fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Transport

Listonosze chcą pomocy państwa i podwyżek

Fotorzepa, Radek Pasterski
Poczta Polska pierwszy raz od lat poniesie straty na usługach powszechnych – ustaliła „Rzeczpospolita". Spółka znalazła się w trudnej sytuacji, ale związki zawodowe domagają się podwyżek. Rusza protest.

W piątek przed Kancelarią Premiera będzie pikietować pocztowa Solidarność. To efekt nieudanych negocjacji z zarządem Poczty Polskiej (PP) w sprawie podwyżek. Związkowcy domagają się wzrostu wynagrodzeń o 500 zł brutto. Zdają sobie jednak sprawę, że spółka potężną część przychodów co roku przeznacza na rosnące pensje. Dlatego teraz idą do premiera – oczekują pomocy rządu dla PP.

To wsparcie państwowemu operatorowi z pewnością się przyda. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, Poczta złożyła właśnie w Urzędzie Komunikacji Elektronicznej (UKE) prognozę, z której wynika, że w przyszłym roku wygeneruje kilkadziesiąt milionów złotych straty na świadczeniu usługi powszechnej.

Poczta pod kreską

PP pełni rolę tzw. operatora wyznaczonego. To oznacza, że musi dostarczać listy w każdy punkt kraju przez pięć dni w tygodniu. Problem w tym, że owe usługi powszechne są nierentowne. Tymczasem Poczta, zmieniając strategię z okresu rządów Platformy Obywatelskiej, kiedy prezesem był Jerzy Jóźkowiak, zwiększyła kurczącą się wówczas sieć placówek i na nowo zaczęła zatrudniać listonoszy. Efekt? Usługa powszechna może przynieść państwowemu operatorowi potężną stratę. Byłaby to pierwsza sytuacja tego typu od wielu lat; druga w historii PP.

– Taka sytuacja miała miejsce raz – w 2013 r., kiedy działalność powszechna przyniosła ok. 110 mln zł straty. Poczta musiała wtedy sama pokryć swoją stratę równą jej udziałowi w rynku. Było to ok. 100 mln zł – wskazuje Krzysztof Piskorski, prezes Instytutu Pocztowego. I podkreśla, że do dziś PP nie otrzymała należnej jej rekompensaty od innych podmiotów.

Czytaj także: Poczta znów chce monopolu

Zgodnie z prawem pocztowym na zasypanie strat na usługach powszechnych składają się wszystkie spółki z tej branży, które osiągną określony próg przychodów, stosownie do ich udziałów rynkowych. Jak tłumaczy Piskorski, postępowanie UKE w sprawie ustalenia wysokości przypadających na operatorów dopłat trwa do dziś (ze względu na skargi i odwołania składane przez nich m.in. w Naczelnym Sądzie Administracyjnym). Szef Instytutu Pocztowego przekonuje, że w konsekwencji przychody, jakie generuje usługa powszechna, przeznaczane są wyłącznie na koszty, jakie PP w związku z tym ponosi. – W ostatnich latach były to głównie podwyżki płac, które pomimo wydatkowania ogromnych kwot w skali całej firmy, bo mówimy o największym pracodawcy w Polsce, w przeliczeniu na pracownika są ciągle mało konkurencyjne – zaznacza Krzysztof Piskorski.

W tej sytuacji nie dziwi, że pocztowcy domagają się wzrostu płac. Ale 500 zł podwyżki to dla zarządu spółki żądanie nie do spełnienia. Oznaczałoby bowiem ponad 600 mln zł dodatkowych kosztów w skali roku.

W PP zapewniają, że firma nadal planuje cykliczne przeznaczanie w każdym roku określonych kwot na wzrost płac. Operator chce jednak podwyżki powiązać z jakością wykonywanej pracy i terminowością. Władze spółki nie doszły jednak do porozumienia ze związkowcami. Stąd NSZZ Solidarność Pracowników Poczty Polskiej zdecydowała o piątkowej pikiecie pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów.

Czekając na wsparcie

– Podczas protestu musimy jak najmocniej wyrazić swoje niezadowolenie z wysokości wynagrodzeń oraz z braku należytej pomocy państwa dla naszej firmy – podkreśla Bogumił Nowicki, przewodniczący pocztowej Solidarności.

Właśnie wsparcie dla PP to jeden z kluczowych postulatów. Jak pisaliśmy w marcu, rząd miał plan, by zasilić operatora 200 mln zł (poprzez podniesienie kapitału spółki), które trafiłyby na rozwój sieci logistycznej, a nie stanowiłyby zakazanej pomocy publicznej. Ponadto Poczta miała otrzymać status agenta celnego i przejąć część obowiązków Krajowej Administracji Skarbowej. Projekt jednak ugrzązł.

Pomysł, by straty na usługach powszechnych były rekompensowane z budżetu państwa, również dotąd nie trafił na podatny grunt. Instytut Pocztowy wskazuje, że Polska jest wyjątkiem w skali europejskiej, jeśli chodzi właśnie o sposób finansowania usług powszechnych. „System rekompensat i dotacji funkcjonuje w wielu krajach UE i wielokrotnie na przestrzeni ostatnich lat komisja Europejska akceptowała wsparcie dla operatorów wyznaczonych m.in. we Francji, w Wlk. Brytanii czy Grecji. Czas najwyższy, aby państwo polskie zaczęło poważnie traktować jedną z najważniejszych swoich spółek i zaczęło w tym względzie korzystać z takich samych narzędzi, jakimi posługują się inne kraje w Europie i na świecie" – czytamy w najnowszym raporcie Instytutu.

W PP również mówią o pożądanym wsparciu państwa i podkreślają, że Poczta jest jedną ze strategicznych spółek. – Wykonujemy szereg usług na rzecz państwa i obywateli. W ub.r. wygraliśmy przetarg na obsługę przesyłek sądowych. Teraz przygotowujemy się do realizacji kluczowego dla przyszłości Polski programu e-administracji – wylicza Justyna Siwek, rzeczniczka PP.

Pocztowcy nie ukrywają, że realizacja tych zadań, przy jednoczesnym funkcjonowaniu na rynku w otoczeniu potężnych rywali, jak DHL, DPD, czy UPS i FedEx, to ogromne wyzwanie dla polskiej spółki.

– Będąc partnerem państwa przy realizacji niezwykle ważnych zadań, musimy jednocześnie konkurować z wielkimi zagranicznymi firmami świadczącymi usługi kurierskie – potwierdza Siwek.

Z badań Kantaru wynika, że z usług PP w ciągu roku korzysta trzech na czterech dorosłych Polaków (ok. 24 mln osób). Co drugi z nas robi to co najmniej raz na trzy miesiące. Aż 21 proc. Polaków deklaruje jednak, iż w ciągu 12 miesięcy ani razu nie korzystało z PP.

Od 2015 roku płace wzrosły o 20 proc.

Listonosz rozpoczynający pracę może liczyć na wynagrodzenie zasadnicze w wysokości 2400 zł brutto (stawka rekrutacyjna), a po trzymiesięcznym okresie próbnym – minimum 2500 zł. Tyle wynosi wynagrodzenie minimalne w PP. To poziom o 250 zł wyższy od minimalnego wynagrodzenia w kraju. Obecnie średnia pensja tzw. pracowników eksploatacyjnych w Poczcie Polskiej sięga 3700 zł brutto. Obowiązują też trzy rodzaje bonusów. Pierwszy, dodatek czasowo-jakościowy, co miesiąc otrzymują wszystkie osoby zatrudnione w spółce. Wypłacana jest też premia zadaniowa, która jest uzależniona od wyniku danej jednostki. Trzeci rodzaj premii jest uzależniony od wyników spółki i stanowi ok. 19 proc. ogólnej puli dodatków. Aby dodatek był wypłacony, wynik spółki musi zostać osiągnięty w 100 proc. PP podaje, że – w porównaniu z 2015 r. – wynagrodzenia całkowite w firmie wzrosły o ponad 20 proc. W przypadku listonoszy wzrost ten sięgnął 24 proc.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA