fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Mikołaj Grospierre - wystawa fotografii w Sopocie

Kopia Gabinetu Owalnego Ronalda Reagana ?w jego fundacji, ?Simi Valley ?w Kalifornii
Archiwum autora, Mikołaj Grospierre Mikołaj Grospierre
Jan Bończa-Szabłowski
Mikołaj Grospierre przedstawia w Sopocie zaskakującą wystawę – pisze Jan Bończa-Szabłowski
Ci, którzy pamiętają jego serie zdjęć ukazujących mroczną architekturę okresu komunizmu czy wypływającą z myśli Foucault wszechogarniającą bibliotekę Babel, mogą się zdziwić, widząc, że tematem najnowszej ekspozycji są Gabinety Owalne prezydentów USA.
To tylko pozorny brak konsekwencji. Mikołaj Grospierre, urodzony w 1975 roku w Genewie francusko-polski artysta, laureat Paszportu „Polityki", od 14 lat mieszkający w Warszawie, jest z wykształcenia socjologiem. A impulsem obecnej wystawy w Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie stał się esej Umberta Eco o kopiach Gabinetu Owalnego, czyli oficjalnego miejsca pracy prezydenta Stanów Zjednoczonych, których Eco naliczył 12. Grospierre odkrył ich znacznie więcej.
Wystawa, która wkrótce pokazana zostanie w Pałacu Prezydenckim w Warszawie, a planowana jest także w Waszyngtonie, to nie tylko opowieść o aspektach władzy, ale też socjologiczna rozprawa. To traktat o cienkiej granicy między polityką a teatrem.
Owal nie występuje w architekturze zbyt często. Najbardziej znane przykłady to Koloseum i kolumnady na placu św. Piotra w Rzymie. Owal ma w sobie miękkość, przytulność, przyjazność, dobrze służy więc wizerunkowi władzy. Dla przeciętnego Amerykanina jest wręcz tej władzy ucieleśnieniem.
Każdy prezydent urządza Gabinet Owalny po swojemu, a po złożeniu urzędu tworzy jego kopię. Niektóre budowane są w bibliotekach prezydenckich, wznoszonych po zakończeniu kadencji kolejnych przywódców. Tam gromadzi się związane z nimi dokumenty, przedmioty, prezenty, jakie dostawali. Grospierre dotarł jednak i do kopii, które stworzyły osoby prywatne ogarnięte obsesją władzy. Chciały mieć jej symbol na wyciągnięcie ręki.
Owalne gabinety to kolejne obiekty fotografowane przez Grospierre'a, charakteryzujące się symetrią. Jej poczucie ma zakodowane od urodzenia, co wynika z wychowania w kulturze francuskiej, którą postrzega się jako logiczną i racjonalną. Fotografia symetryczna, jak przyznaje artysta, jest zawsze łatwiejsza do zrozumienia dla odbiorcy. Katedrę ukazaną pod kątem przyjmuje on z niepokojem.
Początkowo widział siebie przede wszystkim jako dokumentalistę. Na fotografiach chciał utrwalić wszystko to, co ulotne. W którymś momencie zorientował się, że tej zasadzie podlegają także rzeczy zaprojektowane na lata, a może i wieki. Dotyczy to obiektów architektury. Czasem miał wrażenie, że jego fotografowanie niesie z sobą jakieś fatum. Wiele obiektów utrwalonych przez niego przestało istnieć albo zmieniło funkcję. Zdjęcie jednego z banków w Nowym Jorku dokumentowało ostatnią chwilę świetności tej instytucji przed światowym kryzysem. Kiedy sfotografował sanatorium w Druskiennikach, dowiedział się, że jest przeznaczone do wyburzenia. Ostatecznie przerobiono je na aquapark i dziś w niczym nie przypomina dawnej budowli. Z kilkunastu warszawskich barów mlecznych, które utrwalił na fotografiach, pozostało dziś zaledwie kilka.
– Im więcej robiłem zdjęć dokumentalnych, tym bardziej czułem potrzebę przekroczenia tego szablonu artystycznego i wejścia w nowe rejony – przyznał w jednym z wywiadów. Pozostając fotografem dokumentalnym, stał się zatem również artystą konceptualnym. Lubi odkrywać nieoczekiwane piękno tego, co zapomniane czy ignorowane. W 2005 r. z Olgą Mokrzycką sfotografował legendarny niegdyś obóz pionierów Artek na Krymie. Trzy lata później z Kobasem Laksą, Grzegorzem Piątkiem i Jarosławem Trybusiem otrzymał Złotego Lwa na 11. Biennale Architektury w Wenecji za najlepszy pawilon narodowy: „Hotel Polonia. Budynków życie po życiu". Wizerunki znanych współczesnych obiektów sąsiadowały tu z fotomontażami Laksy, które zapowiadały ewentualne ich wykorzystanie w przyszłości. I tak jeden z biurowców przekształcony był na miejsce przechowywania urn.
Wśród portretów społeczności ważne miejsce zajmuje cykl ukazujący więźniów, pracowników administracji i wychowawców z podkrakowskiego zakładu karnego Podgórze. Fotografiom towarzyszyły nagrania odgłosów więzienia. Jego dusza socjologa odezwała się też w cyklu „Niewypłacalni", serii zdjęć fasad niedokończonych domów jednorodzinnych, których właściciele zubożeli lub stali się bankrutami.
Niedawno odbył podróż śladami Marka Rothki. Owoce tej wyprawy towarzyszą głośnej wystawie słynnego malarza w Muzeum Narodowym w Warszawie. A kilka lat temu przebrany za Le Corbusiera wygłosił po francusku wykład, jaki słynny architekt planował podczas pobytu w Polsce.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA