fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Nowa kolekcja w starej stoczni

Jerzy Wierzbicki „Zrujnowana hala Stoczni Gdańskiej” (2004). Również dzięki nowemu muzeum teren stoczni odżywa
materiały
W Gdańsku dzięki wsparciu miasta powstaje muzeum sztuki współczesnej.

NOMUS to skrót od „Nowe Muzeum Sztuki", które ma działać na terenie dawnej stoczni. A w Zielonej Bramie na starówce można po raz pierwszy zobaczyć część zgromadzonej już kolekcji. Na wystawie „NOMUS. Kolekcja w budowie" zebrano ponad 160 prac blisko 30 artystów.

Ład wspólnoty

To wyjątkowy projekt, wyrosły z ambicji miasta.

– Powstanie muzeum sztuki współczesnej w Gdańsku było ideą prezydenta Pawła Adamowicza – mówi „Rzeczpospolitej" Aneta Szyłak, pełnomocniczka ds. NOMUS. – To on, jeżdżąc po świecie, uświadomił sobie, że tego typu muzeum brakuje w ofercie miasta. W 2015 r. została więc podpisana umowa między Ministerstwem Kultury, marszałkiem województwa pomorskiego i miastem o współpracy przy jego budowie. Ustalono, że będzie to oddział gdańskiego Muzeum Narodowego. Nie miał jeszcze wówczas własnej nazwy, funkcjonował jako „oddział w budowie". Dziś prezydent Aleksandra Dulkiewicz kontynuuje rozpoczęte dzieło.

Tworzenie kolekcji przyszłego muzeum stało się możliwe dzięki finansowemu wsparciu miasta, które corocznie przeznacza 400 tys. zł na zakup prac. W Zielonej Bramie prezentowane są zakupione w 2017 i 2018 r. Takie same kwoty wyasygnowano też na zakupy tegoroczne i zagwarantowano na rok następny. Oferty zgłaszają artyści, galerie i właściciele prywatni, a rozpatruje je komisja. Po negocjacjach cen miasto kupuje wybrane prace i przekazuje muzeum w depozyt. Zbiory uzupełniają dary artystów. Na razie w kolekcji są tylko prace polskich twórców (ok. 250 obiektów), ale planowane są też zakupy międzynarodowe.

Nazwa „NOMUS" pojawiła się w 2017 r. – To skrót od „Nowe Muzeum Sztuki", ale i nawiązanie do podobnie brzmiącego greckiego słowa nomos oznaczającego ład wspólnoty, jednostkę podziału terytorialnego – tłumaczy Aneta Szyłak. – Zajmujemy się sztuką XX i XXI w. po roku 1989. Nacisk kładziemy na sztukę współczesną związanej z Gdańskiem i Pomorzem, na wartości, które tu się kształtowały i odnoszą się do tak ważnych spraw dla Gdańska jak solidarność. A jednocześnie chcemy pokazywać je w kontekście sztuki ogólnopolskiej i międzynarodowej.

Gdańska solidarność

Generalnie dla muzeum ważne są wartości obywatelskie i humanistyczne, wszystko, co związane jest z równością i demokracją. Część zakupionych prac była pokazywana wcześniej na Międzynarodowym Festiwalu Sztuk Wizualnych Alternativa, organizowanym w Gdańsku latach 2011–2016 przez Instytut Sztuki Wyspa na terenach postoczniowych.

Fenomenem Nowego Muzeum Sztuki NOMUS jest dominacja artystek. Aż 70 procent zbiorów to prace stworzone przez nie, m.in. Julitę Wójcik, Zuzannę Janin, Bognę Burską. Na wystawie „NOMUS. Kolekcja w budowie" przeważają instalacje, obiekty, fotografie, wideo i rysunki.

Szczególną uwagę przykuwają fotografie rejestrujące proces gdańskich, a zarazem systemowych przemian. Cykl zdjęć Michała Szlagi „Stocznia 1999–2013" ma już wymiar symboliczny. Pokazuje, jak miejsce narodzin ruchu robotniczego i legendy Solidarności, a także świetnie prosperującego kiedyś przemysłu, zmienia się w postindustrialną ruinę, ale też staje się terenem nowych projektów miasta. Ten proces bywa jednak nieraz dramatyczny, co dokumentuje wideo pokazujące wyburzenia.

Wyjątkowy jest też dokumentalny cykl Jerzego Wierzbickiego „Gdańsk. Suburbia 1995–2004", o zmianach na obrzeżach miasta. Ale artyści do zachodzących przemian podchodzą nie tylko z pasją reporterską. Jacek Niegoda w wideo „Nie męcz się!" odwołuje się do historycznego skoku Lecha Wałęsy przez mur Stoczni Gdańskiej. Artysta proponuje widzom mentalny „replay" z serią relaksujących ćwiczeń dla rozczarowanych jako antidotum na niekończące się narodowe spory: przeskoczył, nie przeskoczył, czy to był sukces, czy porażka?

Z kolei gdańska artystka Anna Królikiewicz jest autorką tkaniny „Ślady proste" o powierzchni prawie 50 mkw. Inspiracją były zardzewiałe przedmioty znalezione na terenie stoczni. Natomiast Krzysztof Wróblewski namalował kolażowy obraz „Stocznie i Westerplatte", łączący emocjonalne znaki, kojarzące się z tymi miejscami; od pomnika Obrońców Westerplatte do pomnika Poległych Stoczniowców w Gdańsku.

Kuratorki pierwszego pokazu: Aneta Szyłak i Małgorzata Taraszkiewicz-Zwolicka, wybrały prace dające wyobrażenie, w jakich kierunkach NOMUS zamierza podążać. Dużo jest tu ciekawych rysunków, jak np. cykl Anny Orbaczewskiej-Niedzielskiej, inspirowany Kaszubami i twórczością Güntera Grassa.

Listopad 2020

Ciekawe są również prace, odnoszące się do wielkich migracji, wojen i kryzysów, od II wojny do współczesności: instalacje Doroty Nieznalskiej „Heimatvertriebene [Wypędzeni z ziem ojczystych]" i Joanny Rajkowskiej „Rydwan". Z tej drugiej można zobaczyć tylko film, bo tytułowy rydwan nie zmieścił się w drzwi Zielonej Bramy. Z pokazaniem go za rok w przyszłej siedzibie nie będzie problemów.

Pierwsza siedziba NOMUS przy ul. Jaracza 14 otwarta zostanie w listopadzie 2020 roku. Obecnie trwa jeszcze remont postoczniowego budynku, który już wyróżnia zamontowana na na nim praca Elżbiety Jabłońskiej „Nowe życie", jedna z pierwszych zakupionych przez miasto do kolekcji. W latach 60. był to neon spółdzielni rolniczej. Artystka uratowała go przed złomowaniem. Teraz stał się znakiem myślenia o sztuce i nowego muzeum.

Jego otwarciu towarzyszyć będzie międzynarodowa konferencja w Gdańsku – International Committee for Museums and Collections of Modern Art CIMAM, najważniejsze spotkanie światowych specjalistów sztuki nowoczesnej, współorganizowane przez NOMUS z łódzkim Muzeum Sztuki.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA