fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Katastrofa smoleńska

Moskwa nie przetrzyma próbek z Tu-154?

Fotorzepa, Kuba Kamiński Kuba Kamiński
Paweł Majewski
To może być przełom we współpracy polskich prokuratorów z Rosjanami.
Jak wczoraj informowała „Rz", podczas ponownych badań wraku tupolewa polscy biegli na wyświetlaczach swoich urządzeń zobaczyli symbole przypisane materiałom wybuchowym. Stało się zatem podobnie jak jesienią zeszłego roku.
Naczelna Prokuratura Wojskowa przypomina jednak, że taki odczyt musi być zweryfikowany badaniem w Centralnym Laboratorium Kryminalistycznym Policji. Dopiero wtedy eksperci będą mogli potwierdzić lub wykluczyć obecność takich substancji na szczątkach maszyny, która rozbiła się 10 kwietnia 2010 r. na lotnisku Siewiernyj pod Smoleńskiem.
Zgodnie z zasadami realizacji wniosków o pomoc prawną, z wraku pobierane są dwa zestawy próbek. Jeden dla strony polskiej, drugi dla rosyjskiej. Podczas poprzednich wyjazdów wojskowych śledczych do Rosji wszystkie pobrane na miejscu katastrofy dowody trafiały do Moskwy. Jeśli coś miało być przekazane do Polski, było wysyłane po kilku miesiącach pocztą konsularną. Tak stało się również z próbkami pobranymi na jesieni, co krytykowała część rodzin ofiar i ich pełnomocników.
Tym razem może się to zmienić. Przebywający z biegłymi w Smoleńsku referent śledztwa podpułkownik Karol Kopczyk przekazał swoim przełożonym informację, że ekipa przedłuży swój pobyt do czwartku (tego dnia mija termin określony we wniosku o pomoc prawną), choć miała wrócić wczoraj.
Śledczy deklarują, że próbek będzie więcej niż jesienią i ich badanie zacznie się szybciej
– Nie chciałbym przesądzać, ale istnieje szansa, że tym razem próbki pobrane przez biegłych nie będą przekazane rosyjskim śledczym. Jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli, wrócą ze Smoleńska razem z naszą ekipą – powiedział „Rz" pełniący obowiązki rzecznika Naczelnej Prokuratury Wojskowej podpułkownik Janusz Wójcik.
Adwokaci, którzy reprezentują rodziny ofiar, uważają, że to jakościowa zmiana w śledztwie.
– Równocześnie nasuwa się pytanie, dlaczego do tej pory prokuratura nie mogła wypracować takiej formuły współpracy ze stroną rosyjską – mówi „Rz" mecenas Piotr Pszczółkowski, który reprezentuje m.in. prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego.
Poseł PiS Antoni Macierewicz, który kieruje parlamentarnym zespołem do spraw katastrofy, zaapelował do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta o dopuszczenie do badań próbek pełnomocników i ekspertów wskazanych przez rodziny.
– Najwyższy czas wrócić do cywilizowanych norm prowadzenia tego śledztwa – oświadczył poseł na konferencji prasowej.
Jak dodał, dwie rodziny „wyraziły wolę, by ich eksperci byli przy całym procesie badania śladów materiałów wybuchowych i wraku samolotu". Potwierdza to mecenas Stefan Hambura, pełnomocnik rodzin Walentynowiczów i Melaków. – Dziś prześlę do Wojskowej Prokuratury Okręgowej formalny wniosek dowodowy w tej sprawie – mówi „Rz" adwokat.
Jednak jak wynika z naszych informacji, szanse na spełnienie postulatów rodzin są niewielkie. Najprawdopodobniej wniosek trafi na biurko referenta, który przebywa w Rosji i będzie rozpatrzony po jego powrocie. Wyklucza to możliwość uczestnictwa przedstawicieli rodzin w transporcie próbek do kraju.
Polscy eksperci prowadzą w Smoleńsku prace od 22 lipca. Do Rosji wrócili po wycinki i wymazy z wnętrza samolotu, głównie z foteli maszyny, których nie udało pobrać się na jesieni. Śledczy deklarowali, że utrudniła to pogoda.
W czerwcu wojskowa prokuratura ogłosiła wyniki badań poprzedniej partii materiału – 124 próbek gleby z miejsca katastrofy i 134 próbek z wraku. W żadnej z nich nie potwierdzono wskazań detektorów. Policyjni biegli stwierdzili, że nie ma na nich materiałów wybuchowych.
Naczelna Prokuratura Wojskowa deklaruje, że tym razem próbek będzie więcej, a badania będą mogły rozpocząć się szybciej.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora, p.majewski@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA