fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Boniek złamał bunt Lewandowskiego i Błaszczykowskiego

ROL
Robert Lewandowski i Jakub Błaszczykowski wystąpią w reklamie firmy Orange, ale to nie koniec ich sporu z PZPN. Towarzyski mecz z Danią - w środę.
Robert Lewandowski w hotelu w Gdańsku pojawił się ostatni. Przed wejściem przez kilka godzin czekali na niego kibice, ale piłkarz Borussii Dortmund wjechał bezpośrednio do garażu. Jakub Błaszczykowski nie chciał rozmawiać z dziennikarzami.
Wojciech Szczęsny odmawiał komentarza, ale zaznaczył, że reklama firmy Orange, w której wszyscy trzej mieliby wystąpić we wtorek rano, to bardziej problem jego kolegów. – Nie wiem jeszcze, co zrobię – tłumaczył.
Spór o to, czy trzech piłkarzy najwyżej wycenianych przez rynek marketingowy powinno wystąpić w reklamie sponsora reprezentacji, firmy Orange, spowodował, że futbol znowu przestał być ważny. Artur Boruc pytany, co o tym myśli, odwrócił się na pięcie i poszedł do pokoju. Jakub Wawrzyniak z Legii poparł kolegów. – To są gwiazdy, gdyby trzeba było stanąć w tle tej reklamy i udawać, że gra cała drużyna, zrobiłbym to bez wahania. Rozumiem jednak chłopaków, że nie podoba im się taka sytuacja – mówił.
Według ustawy o sporcie, reprezentant Polski godzi się na dysponowanie swoim wizerunkiem w oficjalnym stroju przez sponsorów danej federacji. W tym przypadku sprawa jest jednak bardziej skomplikowana. Lewandowski, Błaszczykowski i Szczęsny to międzynarodowe gwiazdy, za udział całej trójki w jednej reklamie trzeba byłoby zapłacić około miliona euro.
Żaden piłkarz nie ma nic przeciwko dysponowaniu jego wizerunkiem w stroju reprezentacji, ale według nich udział w reżyserowanych reklamach powinien być obłożony dodatkowymi warunkami. Chociaż Opel sponsoruje Borussię Dortmund, Polacy dostali dodatkowe wynagrodzenie za reklamę samochodów na nasz rynek. Podobnie było z Błaszczykowskim, kiedy brał udział w materiałach promocyjnych Biedronki, chociaż sieć sklepów sponsorowała także całą kadrę.
Zbigniewa Bońka nie było w poniedziałek w Gdańsku, przyjedzie tu dopiero w środę. Z trzema buntującymi się piłkarzami spotkał się jednak w niedzielę w Warszawie. Prezes PZPN wydał specjalne oświadczenie.
– Spekulacje, niedomówienia oraz plotki, jakie ostatnio pojawiły się w przestrzeni medialnej, wymagają wyjaśnień ze strony naszej federacji. Uważam, że cała sprawa nie ma wyolbrzymianego tu i ówdzie głównie podtekstu finansowego. Jak wywnioskowałem z rozmowy z zawodnikami reprezentacji narodowej, chodzi im o systemowe rozwiązanie spraw związanych z powinnościami wobec PZPN i sponsorów związku. Wiele zaszłości i niedomówień niepotrzebnie dziś komplikuje tę sprawę. Mam nadzieję, że w ciągu najbliższych miesięcy wspólnie wypracujemy kompromis i nowe zasady zadowalające nas wszystkich. Jednocześnie zaapelowałem do członków reprezentacji narodowej, obecnych na niedzielnym spotkaniu, by we wtorek wzięli udział w nagraniu sesji reklamowej głównego sponsora PZPN, firmy Orange – napisał.
Piłkarze w Gdańsku po długich rozmowach ulegli apelom prezesa, ale bardzo nie podobał im się sposób załatwienia sprawy przez PZPN. Jak udało nam się dowiedzieć, czują się zaszantażowani, uważają, że władze związku zrobiły przeciek kontrolowany, by przedstawić ich w negatywnym świetle. Początkowo upierali się, by dzień zdjęciowy został przełożony na inny termin, gdy ustalone zostaną nowe zasady.
Wydaje się, że pożar został ugaszony, ale tylko na chwilę.
—Michał Kołodziejczyk z Gdańska
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA