fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Turcja przeżywa boom gospodarczy i artystyczny

Bloomberg
W Turcji dzieła współczesnej rodzimej sztuki na ekskluzywnych aukcjach idą za miliony, powstają luksusowe galerie, artyści wystawiają za granicą. Boom artystyczny zbiegł się z dekadą stałego wzrostu gospodarczego. Zakupy dyktuje tradycja i dążenie do prestiżu.
Klientami aukcji i galerii są zwykle rodziny bogatych przemysłowców i potentatów. Stambuł, w którym żyje 11 mln ludzi, pod względem liczby milionerów na liście magazynu "Forbes" zajmuje 5. na świecie miejsce. Ale w sztukę inwestuje także rozrastająca się klasa młodych profesjonalistów. Dążą do prestiżu, szukając przy tym korzystnych inwestycji.
Od czasu, kiedy w 2001 roku finansowy krach powalił na kolana turecki sektor bankowy, gospodarka Turcji wzrosła ponad dwukrotnie pod względem wielkości, a nominalnie wartość PKB na głowę potroiła się.
W 2001 roku powstało w Stambule Muzeum Sakipa Sabanciego, tureckiego miliardera i filantropa, zmarłego trzy lata później. Holding Sabanci, w 61 proc. należący do rodziny, jest największą grupą turecką pod względem zysków. Zrzesza 70 firm, działa w 15 krajach. Jeden z Sabancich, Erol, jest milionerem, honorowym prezesem tureckiego banku Akbank. A rodzina, oprócz muzeum, założyła w Stambule prywatny Uniwersytet Sabanci w 1994 roku. Guler Sabanci, która w 2004 roku została prezesem holdingu, w 2007 roku została zaliczona przez "Forbesa" do 100 najpotężniejszych kobiet na świecie, a w 2009 roku "Financial Times" przyznał jej 5. miejsce wśród 50 najważniejszych kobiet świata.
W 2004 roku rodzina Eczacibasi założyła Stambulskie Muzeum Sztuki Nowoczesnej - Istanbul Modern, a w rok później powstało Muzeum Pera, należące do Fundacji Suny i Inana Kiraców. Suna Kirac to córka tureckiego biznesmana Vehbiego Koca - jednego z najbogatszych ludzi w Turcji. Koc, który produkował żarówki, samochody, tkaniny, zapałki i elektronikę, stworzył grupę ponad 100 firm działających w sektorach spożywczym, energetycznym, turystycznym, technologicznym, motoryzacyjnym, o rocznych obrotach rzędu 40 mld dolarów. Grupa Koc jest jednym z 200 największych przedsiębiorstw na świecie.
Zapoczątkowanie w 1987 roku Biennale sztuki w Stambule części sceptycznie nastawionych Turków otworzyło oczy na walory współczesnego malarstwa i rzeźby. Ale przestrzeń dla artystów stworzyło dopiero otwarcie Istanbul Modern. Prezentuje ono wystawy stałe i czasowe, retrospektywy tureckich twórców, prowadzi galerię fotograficzną oraz programy edukacyjne i społeczne.
Dla artystów wystawa w tej placówce oznacza duży prestiż, a inwestorom daje gwarancję wysokiej jakości - mówi Levent Calikoglu, główny kurator Istanbul Modern.
Przy braku znaczącego wsparcia ze strony rządu artyści mogą liczyć na prywatnych mecenasów i zamówienia ze strony głównych tureckich banków: Ziraat Bankasi, Garanti, Akbank, Yapi Kredi, oraz łakomych na dzieła sztuki korporacji. A ostatnio wśród nabywców rzeźb zaczęli liczyć się także niezależni kolekcjonerzy.
W ciągu kilku ostatnich lat w środmieściu Stambułu pojawiło się kilkadziesiąt nowych galerii sztuki.
- Duża globalna płynność i ujemne realne stopy procentowe miały ogromny wpływ na zwiększenie inwestycji w sztukę - wyjaśnia Saltik Galatali, wicedyrektor Akibanku. - Inwestycje w dzieła sztuki stały się narzędziem zabezpieczania aktywów. Zespół ds. prywatnych klientów, którym kieruje, zarządza wynoszącym 9,5 mln dolarów portfelem 4,5 tys. bogatych ludzi.
Pelin Sandalli od założenia w marcu 2011 roku w Nisantasi (dzielnicy Stambułu) galerii Linart obserwuje ruch w interesie; wystawia różnorakie gatunki sztuki współczesnej, w tym wideoarty i instalacje. I coraz więcej młodych profesjonalistów pojawia się u niej, by nabyć pierwsze dzieło. Według niej również z dnia na dzień rośnie liczba bardziej świadomych kolekcjonerów, która poprzedza zakupy starannym rekonesansem i wkłada w to wiele energii.
Jako pierwszy międzynarodową aukcję wyłącznie tureckiej sztuki współczesnej zorganizował dom Sotheby's w 2009 roku. Od tego czasu aukcje nowej tureckiej sztuki przeprowadza też brytyjski dom aukcyjny Bonhams.
Padają kolejne rekordy cenowe za prace tureckich artystów. W 2010 roku dzieło "Bez tytułu" Fahrelnissy Zeid na aukcji Sotheby's przekroczyło milion dolarów. Zeid (1901-1991), która debiutowała w Nowym Jorku w 1950 roku, łączyła w swoim malarstwie elementy sztuki islamu i bizantyńskiej z abstrakcją. Retrospektywa jej malarstwa odbyła się dopiero po jej śmierci - w Stambule w 1994 roku. Malarka po śmierci swego drugiego męża, księcia Zeida bin Husejna, ambasadora Iraku w Ankarze i brata haszymickiego króla Iraku Fajsala I, od 1975 roku mieszkała w stolicy Jordanii Ammanie, gdzie założyła Instytut Sztuk Pięknych.
W budowę kolekcji sztuki czołowe rodziny tureckich przemysłowców - Koców, Sabancich, Eczacibasich, pompują milony lirów.
Dwa lata temu Murat Ulker, prezes Holdingu Yildiz, jednego z potentatów branży spożywczej, zapłacił ponad milion dolarów za dzieło "Błękitna symfonia" zmarłego kilka miesięcy temu Burhana Dogancaya. Ten legendarny w Turcji artysta, zafascynowany od samego początku widokiem łuszczących się miejskich murów pokrytych warstwami plakatów i afiszy, fotografował je w ponad 100 krajach świata i tworzył zainspirowane nimi kolaże. Dogancay, jeden z czołowych tureckich artystów, uważał, że "miejskie ściany są lustrami społeczeństwa". Jego wielką retrospektywę prezentowało jesienią Istanbul Modern.
Gust prezesa Ulkera jest jednak raczej eklektyczny: niedawno nabył dzieło "Pusta rama". Zgodnie z tytułem, jest to pusta rama. Pracę tę, autorstwa Bedriego Baykama wystawiano w Nowym Jorku na wystawie pod tytułem: "Duchamp byłby cholernie zazdrosny".
Źródło: Rzeczpospolita OnLine
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA