fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Fundamentalista islamski z zamożnej katolickiej rodziny

Giuliano Delnevo to pierwszy Włoch, który zginął na wojnie syryjskiej
AFP
Piotr Kowalczuk
Włosi obawiają się, że ich nawróceni na islam rodacy rozpoczną w kraju walkę o lepszy, islamski świat.
Giuliano Delnevo to pierwszy Włoch, który zginął na wojnie syryjskiej. Miał 24 lata. Owdowił poznaną w Internecie i poślubioną w Maroku żonę. Na islam przeszedł pięć lat temu pod wpływem muzułmańskich imigrantów spotkanych w Ankonie. Przyjął imię Ibrahim.
Zapuścił brodę i ubierał się w długą tunikę jak islamscy radykałowie – salafici. Pochodził z rozbitej rodziny. Mieszkał z matką, nauczycielką francuskiego z Genui. Utrzymywał też bliskie kontakty z ojcem biznesmenem. Próbował studiować historię, ale nauka nie szła mu najlepiej. Za pieniądze rodziców pojechał do Turcji, rzekomo pogłębiać studia nad islamem, skąd trafił do Syrii. Matka odprowadziła go w listopadzie ubiegłego roku na lotnisko. Następnego dnia coś ją tknęło i poleciała za synem, ale mimo trzech miesięcy poszukiwań nie odnalazła go. Teraz nie może sobie wybaczyć, że wysłała syna na śmierć. O tym, że walczy w Syrii po stronie islamskich rebeliantów, rodzice się dowiedzieli, gdy po raz pierwszy stamtąd zadzwonił.
Ojciec rozmawiał z nim przez telefon dzień przed tragedią. Następnego dnia zadzwonił dowódca, informując, że „Ibrahim zginął bohaterską śmiercią za Allaha, próbując ratować rannego somalijskiego przyjaciela".
Rodzice opowiadają teraz włoskim mediom: „Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że Giuliano stał się islamskim fundamentalistą". Wysłali go do Londynu, gdzie w jednym z islamskich centrów studiował sufizm (islamski mistycyzm), a potem odwiedzali w Maroku, gdzie wypasał wniesione w posagu owce swojej żony.
Na tej podstawie mówią, że Giuliano był chłopcem gołębiego, przepełnionego miłością do bliźniego serca, że zawsze ujmował się za słabszymi i prześladowanymi. To dlatego w obronie syryjskich kobiet i dzieci pojechał bić się z siepaczami Asada. Oboje są dumni z syna i porównują go do Włochów, którzy polegli w Hiszpanii, broniąc republiki w Brygadach Międzynarodowych.Tymczasem z danych policji i komputera Giuliano wyłania się nieco inna prawda. Od czterech lat był na oku specjalnego oddziału policji do walki z terroryzmem, podejrzany o rekrutowanie współwyznawców we Włoszech na wojny domowe – najpierw w Afganistanie i Iraku, a potem w Syrii.
Na swojej stronie na Facebooku zapowiadał walkę o przekształcenie Ligurii w islamską krainę Ligurystan. W rozmowie z ojcem 10 czerwca mówił, że powróci do Genui i zostanie mułłą.
Sąsiedzi teraz przypominają sobie, że wywołał awanturę w pobliskiej lodziarni, bo ta zaczęła sprzedawać lody z alkoholem.
Pochodzący z Maroka imam ze znajdującego się nieopodal islamskiego domu modlitwy wspomina, że trzy lata temu Giuliano zaczął się tam pokazywać w towarzystwie dwóch innych nawróconych na islam Włochów, ale po pewnym czasie musiał ich wszystkich wyrzucić, bo byli zbyt radykalni i nawoływali do czynnej walki z zepsuciem Zachodu, a szczególnie z amerykańskim imperializmem, winnym całemu złu tego świata.
Nikt nie potrafi wytłumaczyć, dlaczego Giuliano, młody Włoch z rozbitej, ale dość zamożnej katolickiej rodziny, syn wykształconych rodziców, został islamskim radykałem. Jest niemal pewne, że po pierwszym kontakcie z muzułmanami w Ankonie wyprał sobie mózg, samodzielnie korzystając z Internetu, gdzie można natrafić na wiele stron fundamentalistów islamskich w języku włoskim.
Okazuje się, że to nie pierwszy taki przypadek. Włoskie media informują, że w ubiegłym roku w Pesaro aresztowany został inny fanatyk islamski, Andrea Campione, który planował wysadzenie w powietrze synagogi w Mediolanie. Również w ubiegłym roku aresztowany został inny nawrócony na islam Włoch, 29-letni malarz pokojowy, za wywołanie pożaru na jednej ze stacji mediolańskiego metra i dwa zamachy na starożytną Świątynię Zgody w Agrigento.
Z danych włoskiego wywiadu wynika, że obecnie w Syrii w szeregach islamskich radykałów walczy około 50 rdzennych Włochów. Liczbę nawróconych na islam Włochów i Włoszek szacuje się na 10 tys.
We włoskich mediach padają pełne niepokoju pytania, ilu wśród nich to gotowi na wszystko, działający z żarliwością neofitów zeloci, jak Giuliano, i co będzie, gdy tacy fanatycy rozpoczną na serio walkę o islam w swoim własnym kraju, a nie w odległej Syrii.
Korespondencja z Rzymu
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA