fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Piraci uprowadzili polskich marynarzy

zdj. ilustracyjne
Youtube
W nocy ze statku u wybrzeży Nigerii uprowadzonych zostało 5 polskich marynarzy z 16-osobowej załogi - poinformował szef MSZ Witold Waszczykowski. Pozostali są bezpieczni, znajdują się na statku przycumowanym na noc do statku marynarki nigeryjskiej.

Z aktualnie posiadanych informacji wynika, że porywacze dotychczas nie nawiązali kontaktu - podało w piątek w wieczornym komunikacie MSZ.

O uprowadzeniu polskich marynarzy Waszczykowski poinformował na konferencji prasowej w piątek w południe. "Dzisiaj w nocy doszło do ataku na polski statek, na którego pokład wdarła się grupa nieznanych nam jeszcze ludzi. W wyniku tej akcji przeciwko polskiemu statkowi zostało uprowadzonych pięciu naszych marynarzy, czterech oficerów, jeden marynarz z 16-osobowej załogi. 11 osób uniknęło jakiejkolwiek szkody i są bezpieczni" - podkreślił szef MSZ.

Wśród pięciu uprowadzonych ze statku - poinformował - są kapitan, oficerowie i jeden marynarz. Jak zaznaczył, MSZ jest w stałym kontakcie z rodzinami uprowadzonych.

Waszczykowski dodał, że 11 pozostałych marynarzy nadal jest na statku, który znajduje się ok. 30 mil morskich od wybrzeży nigeryjskich. Zaznaczył, że statek nie został uprowadzony, "uległ pewnemu zniszczeniu, natomiast w dalszym ciągu jest bezpieczny, jest na wodzie". "Mamy informację, że są bezpieczni, jest z nimi kontakt telefoniczny" - zapewnił szef MSZ. Zaznaczył, że na statku poza zniszczeniami materialnymi nie odkryto żadnych śladów, które wskazywałyby, że porwani odnieśli obrażenia.

W wieczornym komunikacie MSZ podało, że statek "Szafir", na którym przebywają marynarze, został bezpiecznie przycumowany na noc do statku wojennego marynarki nigeryjskiej.

Jak podkreślono, "służby państwowe otoczyły opieką rodziny członków załogi, deklarując wszelką pomoc, w tym opiekę psychologiczną". "W kontakcie z rodzinami pozostają urzędy wojewódzkie" - czytamy w komunikacie.

Waszczykowski mówił na konferencji, że MSZ jest w kontakcie z władzami nigeryjskimi. "Odpowiednie noty, pisma zostały wystosowane do władz nigeryjskich o wsparcie, o pomoc. Czekamy na dalszy przebieg wypadków" - dodał.

Minister poinformował, że porywacze nie nawiązali jak dotąd kontaktu, polska strona jest zdana na informacje służb nigeryjskich. Jak mówił, jeżeli porywacze będą kontaktować się tylko z władzami nigeryjskimi, to odpowiedzialność za negocjacje spoczywa na władzach nigeryjskich, "bo to prawo suwerennego państwa".

"Natomiast, jeżeli skontaktują się z armatorem bądź bezpośrednio z polskimi przedstawicielstwami, to będziemy wspólnie to robić z władzami nigeryjskimi" - zaznaczył minister SZ.

Waszczykowski pytany, czy Polska ma wypracowane stanowisko w przypadku żądania okupu, odpowiedział, że jest za wcześnie, by przesądzać "charakter działań". "Ci, którzy porwali naszych marynarzy, nie formułują jeszcze żadnych żądań. Zwykle to są żądania okupu albo żądania polityczne. W zależności od tego, jakie żądania zostaną przedstawione, wtedy będziemy reagować" - podkreślił.

Minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk poinformował na konferencji, że obecnie ma miejsce uzupełnianie załogi statku. "Ponieważ nie ma kapitana oraz trzech oficerów pokładowych, więc jest problem z doprowadzeniem tego statku do portu schronienia. Armator zadziałał, ściągnął na statek pilotów, którzy bezpiecznie doprowadzą ten statek do portu schronienia wraz z poszkodowaną załogą" - powiedział Gróbarczyk.

Wyjaśnił, że statek, z którego zostali uprowadzeni polscy marynarze, był statkiem "drobnicowym z żurawiami, który może się rozładować w każdym z portów".

"Na pewno trzeba będzie przedsięwziąć działania, aby wszystkich armatorów operujących na tych wodach zobligować do specjalnego działania i procedur, aby zabezpieczyć się na tą okoliczność" - mówił Gróbarczyk. Stwierdził, że procedury, które były do tej pory wypracowane, nie zabezpieczają w sposób odpowiedni bezpieczeństwa marynarzy.

Rzeczniczka rządu Elżbieta Witek poinformowała, że premier Beata Szydło zorganizowała spotkanie wszystkich najważniejszych służb, które mogłyby pomóc w tej trudnej sytuacji. "Wszystko pod kontrolą. Minister Waszczykowski, jako szef MSZ-u kieruje zespołem kryzysowym" - powiedziała Witek. Szef MSZ poinformował, że w jego resorcie rozpoczął pracę odpowiedni zespół, który koordynuje sprawę.

Po południu w piątek polski oddział spółki Euroafrica, do którego należy jednostka o nazwie Szafir, wydał komunikat prasowy, w którym napisano m.in., że statek "został zaatakowany z dwóch łodzi przez uzbrojonych piratów, w odległości ok. 35 mil morskich od wybrzeży Nigerii". "Na skutek ataku, 5 członków załogi pokładowej zostało najprawdopodobniej uprowadzonych przez piratów. Pomieszczenia załogi zostały splądrowane, po czym piraci opuścili statek” - podkreślono.

Załoga pochodzi z Województwa Zachodniopomorskiego oraz Pomorskiego – powiedział dziennikarzom szef firmy Polaris Usługi Morskie, która pośredniczyła w zatrudnieniu polskiej załogi na statku Szafir, Michał Czerepaniak.

Trasa, którą płynął statek, nie uchodziła do tej pory za niebezpieczną – dodał Czerepaniak. Nie odpowiedział na pytanie, czy nawiązano kontakt z porywaczami. Załoga przebywająca na statku prawdopodobnie robi inwentaryzację po to, żeby mieć gotowy raport, co zginęło, co zastało zniszczone i przygotowuje statek do dalszej eksploatacji – powiedział Czerepaniak.

„Statek był poza zasięgiem komórkowym w trakcie wydarzeń, a szczególnie jeśli chodzi o załogę, która była w maszynowni. Natomiast ok. godziny 6 rano naszego czasu komórki +złapały+ zasięg i od tego czasu pozostajemy w kontakcie z marynarzami – są cali i zdrowi, nic im się nie stało, poza silnym stresem” – mówił Czerepaniak.

Źródło: rp.pl/PAP
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA