Od kilku lat słyszymy głosy, że pracy dla młodych adeptów prawniczej sztuki jest coraz mniej. Że konkurencja zabija na rynku talenty. Że ciężko się przebić i nie ma co liczyć na kokosy na starcie. ?I co? I nic?
Już teraz słyszę nobliwe monity, które wskazują naszym najmłodszym koleżankom i kolegom: zastanówcie się.
A nad czym?! Nad wyborem innego zawodu? Jakiego? Architekta? Biegłego rewidenta? Czy może pilota w liniach lotniczych? Wolne żarty...
Może przed rozpoczęciem egzaminu wstępnego dziekani poszczególnych izb radcowskich, adwokackich oraz notarialnych powinni wyjść i powiedzieć, jak niegdyś w cesarskiej armii: Ci, którzy nie są kamikadze, odmaszerować!? Bzdura!
Czym innym jest, co wielokrotnie pokazywaliśmy, mówienie wprost o problemie i sposobach jego rozwiązania – tak jak chociażby czynił to na tych łamach mój dziekan. Czym innym zaś zohydzanie młodym ludziom prawa do wolnej decyzji. Do odnalezienia się w wymarzonym przez nich zawodzie. Po prostu do dobrego wyboru.
Jaką drogę ma wybrać absolwent prawa, jeśli nie najbardziej dla niego typową: aplikację, a potem jeden z zawodów prawniczych. Dla mnie to zupełnie zrozumiałe. I ostro kibicuję ponad pięciuset naszym aplikantom, którym udało się z sukcesem przejść przez egzaminacyjne sito. W mojej ocenie to najlepsza ich decyzja, prowadząca wprost do przyszłego sukcesu. Będzie ciężko – to prawda. Ale wielu się powiedzie. I o to chodzi w tym „sporcie" – jak w każdym zawodzie. Będą wygrani i przegrani. Wszyscy mają podobne szanse. Dostaną identyczną wiedzę. Od wytrwałości, pracy i inteligencji będzie teraz zależała ich przyszłość. Dajmy im celebrować tę ważną dla nich chwilę i nie starajmy się na siłę ich straszyć. Reszta jest tylko w ich rękach.
Tak naprawdę każdy z nas wie, że wykonywanie zawodu prawnika na rynku czy w firmie zależy od wiedzy i praktyki, którą może dać tylko aplikacja. Wiąże się również z nabyciem dobrych obyczajów. Tym właśnie odróżniają się młodzi profesjonaliści od kolegów, którzy nie podjęli tego trudu, a potem bezpardonowo, na skróty starają się wejść w ich kompetencje. Jak na razie rynek skutecznie weryfikuje obie te grupy – z ogromną przewagą na korzyść osób po aplikacji.
To nie samorządy zawodowe, nie ministerstwo, posłowie, ale właśnie rynek jest najlepszym probierzem obranej drogi. Kibicujmy naszym aplikantom. Powtórzę: to najlepsza ich decyzja. Pomóżmy im odnaleźć się w nowej rzeczywistości. A malkontentów zapytajmy: czy kiedyś podjęliby inną decyzję? Jeśli tak, to w wolnym kraju nikt nikogo nie zmusza do pozostania w szeregach radców prawnych, adwokatów czy też notariuszy.
Autor jest wicedziekanem Rady Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie