fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Romuald Ajchler: Afery SLD to był pikuś

Leszek Miller i Romuald Ajchler
Spośród wszystkich przewodniczących, z którymi miałem do czynienia, z Millerem pracowało mi się najlepiej. To jest konkretny facet. Na zdjęciu: Leszek Miller i Romuald Ajchler w Sejmie, wrzesień 2015 r.
PAP, Marcin Obara
Nie jestem taki prędki, żeby porzucać jedną partię dla drugiej. Muszę mieć ważne argumenty za przejściem. Na każdym spotkaniu musiałem wyjaśniać, dlaczego odszedłem. Było mi z tego powodu wstyd i wtedy postanowiłem, że więcej tego nie zrobię, bo to jest oszustwo - mówi Romuald Ajchler, poseł SLD, SDPL i Nowej Lewicy.

Plus Minus: Przez lata należał pan do Sojuszu Lewicy Demokratycznej i z list tej partii zdobywał pan mandat poselski. A teraz będzie pan należał do Nowej Lewicy. Pasuje panu ta zmiana? SLD to jest kawał historii, a Nowa Lewica nikomu nic nie mówi.

Raz odszedłem z SLD, a potem wróciłem. Zapłaciłem za tę niewierność cenę i nie mam ochoty tego powtarzać. Dlatego nie odejdę z Nowej Lewicy, choć nigdy do niej nie wstępowałem.

Leszek Miller powiedział, że nie pozwoli się przepisać do nowej partii, tym bardziej że nikt nie pytał go o zgodę, czy chce należeć do Nowej Lewicy.

On to co innego. Zakładał SLD i ciężko mu się pogodzić z faktem, że jego partia, której dwukrotnie był przewodniczącym, zniknęła ze sceny politycznej. Ale może jeszcze przemyśli sprawę i nie odejdzie. Spośród wszystkich przewodniczących, z którymi miałem do czynienia, z nim pracowało mi się najlepiej. To jest konkretny facet. Szkoda by było, gdyby odszedł.

Pana prz...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA