fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Moja Emerytura

Oszczędzanie czas zacząć

Fotorzepa, Dariusz Majgier DM Dariusz Majgier
Z dostępnych na rynku produktów inwestycyjnych, IKE bądź IKZE powinno być produktem inwestycyjnym pierwszego wyboru. Powodem są wbudowane zachęty podatkowe
W ostatnich latach wiele debatuje się na temat systemu emerytalnego. Najpierw rząd zdecydował o obniżeniu składki przekazywanej do funduszy emerytalne i wprowadził nowe konto służące do dodatkowego oszczędzania z myślą o przyszłości, później wprowadził stopniowe wyrównywanie i zwiększanie wieku emerytalnego. W tym roku znów powrócił temat OFE w związku z przeglądem systemu emerytalnego i należy oczekiwać kolejnych istotnych zmian. Większe lub mniejsze korekty dokonywane w publicznym systemie nie prowadzą do zwiększenia przyszłych świadczeń. Wręcz przeciwnie system emerytalny wprowadzony w 1999 r., a dokładnie przejście z takiego o zdefiniowanym świadczeniu na taki o zdefiniowanej składce spowodował obniżenie wysokości emerytury. O ile jeszcze do nie dawna osoby kończące karierę zawodową mogły liczyć na pierwszą emeryturę wynoszącą 60-70 proc. ich ostatnich zarobków (tzw. stopa zastąpienia), to z nowego systemu jej poziom spadnie docelowo do 30-40 proc.
- Do tego średnia długość życia przeciętnego Europejczyka na emeryturze wynosi ok. 15-20 lat (ten wskaźnik systematycznie się wydłuża). A więc, aby zabezpieczyć sobie dodatkowe 2,5 tys. zł z prywatnych środków, powinno się w dniu przejścia na emeryturę posiadać oszczędności w wysokości ok. 450 tys. zł – mówi Jacek Treumann, członek zarządu Legg Mason TFI.

Niska świadomość

Perspektywa niskich świadczeń w przyszłości nie skłania jednak Polaków do dodatkowego odkładania pieniędzy na przyszłości. I to nawet wówczas, gdy mają świadomość tego, że emerytury nie będą wysokie. Według naukowców z Uniwersytetu Stanford, ludzie często nie odkładają pieniędzy na emeryturę, gdyż nie utożsamiają się ze starszą osobą, którą pewnego dnia się staną. Oszczędzanie stawia ich przed wyborem między wydaniem pieniędzy teraz dla siebie, a oddaniem ich kiedyś w przyszłości kompletnie obcej osobie.
Stworzone przez regulatora  specjalne produkty służące do oszczędzania takie jak indywidualne konto emerytalne (IKE) czy indywidualne konto zabezpieczenia emerytalnego (IKZE) nie cieszą się zbyt dużą popularnością. Co więcej często nie mamy świadomości, że takie produkty w ogóle istnieją. Z majowego badania CBOS na zlecenie Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami wynika, że 63 proc. badanych kojarzy IKE przynajmniej ze słyszenia, w tym 11 proc. deklaruje jego posiadanie. 28 proc. dorosłych Polaków twierdzi, że wie też czym jest ten produkt. Mniej niż połowa badanych kojarzy z kolei IKZE, a posiadanie deklaruje zaledwie 3 proc. respondentów. Zdecydowana większość osób, które nie posiadają żadnych produktów III-filarowych, nie zamierza z nich korzystać (81 proc.).
- Przeprowadzone badanie potwierdza, że zmiany w podejściu Polaków do samodzielnego oszczędzania emerytalnego jeszcze nie nastąpiły. Ciągle nie oszczędzamy przede wszystkim dlatego, ponieważ uważamy, że nas na to nie stać. Dlatego moim zdaniem potrzeba jeszcze dużo czasu, aby Polacy zmienili sposób myślenia i swoje przyzwyczajenia związane z finansami i w konsekwencji zaczęli korzystać z możliwości, jakie daje im III filar i produkty długoterminowego oszczędzania - mówi Marcin Dyl, prezes IZFiA.

IKE vs IKZE

Im wcześniej zacznie się oszczędzać, choćby niewielkie kwoty, ale systematycznie, tym większa szansa na zbudowanie odpowiedniej wysokości kapitału na przyszłość.
Przyjrzyjmy się zatem gotowym rozwiązaniom służących do oszczędzania na emeryturę – czyli IKE i IKZE. Różni je m. in. limit wpłat oraz zachęty podatkowe.  Limit wpłat na indywidualne konto emerytalne (IKE) jest kwotowy i wynosi w tym roku 11 139 zł. Nieco inaczej wygląda sytuacja w przypadku indywidualnego konta zabezpieczenia emerytalnego (IKZE). Limit wpłaty jest 2,5-krotnie niższy na IKE. Można bowiem przelać 4 proc. podstawy wymiaru składki emerytalno-rentowej, lecz nie więcej  niż 4 proc. liczone od 30-krotności średnich zarobków. Daje to kwotę 4231,2 zł w 2013 r.
Poza tym IKE pozwala oszczędzać osobom, które nie pracują lub nie uzyskują regularnych dochodów. Na IKZE odkładać mogą tylko te osoby, które osiągają dochody z pracy. IKZE nie obejmuje też  np. pracowników służb mundurowych oraz sędziów czy prokuratorów, którzy nie należą do publicznego systemu emerytalnego i nie płacą składek emerytalno-rentowych (ich emerytury finansowe są z budżetu).
- Osoby, które mają niską podstawę wyliczenia składki na ubezpieczenie emerytalne (o niskich dochodach bądź prowadzące działalność gospodarczą) mogą wpłacić na IKZE relatywnie niewielkie kwoty (na IKE każdy ma prawo wpłacić tyle samo, tj. 11 139 zł rocznie). Niektórzy nie mogą w ogóle dokonać wpłat na IKZE - np. osoby pracujące tylko na umowę o dzieło. To samo dotyczy osób, które rozpoczęły pracę w 2013 roku, zaś w 2012 roku nie pracowały. Dla nich wpłata będzie możliwa dopiero w 2014 roku – mówi Jacek Treumann, członek zarządu Legg Mason TFI.
Poza tym w przypadku IKZE im mniej zarabiamy, tym  mniej możemy wpłacić. IKZE kierowane jest do osób osiągających przychód podatkowy i jednocześnie tych, którzy płacą regularny PIT. Co więcej, konstrukcja składki powoduje, że aby z niej skorzystać w całości,  trzeba zarabiać minimum 100 tys. zł.
Niewątpliwie jednak ważną zaletą IKZE jest zachęta podatkowa w postaci prawa do odpisania wpłat od podstawy opodatkowania. Wpłaty dokonane w tym roku będzie można odpisać w  roku przyszłym, wypełniając PIT za 2013 r. Jednak ci, którzy oszczędzają na tym rachunku, muszą liczyć się  z koniecznością odprowadzenia podatku w momencie podejmowania pieniędzy, a nie wiadomo, jaka wtedy będzie stawka podatkowa. Z drugiej strony IKZE jest jedynym produktem, w którym mamy do czynienia z faktycznym i bezwarunkowym  zwolnieniem z podatku od dochodów kapitałowych. W IKE zwolnienie dotyczy tylko sytuacji, w której poczekamy z podjęciem pieniędzy do 60. roku życia.
- Przy obecnej konstrukcji ustawowej IKZE jest szczególnie dobrym rozwianiem dla osób będących w II progu skali podatkowej. Upraszczając, ich korzyść z tego produktu jest taka, że dzisiejsze 32 proc. podatku PIT zamieniają na przyszłe 18 proc. PIT (oczywiście jeżeli zdecydują się na wypłatę ratalną) i nie płacą przy tym podatku od dochodów kapitałowych. Również wyliczenie samego limitu wpłat nie jest dla nich problemem, ponieważ mogą oni wpłacić maksymalną kwotę, tj. 4 231,2 zł - mówi Jacek Treumann.
Istotną różnicą między IKE a IKZE jest również wiek, po osiągnięciu którego można zacząć korzystać ze zgromadzonych środków. Oszczędzający  na IKZE nabywa uprawnienia  do wypłaty środków po 65. urodzinach, oszczędzający w ramach IKE takie uprawnienia zdobywa wcześniej, bo już po ukończeniu 60. roku życia.
Jak podkreśla Krzysztof Nowak, członek zarządu Mercer Polska, nie na rynku właściwie żadnych innych produktów z zachętami fiskalnymi niż IKE i IKZE.
- Szukając ulg często zapominamy, że "tani" produkt (koncentrujemy się wyłącznie na różnicach w kosztach) bez ulg może być lepszy niż "drogi" ale z ulgami. W efekcie nie każde IKZE lub IKE będzie zawsze lepsze od produktu bez ulgi. Pamiętajmy, aby upewnić się, że ulga podatkowa "wpłynie" do inwestora, nie zaś wyłącznie do instytucji finansowej – dodaje Krzysztof Nowak.

Dobrze mieć dwa konta

Eksperci podkreślają, że dopiero pełne wykorzystanie limitów wpłat na oba konta daje  szansę na istotny, dodatkowy kapitał emerytalny. IKE i IKZE w zamierzeniu ich twórców miały funkcjonować obok siebie, a nie zamiast. I oba produkty są niewątpliwie warte rozważenia.
- Rocznie możemy zainwestować w produkty  korzystające z zachęt fiskalnych ponad 15 tys. zł, w efekcie przez 10 lat skumulowana wartość naszych wpłat to minimum 150 tys. zł (bez zysków) - zakładając, że taki kapitał musiałby wystarczyć na minimum 16 lat - a tyle mniej więcej wynosi oczekiwane dalsze trwanie życia dla osoby, która przejdzie na emeryturę w wieku 67 lat - oznacza to prawie 800 zł dodatkowego miesięcznego dochodu. Czy to mało? Z pewnością nie, a dodatkowo pamiętajmy, że taki kapitał zgromadziliśmy przez 10 lat, nie zaś przez 15, czy nawet 30 – mówi Krzysztof Nowak.
Dla niektórych grup, jak choćby osób samozatrudnionych, posiadanie dwóch kont powinno być wręcz koniecznością. Takich osób jest w Polsce ok. 3 mln (na 17 mln aktywnych zawodowo). Opłacają oni składkę emerytalną w minimalnej wysokości, a zatem i przyszłe świadczenie będzie minimalne, co przy rzeczywistych zarobkach tych ludzi oznaczać będzie absolutne załamanie sytuacji finansowej.
- Osoby o wysokich dochodach osiąganych z umowy o pracę powinny bardzo poważnie rozważyć oba konta - IKE i IKZE. Osoby o niższych dochodach osiąganych z umowy o pracę mogą rozważyć IKZE jako ciekawe rozwiązanie powodujące zmniejszenie bieżącego podatku PIT (nawet o ok. 1 300 zł rocznie). Prowadzący działalność gospodarczą, wolne zawody etc. zdecydowanie powinni skupić uwagę na IKE. Dla nich jest to prawdopodobnie jedna z niewielu możliwych opcji zadbania o swoją przyszłość emerytalną, która dodatkowo jest bardzo przyjazna i prosta w „obsłudze" – mówi Jacek Treumann.
Najważniejsze jest jednak, by w ogóle zacząć oszczędzać, gdyż z pewnością większość z nas nie będzie w przyszłości zadowolona z wysokości emerytury z ZUS i OFE. Bez względu na to, co myślimy o IKE i IKZE, istotne jest, aby zrozumieć, że to od nas samych zależy, na jakie życie będzie nas stać na emeryturze. Najgorszą decyzją, jaką można podjąć, jest rezygnacja z oszczędzania na przyszłość .

Możliwe zmiany

Poza tym jest bardzo prawdopodobne, że rząd zdecyduje się na zmiany w IKZE, które spowodują, że to konto będzie bardziej atrakcyjne.
-Jesteśmy zdeterminowani do zmian w III filarze – mówił nie tak dawno Władysław Kosiniak-Kamysz, minister pracy.
Planowana jest zmiana limitu wpłat na te konto. Zamiast procentowego (4 proc. wymiaru składki na ubezpieczenie społeczne) będzie to limit kwotowy (np. 4000 zł rocznie dla wszystkich), jak jest w IKE. Uproszczony ma być także sposób odprowadzania podatków. Chodzi o zwolnienie z podatku wypłat pieniędzy z IKZE lub opodatkowania ich niskim podatkiem ryczałtowym (5-10 proc.).
- Nie rezygnujemy z tego produktu, bo wierzymy, że rząd zdecyduje się na takie zmiany w IKZE, które dadzą przyszłym emerytom realną ulgę i nagrodę za długofalowe oszczędzanie. Ludzie z zasady nie identyfikują się z sobą w przyszłości, więc nie myślą o zabezpieczeniu finansowym na tak odległy czas. Tylko solidna zachęta podatkowa sprawi, że ludzie zainteresują się odkładaniem pieniędzy. Czekamy na rozwój sytuacji, a zmiany w IKZE,  biorąc pod uwagę planowane zmiany w OFE, są teraz potrzebne jak nigdy dotąd – widzimy jak ubywa narzędzi do gromadzenia pieniędzy poza systemem państwowym – mówi Radosław Gołaszewski, dyrektor Departamentu Zarządzania Produktami Indywidualnymi w AXA Życie.
Źródło: mojaemerytura.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA