fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Kamil Zaradkiewicz wydał oświadczenie: SN wkrótce zasłuży na pozytywną ocenę

Kamil Zaradkiewicz
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Jesteśmy świadkami oczekiwanego przez polskie społeczeństwo przełomu w funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości - napisał w wydanym dziś oświadczeniu wykonujący obowiązki I prezesa Sądu Najwyższego sędzia Kamil Zaradkiewicz.

"Istotnym krokiem na drodze koniecznych zmian jest organizacja i przeprowadzenie zgodnie z prawem wyboru przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego kandydatów na urząd Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego. Obowiązki te zostały mi powierzone przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Z uwagi na stan epidemii realizacja tych obowiązków musi uwzględniać zapewnienie koniecznych środków ostrożności, które umożliwią bezpieczny udział sędziów w Zgromadzeniu Ogólnym oraz zapewnią bezpieczeństwo pracowników Sądu Najwyższego." - napisał w swoim oświadczeniu dr hab. Kamil Zaradkiewicz.

Zadeklarował, że swą funkcję będzie wykonywał "zgodnie ze standardami niezależności, rzetelności oraz z dbałością o najwyższe standardy funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości". Jak stwierdził, będzie czynił starania, by Sąd Najwyższy "powrócił do realizacji obowiązków orzeczniczych przy rzeczywistym respektowaniu zasad niezależności sądów i niezawisłości sędziów, nadrzędności Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz legalizmu."

Czytaj też:

Zaradkiewicz tymczasowym Pierwszym Prezesem SN

Nadchodzi komisarz Zaradkiewicz

Gersdorf się żegna: Sąd Najwyższy czeka trudna przyszłość

- Wypaczenie w ostatnich latach istoty tych podstawowych wartości miało niestety znaczący wpływ na utrwalenie negatywnego w opinii publicznej wizerunku wymiaru sprawiedliwości, w tym także Sądu Najwyższego - stwierdza sędzia Zaradkiewicz.

Zaapelował do sędziów o powstrzymywanie się od działań i wypowiedzi publicznych, które mogłyby "osłabiać zaufanie do niezależnego sądownictwa, a tym bardziej świadczyć o politycznej motywacji lub braku obiektywizmu sędziego". Sędziów Sądu Najwyższego wezwał do zaniechania aktywności publicznej, zwłaszcza medialnej. Jego zdaniem pogłębia ona podziały i utrwala  negatywny wizerunek wymiaru sprawiedliwości.

Do przedstawicieli środków publicznego przekazu,  polityków i reprezentantów świata nauki zaapelował o respektowanie zasad niezależności i niezawisłości oraz o "zaniechanie sprzecznego z Konstytucją RP podważania statusu sędziów".

- Oczekuję powstrzymania się od wezwań do ferowania określonej treści rozstrzygnięć czy innych prób ingerencji w sferę niezawisłości sędziowskiej, także przybierających formę zinstytucjonalizowaną. Często deklarowany publicznie dialog z instytucjami publicznymi, w tym europejskimi, nie będzie pustym frazesem jedynie wówczas, gdy nie będą formułowane nieuprawnione i niesprawiedliwe oceny oraz nieuzasadnione zarzuty. Tych w ostatnich latach doświadczyli szczególnie wiele sędziowie, którzy odważyli się przeciwstawić patologicznemu systemowi kooptacji w polskim sądownictwie, określanemu także przez wybitnego polskiego znawcę prawa sądowego, prof. Eugeniusza Waśkowskiego (1866-1942), jako system "zamkniętej kasty" - napisał Kamil Zaradkiewicz.

Wyraził nadzieję, że po kilkudziesięciu latach od odzyskania przez Rzeczpospolitą suwerenności, sądownictwo uwolni się od "piętna haniebnego dziedzictwa zbrodni sądowych i bezmiaru niesprawiedliwości, z którymi dotychczas się nie rozliczyło."

- Rozliczenie odpowiedzialnych za utrwalanie systemu komunistycznego bezprawia było rzeczywistym wyzwaniem dla zapewnienia sprawiedliwości, obrony sądownictwa przed wpływami bezprawia. Sprzeciw wobec systemu opresji sądowej oraz nierozliczenia jego uczestników wymagał odwagi, na którą stać było tak niewielu. Temu wyzwaniu, które wymagało jednoznacznego opowiedzenia się po stronie prawdy, dobra i sprawiedliwości, wymiar sprawiedliwości w powszechnej opinii nie sprostał, to zaś w istotny sposób wpłynęło na utrwalenie negatywnego wizerunku sądownictwa - czytamy w oświadczeniu.

Sędzia Zaradkiewicz wyraził nadzieję, że "mimo negatywnych doświadczeń ostatnich lat", Sąd Najwyższy wkrótce "zasłuży na pozytywną ocenę oraz na zaufanie obywateli."

- Nie będzie to jednak możliwe bez sędziów respektujących zasady apolityczności i niezawisłości. Ci zaś, którzy w sprawowaniu urzędu nie potrafią sprostać powyższym standardom i którzy kierują się typową dla okresu totalitarnego reżimu komunistycznego, często nieskrywaną polityczną motywacją, powinni odejść ze służby sędziowskiej - stwierdził dr hab. Kamil Zaradkiewicz.

Prezydent Andrzej Duda powierzył nowemu sędziemu Izby Cywilnej SN Kamilowi Zaradkiewiczowi wykonywanie obowiązków I prezesa Sądu Najwyższego 30 kwietnia - w tym samym dniu, w którym zakończyła się sześcioletnia kadencja prof. Małgorzaty Gersdorf. Skorzystał z procedury przewidzianej w art. 13a ustawy o SN, wprowadzonym przez PiS: Prezydent RP ma prawo wyznaczyć spośród sędziów SN sędziego, który tymczasowo będzie wykonywał obowiązki prezesa, jeśli kandydatów na I prezesa SN nie wybrało Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN. Z taką sytuacją mamy właśnie do czynienia. Małgorzata Gersdorf nie zwołała ZO tłumacząc to kwestiami bezpieczeństwa podczas epidemii koronawirusa. Wczoraj  podczas konferencji prasowej wyjaśniła, że obowiązujące w SN przepisy nie pozwalają przeprowadzić zdalnego głosowania.

Kamil Zaradkiewicz jest doktorem habilitowanym nauk prawnych. Po studiach pracował jako asystent naukowy w Trybunale Konstytucyjnym, gdzie doszedł do stanowiska dyrektora zespołu orzecznictwa. Pełniąc tę funkcję, w czasie trwania kryzysu wokół Trybunału Konstytucyjnego, udzielił głośnego wywiadu „Rzeczpospolitej”. Stwierdził w nim, że "każdy wyrok, także ten wydany przez sędziów Trybunału, podlega ocenie kryteriów ustawowych i konstytucyjnych. Oznacza to, że orzeczenia Trybunału nie zawsze są ważne i ostateczne". Po tym wywiadzie otrzymał od przełożonych zakaz wypowiadania się w mediach, a następnie usłyszał od ówczesnego prezesa TK Andrzeja Rzeplińskiego i innych sędziów, że utracił ich zaufanie i że jeśli nie złoży sam rezygnacji, podjęte zostaną przeciwko niemu inne kroki prawne.  Potem był dyrektorem Departamentu Prawa Administracyjnego w Ministerstwie Sprawiedliwości. 

W 2018 w trakcie kryzysu wokół Sądu Najwyższego w Polsce, Kamil Zaradkicz zgłosił swoją kandydaturę na sędziego Izby Cywilnej SN. Został na sędziego tej izby wybrany przez nową Krajową Radę Sądownictwa. Został powołany na urząd w październiku 2018 roku przez prezydenta Andrzeja Dudę.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA