fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

Finansowanie przez gminy świadczeń gwarantowanych przez NFZ - wniosek do TK

Fotorzepa, Tomasz Jodłowski
Finansowanie przez gminy świadczeń gwarantowanych przez NFZ jest niekonstytucyjne – pisze we wniosku do TK Sejmik Województwa Mazowieckiego.

Chodzi o przepisy art. 9a i 9b ustawy z 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych powiązanych z nowelizacją ustawy o działalności leczniczej z 10 czerwca 2016 r., które umożliwiają gminom kupowanie od Narodowego Funduszu Zdrowia świadczeń gwarantowanych, kiedy lecznicy skończy się na nie kontrakt lub umowa w ramach ryczałtu dla szpitali w sieci.

Nierówny dostęp

„Znaczenie regulacji polega na tym, iż skutkami finansowymi nieprawidłowego zarządzania systemem udzielania gwarantowanych świadczeń z zakresu opieki zdrowotnej przez NFZ ustawodawca obciążył jednostki samorządu terytorialnego, tj. samorządu województwa" – pisze we wniosku do Trybunału Konstytucyjnego marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik. Dodaje, że na gminy spadają „skutki nieprawidłowego zarządzania systemem udzielania świadczeń gwarantowanych przez NFZ".

Nowelizacja ustawy o działalności leczniczej miała rozładować kolejki do zabiegów najbardziej obleganych, np. endoprotezoplastyki stawu biodrowego czy operacji zaćmy, na które czeka się nawet kilka lat. Ustawodawca chciał, by samorząd mógł dokupić zabiegi dla należącego do niego szpitala, gdy skończy mu się kontrakt z NFZ.

Choć prawo obowiązuje od 15 lipca 2016 r., skorzystały z niego pojedyncze gminy. Taką umowę zawarła na świadczenia rehabilitacyjne z fizjoterapii jedna z gmin w województwie lubuskim. Pozostałe oddziały wojewódzkie NFZ odpowiadają nam, że żadna z jednostek samorządu terytorialnego nie składała dotąd wniosków w trybie art. 9a i 9b. Dlaczego?

– Nie wykorzystujemy tych zapisów ustawowych, bo uznajemy, że stwarzają ryzyko wystąpienia różnic w dostępie do świadczeń na poziomie kraju – mówi Roman Kolek, wicemarszałek województwa opolskiego. – Zasoby poszczególnych samorządów bardzo się różnią. Te bogatsze stać by było na więcej, ze szkodą dla mieszkańców biedniejszych powiatów – tłumaczy wicemarszałek, który popiera wniosek Adama Struzika.

– Przecież gdyby powiat słupski zakupił dla swoich mieszkańców dodatkowe porady w przychodni specjalistycznej dla zameldowanych w swoim powiecie, mieszkańcy ościennych powiatów lęborskiego i bytowskiego mieliby automatycznie gorszy dostęp do świadczeń. Nierówności występowałyby więc już na poziomie regionalnym, nie mówiąc o ogólnopolskim – argumentuje Marek Wójcik, ekspert Związku Miast Polskich i były wiceminister administracji i cyfryzacji, który w toku prac legislacyjnych wielokrotnie podnosił niezgodność zapisów z konstytucją i innymi aktami prawnymi.

Trudno rozliczyć

Kolejny kłopot miałyby szpitale należące do samorządu leczące także osoby spoza powiatu.

– Weźmy szpital w Grudziądzu. Gdyby samorząd zdecydował się dokupić świadczenia dla mieszkańców, pacjentów szpitala trzeba by było zacząć dzielić na zameldowanych w mieście i poza nim. Pierwsi mogliby liczyć np. na operację zaćmy za tydzień, a drudzy musieliby czekać rok. Wywołałoby to protesty nie tylko mieszkańców, ale i personelu szpitala, który nie wiedziałby, jak planować takie zabiegi – podkreśla Wójcik.

Kolejnym problemem jest samo rozliczanie świadczeń kupowanych przez samorząd. Ustawodawca nie przewidział bowiem mechanizmów ani ich kupowania, ani rozliczania.

– To także kwestia ceny. Przecież NFZ nie kupuje procedur za taką samą cenę. Wycena punktu rozliczeniowego różni się w zależności od szpitala, a za nadwykonania, które zniknęły po wejściu sieci szpitali, była jeszcze inna. Fundusz płacił za nie zwykle połowę ceny. Samorząd mógłby więc zapytać, dlaczego ma płacić 100 proc., a nie 50 –mówi Marek Wójcik.

Opinia

Adam Twarowski, radca prawny były dyrektor mazowieckiego NFZ

Nie jestem przekonany, że można mówić o naruszeniu konstytucji. Przepisy art. 9a i 9b ustawy o świadczeniach zdrowotnych mówią o możliwości finansowania świadczeń gwarantowanych dla wspólnoty samorządowej, a przepis art. 59 ustawy o działalności leczniczej o stracie placówki leczniczej, która przecież nie musi wystąpić. Trzeba pamiętać, że przepis został uchwalony jeszcze przed wejściem sieci szpitali i na dziś może dotyczyć dokupowania procedur spoza ryczałtu, a więc świadczeń odrębnie finansowanych, takich jak operacje zaćmy. Nie sam przepis generuje problem, ale jego realne zastosowanie. Problem straty może wystąpić, gdy podmiot będzie nieumiejętnie zarządzał kontraktem. Moim zdaniem zapis wymusza na organie założycielskim takie oddziaływanie na szpital, by ten efektywnie zarządzał kontraktem z NFZ.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA