fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Szpitale bez obowiązkowych karetek

Gdyby minister zdrowia nie zrezygnował z pomysłu utrzymywania karetek przy szpitalach, mogłoby je to słono kosztować
Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski KS Krzysztof Skłodowski
Minister wycofuje się z pomysłu, by szpitale całą dobę zapewniały pacjentom ambulans.
Bartosz Arłukowicz podpisał nowelizację rozporządzenia w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego.
Dyrektorzy wszystkich szpitali mogą odetchnąć. Z rozporządzenia wypadł ostatecznie zapis o zobowiązaniu każdego szpitala do całodobowego zapewnienia pacjentom dostępu do karetki.
Zgodnie z konsultowanym projektem rozporządzenia ambulans musiałby stacjonować w pobliżu szpitala i być cały czas gotowy do wyjazdu.
– To bardzo dobra wiadomość. Cieszymy się, że minister wycofał się z tego pomysłu, bo obowiązek posiadania karetki całodobowo nie ma sensu. Zrujnowałby szpital finansowo, a i chorym nie zapewnił większego bezpieczeństwa – mówi Anna Knysok, dyrektor Szpitala Miejskiego w Chorzowie.
W rozporządzeniu znalazł się zaś zapis mówiący, że lecznica będzie musiała zapewnić, w razie potrzeby, dostęp do transportu medycznego. Dla  placówek medycznych nie jest to jednak zaskoczenie.
Utrzymanie karetki kosztuje rocznie placówkę medyczną nawet 1 mln zł
– Już teraz zapewniamy chorym karetki. Mamy podpisane umowy z ich dysponentami i w razie potrzeby, np. gdy chcemy przewieźć pacjenta do szpitala specjalistycznego, karetka przyjedzie do nas w ciągu 30 minut – tłumaczy dyrektor Knysok.
Gdyby minister zdrowia nie zrezygnował z pomysłu utrzymywania karetek przy szpitalach, mogłoby je to słono kosztować.
Szpital Kliniczny im. H. Ślęcickiego w Poznaniu wyliczył wcześniej, że kosztowałoby to każdą placówkę od 500 tys. zł do 1 mln zł rocznie.
– Pieniądze te szpitale będą musiały wygospodarować z niezwiększonego w tym celu kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia. Uszczupli to pulę środków wydatkowanych bezpośrednio na leczenie pacjentów – alarmował w trakcie konsultacji społecznych Maciej Błaszczyk, naczelny lekarz w poznańskim szpitalu.
Rozporządzenie, które podpisał minister Arłukowicz, przewiduje jednak pewne zmiany dla szpitali. Chodzi o placówki, które prowadzą jednocześnie nocne przychodnie. Takie lecznice będą musiały bowiem zapewnić lekarzom dyżurującym w nich w nocy całodobową konsultację z pediatrą ze szpitala. Nie będzie jednak przeszkód, by ten pracował jednocześnie na innym oddziale szpitalnym, np. dziecięcym, i był gotowy do pomocy małemu pacjentowi trafiającemu do nocnej przychodni.
Ministerstwo Zdrowia podkreśla bowiem, że w kraju jest za mało pediatrów, aby każda nocna przychodnia miała bez przerwy takiego specjalistę tylko dla siebie. Może jednak być w kontakcie z tymi ze szpitala.
Przypomnijmy, że rozporządzenie zostało zmienione m.in. po tragedii, jaką przeżyli rodzice małej Dominiki. Dziewczynka zmarła w marcu tego roku w Skierniewicach, ponieważ nie dojechała do niej na czas karetka, a lekarz z nocnej przychodni odmówił jej pomocy.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA