fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sieci opinii

Lemański vs. Hoser, czyli najciemniej pod latarnią

Abp Henryk Hoser
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Jak rozwiązać gorszący konflikt
Najciemniej, podobno, jest pod latarnią. Od tygodni już jesteśmy świadkami dość obrzydliwego i gorszącego konfliktu ulubieńca salonu ks. Lemańskiego i ulubieńca "ciemnogrodu" abp. Hosera. Od początku tego sporu media z obu stron nie zrobiły zupełnie nic, by doprowadzić do jego zakończenia (mimo że przecież obu zależy na jego dobru). Wręcz przeciwnie: trudno nie odnieść wrażenia, że media od początku robiły wszystko, by tylko maksymalnie zaostrzyć konflikt.  Jedni demonizowali celebrytę heretyka Lemańskiego, drudzy "ludobójcę" z Rwandy Hosera.
Tymczasem, tak jak w przypadku każdego konfliktu - a szczególnie jeśli obie jego strony odwołują się do nauki Jezusa - z tej sytuacji może być tylko jedno wyjście, które prawie nikomu,zdaje się, nie przyszło do głowy. Mówi o nim jezuita Krzystof Mądel.
Biskup Hoser powinien wziąć ks. Lemańskiego pod ramię, wyjść z nim do dziennikarzy i szczerze go przeprosić za obraźliwe słowa sprzed lat. Kardynał Dziwisz w podobny sposób pojednał się kiedyś z ks. Isakowiczem-Zaleskim i nikomu korona z głowy nie spadła. Szczery uśmiech znaczy dziś więcej niż włosienica. Kamery dokładnie mu się przyjrzą. Jeśli naprawdę będzie szczery, potwierdzony czynami, nikt go w Polsce nie zapomni.
- pisze na portalu Natemat.pl. Problem tylko w tym, że winy są po obu stronach i pokora - cnota będąca przecież w samym centrum chrześcijaństwa - potrzebna jest obu kapłanom. Tak byłoby po chrześcijańsku. I o to przecież chodzi? Prawda?
Źródło: W Sieci Opinii
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA