fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kultura

Needcompany i Münchner Kammerspiele na Malta Festival

Needcompany
Festiwal Malta
Utytułowane zespoły Needcompany i Münchner Kammerspiele pokazały na Malta Festival spektakle o przełamywaniu kryzysu społecznego i w sztuce – pisze Jacek Cieślak
Needcompany, jedna z najsłynniejszych grup tańca nowoczesnego w Europie, to konfederacja artystów pod wodzą flamandzkiego choreografa Jana Lauwersa. Na Malcie pokazała abstrakcyjny „Mushrooms" oraz bliski teatrowi Bertolda Brechta „Marketplace 1976".
Ten ostatni stworzony jest zgodnie z zasadą Hitchcocka, że na początku następuje trzęsienie ziemi, a jego rolę gra wybuch butli z gazem na lokalnym targu, który pochłania kilkadziesiąt ofiar, w tym dzieci. Napięcie w małomiasteczkowej społeczności rośnie i wyładowuje się w typowych dla takiej sytuacji podejrzeniach i frustracjach. Lauwers pokazał to z potężną dawką dystansu, z wręcz ironiczną nonszalancją, stylizując widowisko na występ hipisowskiej komuny w konwencji musicalu „Hair". Odniesienia do końcówki lat 60. buduje również postać narratora-gitarzysty, tytułującego się Sierżantem Pieprzem. Odlotowe poczucie humoru dobrze ilustruje Orkiestra Samotnych Serc. Jak tłumaczy Pieprz, jest to jedyna na świecie orkiestra, którą tworzy skrzypaczka obsługująca jednocześnie emisję napisów. Poznański festiwal zakończy 20 lipca show supergrupy Atoms for Peace
Inscenizacja również jest ekstrawagancka, a i pełna przepychu. Nad sceną zawisł gigantyczny ponton zlepiony z plażowych delfinków, mamy mały basen, pada śnieżny puch, zespół nosi zaś gargantuiczne futra i papachy. W finale podziwiamy nadmuchiwaną lalkę megabobasa. Nic nie jest jednak w stanie odwrócić uwagi od największej tajemnicy miasteczka, która nie jest bynajmniej związana z wybuchem gazu. Realnymi problemami są pedofilia, kazirodztwo, brak miłości, zdrada. Łatwo było to przewidzieć i właśnie oczywistość dramaturgii osłabia grane przerysowanym gestem widowisko. Mimo to poznańska publiczność przyjęła je owacyjnie. Z Malty Needcompany pojechało do Awinionu. Punktem wyjścia do stworzenia „Built to Last" Meg Stuart jest pytanie, jak wyrażać ideał we współczesnej sztuce, mając w pamięci arcydzieła przeszłości. Uznana choreografka zaprosiła do współpracy aktorów monachijskiego Kammerspiele, konfrontując ich z klasycznymi tematami Beethovena, Rachmaninowa, Sch?önberga, Xanakisa. Aktorzy-tancerze rzuceni zostali na ogołoconą scenę, gdzie jest tylko drewniany szkielet dinozaura oraz boks z ekranem. Ponad nimi zawisła konstrukcja układu planetarnego, ale to oni muszą puścić w ruch kosmos sztuki, uruchomić naszą wyobraźnię. Stworzyli serię improwizacji, głównie autoparodystycznych, które rozwijają się wokół takich motywów, jak UFO, lot w kosmos czy plemię dzikich. Nasycają przestrzeń intensywnym gestem i ruchem, wirują jak gwiazdy, bawiąc się pastiszem, a nawet slapstickiem, gdy trzeba w ostatniej chwili uchylić głowę przed makietą mknącej w powietrzu planety. Powstało widowisko przewrotne, a im bliżej finału – melancholijne. Odpowiedź na pytanie, czy potrafimy dorównać klasycznym arcydziełom, nie świadczy bowiem o współczesnej sztuce dobrze. Możemy się zasłaniać maską ironii, ale Beethovenów mamy dziś deficyt. Na placu Wolności będzie można jeszcze obejrzeć m.in. „Króla Rogera" Trelińskiego, „Hamleta" Klaty, „Burzę" Warlikowskiego i „Makbeta" Jarzyny. Na finał Malty zagra 20 lipca Atoms for Peace z udziałem Thoma Yorke'a z Radiohead i Flea z Red Hot Chili Peppers.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA