fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Surowce i Chemia

Norylski Nikiel słono zapłaci za ignorowanie ekologii

Władimir Potanin, miliarder i właściciel Norilsk Nickel
Bloomberg
Rekordowa kara - 2 miliardów dolarów nałożona na Norylski Nikiel za spowodowanie katastrofy ekologicznej pod Norylskiem, będzie miała wpływ także na innym koncern rosyjskich oligarchów - aluminiowy UC Rusal.

Do takiego wniosku doszła w swojej najnowszej prognozie agencja Fitch, cytowana przez Reuters. Zdaniem analityków, Norylski Nikiel poradzi sobie z zapłaceniem kary 148 mld rubli (ok. 2 mld dol.) nałożonej przez rosyjską inspekcję ochrony środowiska (Rosprirodnadzor), za doprowadzenie do wypływu 21 tysięcy ton oleju napędowego do rzek i gruntów wokół Norylska na Syberii.

Czytaj także: Katastrofa w Norylsku: Normy trucizn przekroczone 200 razy

Agencja podkreśla, że elastyczna polityka finansowa, utrzymanie przez menadżerów portfela kredytowego, a także odpowiedź koncernu na katastrofę ekologiczną, to kluczowe fakty do określenia, na ile zapłata rekordowej kary będzie miała wpływ na wiarygodność kredytową Norylskiego Niklu i dalszy jego rating. Aktualna ocena to „BBB" z prognozą stabilną.

Fitch zwraca uwagę, że możliwy wpływ wypłaconej kary na wielkość dywidend Norylskiego Niklu może także wpłynąć na sytuację innego rosyjskiego giganta surowcowego - UC Rusal Olega Deripaski. Ma on, bowiem 27,82 proc. akcji Norylskiego Niklu i jest po Władimirze Potaninie (ok. 33 proc.) drugim akcjonariuszem.

Agencja dodaje, że nie wiadomo, w jaki sposób będzie przebiegać zapłata kary, jaki jest harmonogram spłat i ile czasu to zajmie. Wobec tego Fitch oczekuje, że wskaźniki kredytowe koncernu będą nadal odpowiadać ratingowi spółki w latach 2020-2021. Ta prognoza opiera się na scenariuszu, w którym firma w 2020 r. zapłaci pełną kwotę rekompensaty.

Obecna prognoza Fitch sugeruje stopniowy wzrost zadłużenia Norylskiego Niklu. Przełoży się to negatywnie na rating do 2023 r. Wpływ na to będzie miał niezbędny także w wyniku katastrofy, wzrost inwestycji, wysokie dywidendy i spodziewana obniżkę cen palladu, którego koncern jest największym dostawcą na światowe rynki. Jeśli firma nie skoryguje inwestycji ani dywidend, to nałożona kara może prowadzić do zwiększenia presji na obciążenie zadłużeniem i ratingi już począwszy od 2022 r.

Czytaj także: Kreml zignoruje lekcję z Norylska

Przypomnijmy: 29 maja w elektrociepłowni Norylskiego Niklu w wyniku rozhermetyzowania zbiornika z paliwem, do rzeki dostało się 21 tysięcy ton oleju napędowego. Zatruty został teren o powierzchni 180 tysięcy mkw. Normy trucizn w wodzie i glebie zostały przekroczone 200 razy. W ciągu miesiąca pół tysiąca ludzi pracujących przy usuwaniu skutków katastrofy, zebrało z powierzchni wód 33 tysiące m3 mieszkanki oleju z wodą. Likwidatorzy usunęli (nie wiadomo, dokąd) 148,6 tysięcy ton skażonej ziemi i oczyścili specjalnymi środkami odkażającymi 105 km linii brzegowej rzeki Ambarnaja i jej dopływów.

Koncern Norylski Nikiel, do którego należy elektrociepłownia, już w 2016 r miał pełną wiedzę o tym, że stare (40-letnie), skorodowane zbiorniki grożą ekologiczną katastrofą. O grożącym katastrofą stanie zbiorników alarmowała w latach 2014-2015 inspekcja technologiczna Rosji (Rostechnadzor). W październiku 2016 r rada dyrektorów koncernu zleciła remont feralnego zbiornika. Remont miał być wykonany na przełomie 2016/2017 r. Został przeprowadzony tak, (jeżeli w ogóle miał miejsce), że zbiornik wciąż wymagał „kapitalnego remontu" i nie odpowiadał normom bezpieczeństwa.

Miliarder Władimir Potanin główny udziałowiec Norylskiego Niklu (ok. 35 proc. akcji) ocenił koszt likwidacji skutków katastrofy na 10 mld rubli (565,5 mln zł). Zapewnił Władimira Putina, że koncern wszystkie wydatki związane z likwidacją skutków, bierze na siebie. Akcja w Norylsku wciąż nie została zakończona.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA