fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Sprawa „rasistowskiej” napaści na Ochocie umorzona

Adobe Stock
Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie napaści na tle rasistowskim na nastolatkę w Warszawie. Powód? Nie ustaliła sprawcy – dowiedziała się „Rzeczpospolita”.

Nawet mieszkający w okolicy potencjalny świadek uwidoczniony na monitoringu, do którego dotarli policjanci licząc na rozwiązanie zagadki, nie doprowadził do przełomu. Zeznał, że „niczego szczególnego nie zauważył”.

14-letnia dziewczynka pochodzenia tureckiego miała zostać zaatakowana w styczniu ubiegłego roku w Warszawie (przy ul. Słupeckiej), kiedy wracała ze szkoły. Ok. 40-letni mężczyzna – według jej relacji – popychał ją i szarpał wykrzykując pod jej adresem m.in. hasło „Polska dla Polaków", co sugerowało rasistowskie tło jego incydentu. Trwające blisko rok próby ustalenia napastnika, zakończyły się fiaskiem.

- Śledztwo w sprawie stosowania wobec małoletniej pokrzywdzonej przemocy z powodu jej przynależności narodowej, czyli o czyn z artykułu 119 paragraf 1 kodeksu karnego zostało umorzone wobec niewykrycia sprawcy przestępstwa – mówi „Rzeczpospolitej” Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Incydent odbił się szerokim echem. Policja zapowiadała, że jego wyjaśnienie to priorytet, a premier Mateusz Morawiecki po zdarzeniu podkreślał na Twitterze, że „Nie ma miejsca na rasizm w Polsce. Atak na dziewczynkę z powodu koloru jej skóry jest godny najwyższego potępienia”, zapowiadając: „Zrobimy wszystko, żeby Polska była bezpieczna dla każdego".

Mimo podjętej przez śledczych całej gamy czynności – ściągnięcia zapisów monitoringu, okazania utrwalonych na nich osób, oraz powołania biegłego - nie udało się wyjaśnić zagadkowego ataku.

Samo miejsce zdarzenia nie było objęte monitoringiem, jednak policja zgromadziła zapisy z okolicznych kamer, na których – jak wskazuje logika – powinien być widoczny oddalający się po incydencie napastnik. To jednak nie dało efektu.

- Policjanci dokonali wielogodzinnych oględzin zabezpieczonych nagrań, tak by wytypować osobę mogącą mieć związek ze zdarzeniem bądź też osoby, które miałyby wiedzę o incydencie, czyli świadków przebywających w tej okolicy – opowiada prok. Łapczyński. Jak dodaje, na podstawie zapisu z monitoringu ujawniono wizerunek potencjalnego świadka zdarzenia. - W wyniku rozpytania mieszkańców budynków z okolicy, ustalono także jego dane. Jednak przesłuchany w charakterze świadka zeznał, iż niczego szczególnego nie zauważył – informuje prok. Łapczyński.

Nastolatce śledczy okazywali oprócz monitoringów z okolic miejsca zdarzenia w nadziei, że znajduje się tu domniemany sprawca napaści, oraz materiały poglądowe. - Jednak pokrzywdzona nikogo na okazanych jej materiałach i nagraniach nie rozpoznała – mówi Łukasz Łapczyński.

Wobec braku rezultatów podjętych działań śledczy  - jak wynika z informacji „Rzeczpospolitej” – mieli wątpliwości, czy napaść rzeczywiście miała miejsce, bo oprócz relacji nastolatki nie było żadnych innych dowodów potwierdzających jej wersję. W feralnym miejscu brak kamer monitoringu, a na żadnym z nagrań z miejsc sąsiednich nie widać mężczyzny, którego opisała jako sprawcę. Dlatego prokuratura zasięgnęła opinii biegłego z Zakładu Medycyny Sądowej w Warszawie dotyczącej obrażeń, jakich doznała dziewczynka. Ekspertyza potwierdziła, że obrażenia „mogły" powstać w podanej przez ofiarę sytuacji.

Wszystkie czynności – jak twierdzi prokuratura - dały wynik negatywny, dlatego na obecnym etapie śledztwa „wyczerpano inicjatywę dowodową w zakresie możliwości ustalenia danych bezpośredniego sprawcy bądź też osób, które mogą mieć wiedzę o zdarzeniu”.

- Należy jednak podkreślić, iż decyzja o umorzeniu nie kończy sprawy. Nadal prowadzone będą czynności mające na celu ustalenie napastnika. W razie pojawienia się nowych dowodów bądź informacji, postępowanie zostanie podjęte – zapewnia prok. Łapczyński.

 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA