fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Amerykański sen bez przywilejów

123RF
Przeciętny pracownik w USA może pomarzyć o świadczeniach socjalnych, którymi cieszą się Europejczycy.

Aleksandra Słabisz z Nowego Jorku

Na przeciwległych wybrzeżach Ameryki ustawodawcy podpisali na początku kwietnia dwie ważne dla rodzin ustawy. Stan Nowy Jork dołączył do trzech innych w kraju, które oferują pewną formę płatnego urlopu rodzicielskiego. Gdy nowojorski program za kilka lat w pełni wejdzie w życie, rodzicom nowo narodzonych dzieci będzie przysługiwało 12 tygodni płatnego (w 67 procentach) urlopu opiekuńczego.

To dwa razy hojniejsza oferta w porównaniu z tym, co zapewnia prawo w Kalifornii, New Jersey i Rhode Island.

Władze San Francisco poszły jeszcze dalej. Miasto to przejdzie do historii jako pierwsze w USA, w którym pracodawcy prawnie zobowiązani będą do zapewnienia pracownikom sześciu tygodni urlopu rodzicielskiego nie częściowo, ale w pełni płatnego.

Dla Europejczyków tego rodzaju programy socjalne to nic nadzwyczajnego. Tymczasem USA są jedynym rozwiniętym krajem na świecie, w którym prawo (federalne) nie przewiduje płatnego urlopu macierzyńskiego czy rodzicielskiego. Jednym z powodów jest to, że amerykańskie prawo pracy powstało w latach 30. ub. wieku, kiedy to większość kobiet zajmowała się domem i nie potrzebowała zwolnienia z pracy do opieki nad nowo narodzonym dzieckiem.

Ameryka jest też jedynym krajem z grupy o wysokich zarobkach, którego prawo federalne nie zapewnia np. płatnego chorobowego ani urlopu. W rezultacie z wyjątkiem pracowników agencji i instytucji rządowych oraz niektórych dużych korporacji, które oferują różnego rodzaju przywileje, w tym płatny urlop, dni chorobowe, urlop macierzyński czy ubezpieczenie zdrowotne, przeciętny pracownik sektora prywatnego skazany jest na łaskę pracodawcy.

W wielu przypadkach drobny przedsiębiorca nie jest w stanie oferować płatnych dni chorobowych ani płatnego urlopu, nie wspominając o macierzyńskim. Stąd np. bez płatnego chorobowego jest prawie czterech na dziesięciu pracowników sektora prywatnego w USA i ponad 80 procent osób o niskich dochodach.

W ostatnich latach do listy luksusowych świadczeń oferowanych przez pracodawcę dołączyło również ubezpieczenie zdrowotne – po przeprowadzonej przez prezydenta Baracka Obamę reformie systemu ubezpieczeń medycznych. Składki za to mocno podrożały, przy czym prawo zwalnia przedsiębiorstwa zatrudniające mniej niż 50 pracowników z obowiązku oferowania polisy medycznej.

W konsekwencji przeciętny obywatel, którego pracodawca nie oferuje ubezpieczenia, musi wykupić je na własną rękę, płacąc składki zależne od jego zarobków. Jeżeli tego nie zrobi, a w takiej sytuacji nadal jest ponad 11 procent mieszkańców kraju, to płaci karę.

Co ciekawe, nawet jeżeli Amerykanin wykupi ubezpieczenie, to nie znaczy, że będzie miał opiekę medyczną za darmo. Jeżeli nie ma polisy z górnej półki, to idąc do lekarza czy szpitala, musi się liczyć ze sporymi wydatkami.

– USA są bardzo daleko za resztą świata, jeśli chodzi o urlopy rodzicielskie. Jednak nie może być tak, żeby matka czy ojciec musieli wybierać między opieką nad dzieckiem a tym, czy mają za co kupić jedzenie – powiedział Scott Wiener, przewodniczący rady miasta w San Francisco, ogłaszając nową ustawę.

Miasto to jest pionierem, jeśli chodzi o dbanie o pracowników. Już w 2006 r. San Francisco jako pierwsze w USA wprowadziło ustawę wymagającą od pracodawców oferowania płatnego zwolnienia chorobowego. To przywilej, którym cieszą się mieszkańcy zaledwie kilku stanów, w tym Connecticut, Kalifornii, Massachusetts i Oregonu, oraz garstki miast w kraju, np. Nowego Jorku, Seattle, Filadelfii, Newark i kilku innych w New Jersey, w których pracownik „zbiera" w ciągu roku dni chorobowe, które potem może wykorzystać.

Wszystkie te przywileje ustanawiane są na poziomach lokalnych i przy wielkim sprzeciwie pracodawców z sektora prywatnego, którzy obawiają się dodatkowych kosztów związanych z ustawowym wolnym czy wyższą stawką minimalną.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA