fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służba zdrowia

Szpitale wstrzymują przyjęcia pacjentów. Kolejki rosną

Fotorzepa/Piotr Guzik
Szpitale wstrzymują planowe przyjęcia pacjentów, żeby nie przekroczyć ryczałtu. A kolejki rosną.

Ponowna operacja kolana po nieudanym zabiegu? Nie w tym roku. A przynajmniej nie we Wrocławiu, gdzie ordynator ortopedii dostał od szefa szpitala polecenie wstrzymania planowych zabiegów z powodu przekroczenia planu finansowego. Chodzi o roczny ryczałt przyznawany placówkom z sieci szpitali. Pod koniec roku w większości z nich limit jest na ukończeniu, a za nadwyżkowe procedury szefowie szpitali musieliby płacić z własnej kieszeni.

Czytaj także:

Ryczałt każe oszczędzać na chorych

– Dzwonimy do pacjentów zapisanych na listopad i grudzień z informacją, że zostali przepisani na styczeń. Są wkurzeni, ale nie mają wyjścia – mówi chirurg z dużego szpitala wojewódzkiego. Dodaje, że to wydłuża i tak już długą kolejkę, a na niektóre operacje czeka się przez to latami.

Dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu Piotr Pobrotyn tłumaczy, że wstrzymanie przyjęć planowych wynika z zalewu pacjentów pilnych, trafiających na SOR: – Jeżeli w innych szpitalach w regionie wyłączonych zostanie część oddziałów, ich pacjenci trafiają do nas, zajmując miejsca wcześniej przewidziane dla przyjęć planowych. Może się zdarzyć, że zabieg planowy, który można bez uszczerbku na zdrowiu wykonać później, zostanie przesunięty – przyznaje.

– W erze sprzed sieci szpitali, gdy obowiązywały kontrakty z NFZ, również w listopadzie zaczynało brakować pieniędzy, a pacjenci byli odsyłani. Finansowanie ryczałtowe, w którym placówka dostaje pieniądze na rok z góry, miało to jednak zmienić – zauważa Jakub Szulc, były wiceminister zdrowia, ekspert EY. Dodaje, że dawniej można było liczyć na choćby częściową zapłatę za tzw. nadwykonania. – Dziś znaczne przekroczenie ryczałtu oznacza stratę – tłumaczy.

Z analiz Marka Wójcika, członka rady małopolskiego NFZ, wynika, że liczba planowych świadczeń stopniowo maleje w ostatnich miesiącach roku, a druga połowa grudnia jest wręcz sezonem martwym: – Planowych zabiegów nie wykonuje się w ogóle, a na oddziałach leżą pacjenci z SOR – dodaje.

Jednak nie wszyscy planowe zabiegi wstrzymują pod koniec roku. Kliniczne Centrum Kardiologii (KCK) Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego (GUMed) ogranicza je przez cały rok.

– Przy stałym zalewie pacjentów z oddziału ratunkowego musimy stale redukować liczbę planowych przyjęć, np. na zabiegi ablacji, koronarografii czy angioplastyki – tłumaczy dr Krzysztof Chlebus, zastępca kierownika KCK GUMed ds. ekonomizacji.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA