fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sądzie i urzędzie

Świadkowie korzystają z ochrony policji i więcej mówią na przesłuchaniach

Fotorzepa Jakub Ostałowski
Już 700 osób skorzystało z ochrony policji np. podczas przesłuchania w sądzie. Warto za to zapłacić, bo wtedy mówią więcej – twierdzą karniści.

Napaść na świadka, stalking, podpalenie domu, pobicie, groźby karalne i uprowadzenie – ofiarą tych przestępstw najczęściej padają ci, którzy przed sądem powiedzą prawdę o tym, co widzieli. Najtrudniej jest, kiedy w grę wchodzi zorganizowana grupa przestępcza, tzw. mafia czy gang, którą świadek pomagał skazać, składając cenne zeznania. Wówczas świadek ma prawo się bać. Od kwietnia 2015 r. obowiązuje jednak ustawa o ochronie świadka i pokrzywdzonego, która pozwala przyznać im ochronę.

Ochrona przed strachem

Od funkcjonowania ustawy mija 11 miesięcy. W tym czasie jedna z komend w Zachodniopomorskiem miała kilkadziesiąt wniosków o asystę na czas przesłuchania, okazania czy rozprawy oraz kilkanaście o ochronę osobistą. Podobnie było w Małopolsce i na Podkarpaciu.

Pełnych statystyk z całego kraju jeszcze nie ma. Wiadomo jednak, że w 10 413 postępowaniach przygotowawczych prowadzonych w 2014 r. przez sądy okręgowe występowało 3363 pokrzywdzonych i 211 623 osoby zagrożone, które mogły skorzystać z ochrony. W pierwszych dziesięciu miesiącach obowiązywania ustawy skorzystało z niej ok. 700 osób. Z miesiąca na miesiąc chronionych jest więcej. Prognozuje się, że rocznie będzie to wzrost o 10 proc. w stosunku do roku poprzedniego.

3,3 tys. pokrzywdzonych zanotowano w 2014 r. w sądach okręgowych

– Rodzaj ochrony zależy od skali realnego zagrożenia – mówi dr Janusz Kwiecień, kryminolog z Uniwersytetu Śląskiego. I wyjaśnia, że policjant może towarzyszyć świadkowi czy pokrzywdzonemu podczas rozprawy w sądzie, w drodze do niego, a także przez pewien czas 24 godziny na dobę. Można też liczyć na zmianę miejsca pobytu, związaną z nią pomoc finansową na zaspokojenie podstawowych potrzeb życiowych czy mieszkaniowych lub na uzyskanie świadczeń opieki zdrowotnej.

O co najczęściej proszą zastraszeni świadkowie i pokrzywdzeni?

Prawda kosztuje

Ci, którzy udowodnią zagrożenie dla siebie i najbliższych, mogą liczyć na zaspokojenie potrzeb życiowych (ok. 3 tys. zł na miesiąc), refundację leczenia osób nieuprawnionych (350 zł) oraz całkowitego lub częściowego kosztu udostępnienia lokalu lub wynajęcia mieszkania (2,8 tys. zł).

Już w trakcie prac nad ustawą nie ukrywano, że jej realizacja musi kosztować. I tak w 2015 r. zarezerwowano na nią 16 mln 405 tys. zł, w 2016 r. – 18 mln zł, a w 2017 r. – 19 mln zł.

10 proc. o tyle co roku ma rosnąć liczba osób (świadków i pokrzywdzonych), które zechcą skorzystać z ochrony

– To sporo, ale wymaga tego interes wymiaru sprawiedliwości. Bezpieczny świadek powie dużo więcej niż zastraszony – przekonywali autorzy projektu. I mieli rację.

– Świadek pojawiający się przed salą rozpraw w asyście policjanta czuje się pewniej, trudno do niego podejść i zastraszyć. A zdarzało się, że przestępcy lub ich najbliżsi na korytarzu przed salą rozpraw instruowali świadków, jak mają zeznawać – mówi „Rzeczpospolitej" jeden z oficerów z wydziału ochrony.

Ochroną zajmuje się blisko 6 tys. policjantów.

Mniej koronnych

– Rola wszelkich świadków w procesie karnym jest nieoceniona. Szczególną przewidziano dla świadka koronnego – podkreśla dr Kwiecień. Tych jednak z roku na rok ubywa. Do przestępców dociera bowiem, że bycie świadkiem koronnym to często trudna i nie zawsze opłacalna rola. Z najnowszych statystyk Prokuratury Generalnej wynika, że w 2014 r. dopuszczono tylko jednego świadka koronnego. Podobnie było w 2013 r. Trzy lata wcześniej zainteresowanych tym szczególnym statusem przestępców było więcej. W 2011 r. i 2012 r. po czterech w każdym roku.

Dlaczego prokuratorzy coraz rzadziej korzystają ze świadków koronnych?

– Przestępcom przestaje się to opłacać – mówi jeden z oficerów współpracujących przy programie ochrony świadków. Zdarzało się, że oskarżali bezpodstawnie nie tylko byłych kompanów, ale i rozpracowujących ich policjantów. W dodatku co piąty „skruszony" wraca do przestępczego fachu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA