fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Opozycja zwiera szeregi

Opozycja na razie razem. Od lewej: Ołeh Tiahnybok, Arsenij Jaceniuk, Witalij Kliczko
PAP/EPA
Przeciwnicy władz poprą jednego kandydata w wyborach prezydenckich w 2015 r. Czy będzie nim Julia Tymoszenko?
Liderzy trzech opozycyjnych partii w ukraińskim parlamencie ogłosili deklarację o zwarciu szeregów przed wyborami prezydenckimi podczas sobotniego wiecu w Kijowie.
„W obecności 100 tysięcy zwolenników idei ukraińskiego członkostwa w Unii Europejskiej oraz podpisania umowy stowarzyszeniowej Ukrainy z UE zobowiązujemy się wspólnym frontem pokonać reżim antyukraiński w następnych lub przedterminowych wyborach prezydenckich. Jedność opozycji jest gwarancją zwycięstwa nad Janukowyczem a powrotu Ukrainy na europejską drogę rozwoju" – napisali w deklaracji przywódca frakcji w partii Batkiwszczyna Arsenij Jaceniuk, Udaru Witalij Kliczko oraz nacjonalistycznej Swobody Ołeh Tiahnybok.

Moralne prawo Tymoszenko

W II turze wyborów zamierzają wystawić jednego kandydata. Gdyby rządzącym udało się przeforsować zmiany w ordynacji wyborczej o ustanowieniu jednej tury wyborów, w szranki z kandydatem władz wspólny kandydat opozycji.
Jeżeli do zmiany ordynacji nie dojdzie, to wspólnym kandydatem będzie ten, kto w pierwszej turze zdobędzie najwięcej głosów. Współpracownicy Julii Tymoszenko mają nadzieję, że będzie to ona.
Tymoszenko już wcześniej oświadczyła, że byłaby gotowa wystartować w wyścigu o najwyższy urząd państwa. W 2010  roku była najważniejszym rywalem Janukowycza w walce o prezydenturę.
Na razie jednak Tymoszenko przebywa w więzieniu. Zarówno ukraińscy, jak i europejscy politycy apelują o jej uwolnienie przed szczytem państw Partnerstwa Wschodniego w Wilnie w listopadzie, gdzie mogłoby dojść do podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE. Najłatwiejszym i najszybszym sposobem uwolnienia opozycjonistki byłby akt ułaskawienia przez prezydenta Wiktora Janukowycza. Przywódca jednak w tej sprawie milczy.
– Stanowisko ukraińskiej opozycji jest niezmienne: żąda uwolnienia i rehabilitacji Julii Tymoszenko przed szczytem państw Partnerstwa Wschodniego. Wysunięcie jej na jedynego kandydata w wyborach prezydenckich byłoby logiczne. Gdyby jednak Tymoszenko nie mogła kandydować, ma moralne prawo wskazać polityka, który zmierzy się z kandydatem władz – mówi „Rz" kijowski politolog Taras Berezowec. Przypomina, że zwycięstwo ukraińskiej opozycji było możliwe w 2004 roku, kiedy jedynym jej kandydatem został Wiktor Juszczenko.
Prawie dwa lata przed wyborami liderzy opozycji wykazali gotowość współdziałania, ale nie do wskazania wspólnego kandydata. – Wywierana na niego presja ze strony władz byłaby ogromna – podkreśla Berezowec.

Wątpliwości

Jewhen Petrenko, analityk Instytutu Otwartej Polityki w Kijowie w rozmowie z „Rz" wskazuje, że nazwisko kandydata jest drugorzędne. – Najważniejszy jest program naprawy gospodarczej kraju. Co do Tymoszenko Janukowycz będzie musiał znaleźć jakieś wyjście. Podpisanie umowy stowarzyszeniowej z UE w listopadzie byłoby dla niego sukcesem. Dzięki temu otrzymałby znaczącą przewagę nad przeciwnikami w wyborach prezydenckich – mówi Petrenko. – Przyjęta deklaracja opozycji jest sygnałem kontynuacji walki politycznej zarówno dla wyborców, jak i urzędników w Brukseli.
Nie wszyscy wierzą w deklaracje opozycji o łączeniu szeregów. – Podobne hasła opozycjoniści wygłaszali przed wyborami parlamentarnymi w 2012 roku, jednak nic z tego nie wyszło – przypomina Kostiantyn Bondarenko, szef Instytutu Polityki Ukraińskiej w Kijowie.
Według ukraińskich sondaży, Wiktor Janukowycz pozostaje faworytem wyścigu o prezydenturę z 31-procentowym poparciem.
Wśród opozycjonistów prowadzi były mistrz bokserski Kliczko (21 proc.). Tymoszenko mogłaby liczyć na 17 proc. głosów. Gdyby nie wystartowała w wyborach, 60 proc. jej zwolenników oddałoby głos na jej zastępcę, który obecnie kieruje jej partią Batkiwszczyna Arsenija Jaceniuka. Co dziesiąty sympatyk byłej premier głosowałby na Kliczkę.

„Antyukraiński reżim" kontra „faszyści"

W sobotę w Kijowie manifestowali nie tylko przeciwnicy władz. Na ulicę wyszli także zwolennicy rządu i prezydenta Janukowycza. Chcieli skompromitować opozycję, organizując wiec pod hasłem walki z faszyzmem. Z głośników na placu Europejskim w Kijowie padały apele ostrzegające przed „faszystowskimi politykami". To epitet stosowany przez ugrupowania prorosyjskie wobec prozachodnich przeciwników, zwłaszcza od czasów pomarańczowej rewolucji.
Doszło do bójki aktywistów nacjonalistycznej Swobody ze zwolennikami Partii Regionów Janukowycza, czyli zdaniem opozycji „reżimu antyukraińskiego".
Wiec przeciwników władz miał być zakończeniem trwającej od dwóch miesięcy akcji  „Powstań Ukraino!", podczas której opozycja żądała uwolnienia Tymoszenko, ustąpienia Janukowycza oraz integracji Ukrainy z Zachodem.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA