fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory prezydenckie 2020

Szymon Hołownia: Zaczynają sypać się oskarżenia ze strony ministrantów PO

Fotorzepa, Jakub Czermiński
PiS znów wygrał 500. tysiącami głosów (podobnie jak w 2015.), PO znów przegrała. A my możemy dalej, co wybory, obijać się o ściany i łkać nad tym, że zabrakło procenta. Taką Polskę uratuje od samej siebie tylko ktoś ze świeżym spojrzeniem, kto zrozumie, że w tej ścianie są drzwi - komentuje wynik drugiej tury wyborów prezydenckich Szymon Hołownia.

Po godzinie 8 Państwowa Komisja Wyborcza podała cząstkowe dane po zliczeniu 99,97 proc. głosów. Andrzej Duda zdobył 51,21 proc. głosów i zapewnił sobie reelekcję.

Wynik wyborów skomentował Szymon Hołownia, który w pierwszej turze uzyskał poparcie ponad 13 proc. wyborców. Przed drugą turą zapowiedział, że swój głos odda na Rafała Trzaskowskiego, ale nie namawiał do tego swojego elektoratu.

"Co się tak naprawdę wczoraj stało? Jasne: emocje, wiara, czynią cuda. Ale nie są w stanie zmienić zasad matematyki. Przecież jeśli do równania wstawiasz od lat te same dane, nie możesz otrzymać nowego wyniku. Polski nie da się pogłębić i poszerzyć, poprzez jeszcze większą mobilizację elektoratów PiS i PO. W tej kampanii po obu stronach doszła już do ściany. I co? I nic. Przeciąganie liny o pół procenta, o procent, w nadziei, że druga strona wymięknie, że padnie - nie zbuduje „święta demokracji”. Bo co to za święto, gdy połowa rodziny ma doła, a drugie pół - nie do końca zdrową satysfakcję z doła tamtych?" - pytał Hołownia.

"Dziś ze strony co bardziej zapalczywych medialnych ministrantów PO zaczynają sypać się oskarżenia: "Gdyby tylko Hołownia mocniej poparł Trzaskowskiego!". Po pierwsze: prawie 90 proc. moich wyborców (ponad 2 mln osób), jak się okazuje, zagłosowało właśnie na niego (procentowo więcej, niż u któregokolwiek z kontrkandydatów, włączając Kosiniaka i Biedronia)" - kontynuuje.

"Po drugie - choć Rafał Trzaskowski nie był moim kandydatem - mając świadomość stawki tych wyborów, otworzyłem mu przed drugą turą wszystkie drzwi, bez traktowania moich wyborców (bo oni są wolni, i szanuję ich wszystkich), jak marionetek. Umożliwiłem mu kontakt z nimi w publicznej, merytorycznej rozmowie. Sam zapowiedziałem, jak zagłosuję (i zagłosowałem). W każdym wywiadzie apelowałem o frekwencję. W piątek udostępniłem - bo mnie autentycznie poruszył - jego spot (ten, w którym wypowiada się pani Wanda Traczyk - Stawska)" - pisze Hołownia.

Jego zdaniem kluczem do zwycięstwa jest zrozumienie, że "nie wystarczy już osiąganie mistrzostwa w mobilizacji swoich. Bo nie da się skleić Polski debatując z pustym pulpitem". 

"Trzeba przejść na tę drugą stronę. Nie z młotkiem do wybijania z głowy, nie z metkownicą by oznaczyć tych "ciemnych" tak by nie pomylili się z "oświeconymi", a z rozmową, z uznaniem niektórych racji, propozycją nowej drogi. Trzeba raz a dobrze wysadzić w powietrze robienie z polityki metafizyki, ów pomysł, że to nie PiS walczy dziś z PO i nie PO z PiS, ale samo dobro z samym złem, szatan z samą Najświętszą Panienką" - przekonuje.

"Wiecie co będzie naszym największym sukcesem? Nie tylko uporządkowanie naszego kochanego kraju na pokolenia: ochrony zdrowia, edukacji, relacji państwo - Kościół. Także to, że kiedyś do demokracji zdecyduje się wrócić trzeci gracz, stojący dziś obok Dudy i Trzaskowskiego, z identycznym jak oni wynikiem: te 10 milionów Polaków, którzy w ogóle na te wybory nie poszli" - uważa Hołownia.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA