Marcin Serafin przyznał, że obecny rok jest obfity w wahania kursów walut. Można się jednak przed nimi zabezpieczyć.
- Najczęściej przedsiębiorcy dążą do tego żeby równoważyć swoje wpływy i wypływy w walutach. Tak organizować biznes, aby to na co wydają i to co otrzymują, w miarę się równoważyło. Wtedy ta luka walutowa jest mała, ryzyko niewielkie. Nie zawsze się tak da – tłumaczył. - Wtedy przedsiębiorcy starają się przerzucić te koszty na finalnego odbiorcę - dodał.
Kolejną opcją zabezpieczenia są instrumenty finansowe oferowane przez banki. - Mamy szeroką paletę produktów zabezpieczenia ryzyka kursowego. Najczęściej wykorzystywaną opcją są transakcje terminowe typu forward. One dominują zarówno wśród dużych jak i mniejszych klientów – mówił Serafin.
Przedstawiciel Banku Millennium wyliczył, że branżami najbardziej wyeksponowanymi na ryzyko kursowe są: branża metalowa, metalurgiczna, elektromaszynowa, chemiczna, spożywcza i meblarska.
Serafin zaznaczył, że transakcje, o których wspominał nie niosą za sobą żadnego kosztu w postaci prowizji, czy opłat w momencie ich zawierania. - To jest zobowiązanie do kupienia lub sprzedania określonej waluty, za inną walutę, po z góry określonym kursie – tłumaczył. - Możemy tutaj mówić o kosztach utraconych możliwości, ponieważ dzisiaj umawiamy się, że sprzedamy euro po 4,5 zł za 6 miesięcy. I nie wiem, czy euro za 6 miesięcy będzie po 5 czy 4,2 zł. Jeżeli będzie po 5 zł to może pojawić się u mnie pewien żal, że to zrobiłem – podsumował.