fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

UE zdecydowała: Czołowe stanowiska w Brukseli zajmą kobiety

Jeśli kandydaci i kandydatki zdobędą poparcie, będzie to scenariusz-marzenie Angeli Merkel
AFP
Ursula von der Leyen jako przewodnicząca Komisji i Christine Lagarde jako prezes Europejskiego Banku – tak będzie wyglądała obsada najwyższych stanowisk we Wspólnocie.

W trzecim dniu nadzwyczajnego unijnego szczytu wiele wskazywało na to, że jest porozumienie. Nieoczekiwanie pojawiło się nowe nazwisko – Ursuli von der Leyen, minister obrony Niemiec, na stanowisko przewodniczącej Komisji Europejskiej.

Po raz pierwszy nieoficjalnie mówiono o niej już w poniedziałek po południu, a we wtorek w ciągu dnia nazwisko to wypłynęło w mediach. W tym czasie trwały spotkania dwu- i wielostronne w różnych formatach i coraz większa liczba przywódców wyrażała akceptację dla Niemki.

Czas na Niemcy

Popierała ją również Polska i cała Grupa Wyszehradzka. – Krytycznie wypowiadała się o Rosji, jest za wzmocnieniem polityki obronnej UE. To dla nas ważne argumenty – mówił nieoficjalnie polski dyplomata.

Dla rządu PiS znaczenie może mieć także fakt, że 60-letnia polityczka reprezentuje CDU, czyli partię konserwatywną. Ma korzenie arystokratyczne, jest matką siedmiorga dzieci. Polskiemu rządowi nie przeszkadza natomiast to, że jest Niemką, co – zdaniem niektórych – nadmiernie rozszerza wpływy tego kraju w UE. Już i tak znaczące przez to, że Niemcy są największym krajem. – Przyszedł czas dla Niemiec na wysokie stanowisko – mówi polski dyplomata.

Francja też zyskała

Uzgodniono też pozostałe nazwiska na wysokie stanowiska w UE. Prezesem Europejskiego Banku Centralnego miałaby zostać Christine Lagarde, Francuzka, obecnie dyrektor wykonawcza Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

To oznacza, że na dwóch najwyższych stanowiskach w UE znalazłyby się kobiety, co należy uznać za rewolucję. Przewodniczącym Rady Europejskiej, po Donaldzie Tusku, miałby zostać liberalny premier Belgii Charles Michel. – Popieramy go, zawsze dążył do porozumienia, nie tworzył konfliktów. Nadaje się na to stanowisko – mówi polski dyplomata.

Z kolei wysokim przedstawicielem UE ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa miałby zostać Josep Borrell, socjalistyczny minister spraw zagranicznych Hiszpanii. A stanowiskiem przewodniczącego Parlamentu Europejskiego podzieliliby się niemiecki chadek Manfred Weber i bułgarski socjalista Siergiej Staniszew.

Polsce nie przeszkadzało, że Europa Środkowo-Wschodnia dostanie tylko pół kadencji w PE. – Równowaga geograficzna jest ważna, ale ważniejsze są poglądy kandydatów – mówi źródło w polskiej dyplomacji.

Wielki manewr Merkel

Cały pakiet miał być potwierdzony we wtorek wieczorem, ale przywódcy czekali jeszcze na sygnał z Parlamentu Europejskiego, gdzie zbierały się grupy polityczne. Oficjalnie mówiły „nie" ustaleniom Rady, bo obstają przy idei kandydatów wiodących, a więc wyznaczenia na szefa KE albo Manfreda Webera, albo Fransa Timmermansa.

Uzgodniony pakiet pokazuje, że nieprawdziwe są dwie popularne tezy. Pierwsza, że w negocjacjach dotyczących obsady wysokich stanowisk zepsuł się napęd francusko-niemiecki i kraje te znalazły się w konflikcie. Ostatecznie to właśnie Paryż i Berlin wypracowały porozumienie, a efekty są dla obu stron znakomite.

Emmanuel Macron dostał stanowisko szefa EBC dla Francuzki, a Merkel stanowisko szefa KE dla swojej bliskiej współpracowniczki.

Nieprawdziwa jest też druga teza, którą we wtorek ogłaszało wiele europejskich mediów. A mianowicie, że fiasko pakietu z Timmermansem jest dowodem na polityczną śmierć Angeli Merkel. Wynegocjowany scenariusz to marzenie Merkel, coś, na co bez kryzysu związanego z Timmermansem niemiecka kanclerz nie mogłaby nigdy liczyć. Ale opór niektórych państw wobec Holendra był tak silny, że kandydatura von der Leyen zdawała się być umiarkowanym kompromisem.

Niektórzy wręcz zadawali sobie pytanie, czy rozgrywka z Timmermansem nie była przypadkiem zamierzona. – Nie – mówią z przekonaniem nasi rozmówcy w Brukseli.

Ale nawet jeśli nie, to przyznają, że Merkel rozegrała tę partię po mistrzowsku, przechodząc od klęski do pełnego triumfu. Tym bardziej że również Christine Lagarde była zawsze uważana za osobę cieszącą się dużą sympatią Merkel. Z kolei von der Leyen, jako urodzona w Brukseli córka unijnego urzędnika, mówi biegle po francusku, co ma zasadnicze znaczenie dla Macrona.

A jednak Timmermans

W samych Niemczech von der Leyen nie ma jednak dobrej opinii, uważa się ją za niekompetentną minister. Dla niemieckich mediów to wskazanie było zaskoczeniem, podobnie zdumieni byli Niemcy w Europejskiej Partii Ludowej, do której należy CDU i która – jako zwycięskie ugrupowanie w wyborach europejskich – zażądała dla siebie stanowiska szefa KE.

Jednak von der Leyen jest bardzo bliską współpracowniczką Angeli Merkel, a funkcję minister pełni we wszystkich jej gabinetach, co jest ewenementem. Gdy w ubiegłym roku trwała kampania wyborcza tzw. kandydata wiodącego w Europejskiej Partii Ludowej, niemieckie media pisały, że faworytką Merkel jest właśnie Ursula von der Leyen.

Ostatecznie kanclerz musiała zgodzić się na kandydaturę Manfreda Webera i niechętnie ją forsowała przez ostatnie tygodnie. Potem, widząc, że Weber nie ma żadnych szans, podpisała się pod planem oddania stanowiska szefa KE socjalistom, konkretnie Fransowi Timmermansowi, a nagrodą pocieszenia dla Webera miałaby być pełna pięcioletnia kadencja przewodniczącego Parlamentu Europejskiego. Wiele jednak wskazuje na to, że nawet tego nie dostanie i będzie się musiał zadowolić połową kadencji. Timmermans jest natomiast wymieniany jako kandydat na wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej z ważną teką gospodarczą.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA