczywistości jest dokładnie na odwrót. Badania CBOS pokazują, że akcje pro life odnoszą skutek.
Sondaż Centrum Badania Opinii Społecznej badał tolerancję wobec różnych zachowań – od ściągania na egzaminach poprzez zdradę małżeńską po eutanazję. Na pytanie o aborcję 75 proc. ankietowanych odpowiedziało, że jest ona zawsze zła. To wzrost o 6 punktów procentowych w porównaniu z 2010 r.
Feministki twierdzą, że wyniki wskazujące na brak poparcia dla aborcji biorą się stąd, iż ludzi pyta się, co sądzą o zabijaniu dzieci. Ich zdaniem wystarczy inaczej sformułować pytanie, a słupki będą inne. Tyle że w ankiecie CBOS użyto określenia „przerywanie ciąży” – i to właśnie „przerywaniu ciąży” trzy czwarte Polaków powiedziało zdecydowane nie.
Skąd wziął się wzrost nastrojów pro life? W ciągu kilku ostatnich lat oglądaliśmy kilka dużych akcji związanych z obroną życia: głośną wystawę, inicjatywy ustawodawcze, próbę zablokowania finansowania aborcji i badań na embrionach z budżetu UE. Jak widać zadziałały. Jeśli ktoś z obrońców życia obawiał się wahadła, które po podniesieniu tematu aborcji nieuchronnie spowoduje, że jej zwolennicy złapią wiatr w żagle, może odetchnąć z ulgą.
W ciągu kilku ostatnich lat oglądaliśmy kilka akcji związanych z obroną życia. Jak widać, zadziałały

Bez kontry

To, że żadnego wahadła w istocie nie ma, pokazywał już przykład Hiszpanii. Tam aborcję na życzenie, także u 16-latek, wprowadził lewicowy rząd José Luisa Zapatero. Nie była to reakcja na działania obrońców życia. Socjaliści mieli wypisane na sztandarach prawo do aborcji już podczas kampanii wyborczej w 2004 r. Masowe protesty przeciwników tego pomysłu zahamowały prace nad ustawą, ale kolejne wybory pokazały słabość przeciwników aborcji – potrafili oni co prawda wyprowadzić milionowe tłumy na ulice, ale już nie uniemożliwić lewicy reelekcji. I to wtedy, po drugim zwycięstwie, Zapatero zrealizował swój plan.
Polskie doświadczenia są podobne. Kilka głośnych sukcesów obyczajowej lewicy nie było odpowiedzią na jakieś działania obrońców życia. Zwolennikom aborcji trafiły się po prostu wygodne piarowsko sprawy, które można było przedstawić w mediach jako działanie opresyjnego katolickiego państwa. Usunięcie dziecka nastolatki z Lublina zwanej Agatą nie było reakcją na akcje pro life, to samo dotyczy wywalczenia odszkodowania przez nią czy przez Alicję Tysiąc.

Krew i Hitler

Wystawa „Wybierz życie” od 2005 r. była pokazywana już ponad 300 razy. Drastyczne zdjęcia zakrwawionych szczątków ludzkich po aborcji, zestawienie tych obrazów z fotografiami zabitych zwierząt, twarz Hitlera i informacja, że wprowadził on aborcję dla Polek – wszystko to może szokować. Ale nikt nie pomógł w promocji wystawy tak jak „Gazeta Wyborcza” i Pokojowy Patrol.
W 2009 r. ekspozycję ustawiono przed wejściem na teren Przystanku Woodstock. W nocy grupa zamaskowanych ludzi zniszczyła ją. Autorzy ekspozycji, członkowie Fundacji Pro-Prawo do Życia, mówili, że sprawcy byli dobrze przygotowani – mieli ze sobą noże, pałki teleskopowe i gaz. Następnego dnia stelaże i pocięte plakaty zabrali ludzie z Pokojowego Patrolu pilnującego porządku na festiwalu. Sprawą zainteresowały się media i tak wystawa stała się głośna. Krótko potem sążnisty artykuł poświęcił jej w „Gazecie Wyborczej” Paweł Smoleński. Opisał oburzenie mieszkańców Bielska-Białej, gdzie ją wtedy pokazywano, porównywał prezentowane fotografie do pornografii. I tak poinformował o jej istnieniu kolejne osoby.
Wystawa dalej jeździ po Polsce, choć niszczono ją już 30 razy; podczas zeszłorocznego Woodstocku jej autorów zatrzymała policja (sąd uznał zatrzymanie za bezprawne), a w marcu tego roku dziewczyny trzymające plakaty zostały pobite przez lewicowe aktywistki.
Ekspozycja miała uświadomić ludziom, czym jest aborcja. Sprowadzić dyskusję z abstrakcyjnych pojęć do konkretów. Prawa reprodukcyjne? Czyimś kosztem. Wolny wybór? Oznacza wbicie dziecku nożyczek w głowę. To prywatna sprawa, co robię ze swoim ciałem? Nie, zobacz, jak po aborcji wygląda ciało dziecka.

Skończyć z abstrakcją

Wystawa odniosła skutek. W 2011 r. Fundacja Pro zebrała 600 tys. podpisów pod projektem ustawy zabraniającej przeprowadzania sztucznych poronień. Był to ewenement – w tym samym czasie kilkusettysięczna „Solidarność” walczyła o podniesienie płacy minimalnej i zdobyła o połowę mniej głosów poparcia. Posłowie odrzucili projekt, ale obrońcy życia nadal są na fali.
Prawdopodobnie już we wrześniu stanie na forum Sejmu sprawa aborcji eugenicznej. Pod obywatelskim projektem zakazującym usuwania dzieci podejrzanych o chorobę lub wadę genetyczną podpisało się 400 tys. osób. 150 tys. Polaków poparło inicjatywę „Jeden z nas” włoskiego europosła Carlo Casiniego, zabraniającą finansowania aborcji i doświadczeń na ludzkich embrionach z funduszy Unii Europejskiej (w całej Unii zebrano 870 tys. podpisów). Czy inicjatywy uda się zrealizować, zobaczymy. Pewne jest jedno – im lepiej Polacy zdają sobie sprawę, czym jest aborcja, tym bardziej są jej przeciwni.
Autor jest publicystą „Tygodnika Solidarność”
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA