fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ścieżki kariery

Etat kontra samozatrudnienie

Samozatrudnienie pozwala mieć wielu kontrahentów, etat zwykle tylko jednego.
shutterstock
Własna działalność to większa swoboda i zarobki, umowa o pracę – większe bezpieczeństwo i oszczędności emerytalne. Ale każda forma zatrudnienia ma swoje blaski i cienie. Sprawdź, co jest dla ciebie korzystniejsze.

Niektórzy wieszczą, że etat wkrótce umrze, bo wymogiem nowoczesnej gospodarki są jak najbardziej elastyczne relacje pomiędzy pracodawcą a pracownikiem, a właściwie należałoby powiedzieć – pomiędzy zleceniodawcą a wykonawcą usług.

Na razie jednak etat ma się świetnie i liczba osób, które podpisują umowy o pracę, stale rośnie. Podobnie zresztą przybywa samozatrudnionych. Czy można jednoznacznie stwierdzić, co lepsze?

W IT to już wymóg

Wiele zależy od tego, czym się zajmujemy. Jeśli nasze zajęcie nie wymaga np. elastycznego czasu pracy czy samodzielności, lepszy wydaje się etat. Firmy produkcyjne, duże sieci handlowe zwykle stosują standardowe formy zatrudnienia.

Samozatrudnienie bardzo popularne jest w tzw. wolnych zawodach, czyli przykładowo wśród twórców, dziennikarzy, prawników, doradców wszelkiej maści, lekarzy, projektantów, architektów itp.

Ale to niezamknięta lista. – Najpopularniejsze branże, w których mamy do czynienia z samozatrudnieniem, to budowlana oraz IT – uważa Piotr Zygmunt, ekspert rynku pracy z agencji zatrudnienia ManpowerGroup. – Kandydaci skłonni do założenia swojej działalności, aby świadczyć usługi, są zdecydowanie bardziej atrakcyjni na rynku pracy. Pracodawcy postrzegają takie osoby jako bardziej samodzielne, elastyczne i pewne swoich umiejętności – dodaje.

– W przypadku niektórych firm z sektora IT, w tym także startupów oraz firm konsultingowych, umowa cywilnoprawna jest preferowaną albo jedyną formą zatrudnienia – wtóruje Sylwia Panek-Strzała, ekspert rynku pracy z agencji rekrutacyjnej Experis.

Bez urlopu i zwolnień

Praca na własny rachunek dla informatyków i innych kreatywnych zawodów ma wiele zalet. – Samozatrudnienie w IT pozwala na większą elastyczność w poszukiwaniu pracy i zleceń, zapewnia również większą różnorodność zadań, można przecież pracować nie tylko dla jednej, ale dla kilku firm. Zdobywa się w ten sposób doświadczenie oraz buduje kontakty, które w przyszłości przełożą się na wyższe stawki godzinowe i kolejne zlecenia – uważa Sylwia Panek-Strzała.

Jej zdaniem firmy zlecające zadania samozatrudnionym skłonne są płacić im wyższe stawki. Mają one pokryć ryzyka związane z prowadzeniem własnej działalności, takie jak brak płatnego urlopu wypoczynkowego czy możliwość „pójścia" na zwolnienie lekarskie, a to jest atutem etatu. Płatne zwolnienia chorobowe mogą być szczególnie istotnym argumentem dla osób dojrzałych, które są bardziej narażone na dłuższe przerwy w pracy związane ze stanem zdrowia.

Wyższe dochody

Samozatrudniony nie może też liczyć na różne benefity (np. dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne, służbowy samochód, integracyjne wyjazdy, karty sportowe, darmowe obiady, paczki świąteczne itp.), jakie firmy organizują dla swoich pracowników. Trudno też, by dostawał premie czy nagrody za dobrze wykonaną pracę, jeśli nie jest to przewidziane kontraktem.

Za to samozatrudnienie oznacza zwykle wyższe dochody. Na wynagrodzenia z pracy nałożone są bowiem wyższe daniny niż na dochody z własnej działalności.

Jak to wygląda w praktyce? Załóżmy, że pracodawca dysponuje na zatrudnienie jednej osoby kwotą 10 tys. zł na miesiąc. Po opłacaniu wszystkich składek na ubezpieczenia społeczne, zdrowotne, Fundusz Pracy itp. oraz podatków pracownik etatowy może dostać na rękę ok. 5,8 tys. zł. Jeśli jednak 10 tys. trafi bezpośrednio do samozatrudnionego, po opłaceniu składek do ZUS i NFZ pozostanie mu w portfelu ok. 8,8 tys. zł. A więc znacznie więcej.

Mniejsza emerytura

Nasza kalkulacja zakłada, że pracujący na własny rachunek nie ponosi kosztów np. zakupu sprzętu (np. komputera, drukarki, drogiego oprogramowania) czy materiałów biurowych.

Ale przy niższych stawkach samozatrudnienie nie jest już tak atrakcyjne finansowo. Jeśżeli pracodawca na jednego pracownika przeznacza przykładowo 6 tys. zł na miesiąc, samozatrudniony może dostać na rękę 1,3 tys. zł więcej, jeśli jednak pracodawca przeznacza tylko 4 tys zł – korzyści z samozatrudnienia spadają prawie do zera.

Porównując różne formy pracy, trzeba też wziąć pod uwagę wartość oszczędności emerytalnych. Pod tym względem samozatrudnienie jest mało atrakcyjne, bo niższe składki na ubezpieczenie emerytalne płacone obecnie to niższa emerytura w przyszłości.

Na naszą prośbę ZUS przygotował symulację, jak mogą wyglądać świadczenia osoby, która przez całe życie prowadziła swoją firmę, a jak osoby, która przez całą karierę zawodową miała etat.

Okazuje się, że różnice mogą być ogromne. Przy zarobkach zbliżonych do przeciętnego wynagrodzenia emerytura samozatrudnionej osoby może być 1,7 razy niższa niż tej trzymającej się etatu, przy zarobkach rzędu 150 proc. przeciętnego wynagrodzenia – świadczenie może być 2,6 razy niższe, a przy 200 proc. – 3,4 razy niższe!

Ważne, ile masz lat

Nasz model jest bardzo uproszczony i nie uwzględnia różnych sytuacji, w tym systemu pracy mieszanej – trochę na etat, trochę na własnym. Ale reguła jest prosta – im dłużej płacimy niższe składki, tym niższa emerytura. Z tego punktu widzenia trudno rekomendować samozatrudnienie osobom bardzo młodym (jeśli miałby być to trwały stan), ale może być to ciekawe rozwiązanie dla osób w bardziej zaawansowanym wieku, które mają już uzbierany spory kapitał na przyszłość.

– Samozatrudnienie jest rozwiązaniem dla osób, które zdobyły już jakieś zawodowe doświadczenia, bo w przypadku juniorów firmy-pracodawcy z branży IT preferują jednak zatrudnienie na etat – zaznacza Sylwia Panek-Strzała z Experis.

Etat do lamusa?

Zdaniem Piotra Zygmunta z Manpower mimo swoich wad samozatrudnienie będzie zyskiwać na znaczeniu. – Daje to bowiem organizacjom możliwość stosowania elastycznego podejścia do kreowania polityki kadrowej firmy. Dodatkowym aspektem jest oczywiście sfera finansowa, bo pracodawca może usługobiorcom zaoferować wyższe wynagrodzenia niż pracownikom etatowym. W branży budowlanej może to być nawet 30 proc. więcej dla stanowisk inżynierskich i kierowniczych. W branży IT szacuje się, że jeśli przepisy prawne nie ulegną zmianie i nie dadzą większej elastyczności pracodawcom, etat może zniknąć całkowicie – uważa Zygmunt.

Od stycznia 2019 r. koszt zatrudnienia etatowego osób o wyższych zarobkach może mocno wzrosnąć. Wówczas wchodzą w życie nowe przepisy (jeśli nie zniesie ich Trybunał Konstytucyjny) dotyczące składek do ZUS, które nakazują płacić składki od całości wynagrodzeń. Obecnie limit w skali roku to 30-krotność przeciętnej płacy ©?

Ponad 80 proc. pracowników nie chce zmieniać rodzaju swojego zatrudnienia

Opinie

Jeremi Mordasewicz | Konfederacja Lewiatan

Podejmując decyzję, czy zakładamy własną działalność, czy też idziemy do pracy u kogoś, trzeba przede wszystkim poznać własne potrzeby i predyspozycje. Dla osób, które mają silną potrzebę wolności, wysoki poziom odpowiedzialności i odporności psychicznej, samozatrudnienie może być dobrą formą aktywności zawodowej. Mniej ważnym kryterium, moim zdaniem, jest wysokość zarobków, bo dobre pieniądze można dostać też na etacie. Kluczowe wydają mi się umiejętności odnalezienia się w innej rzeczywistości niż stabilne zatrudnienie w dużej korporacji. W przypadku samozatrudnienia bardziej jesteśmy narażeni na ryzyko utraty zlecenia, płynności finansowej czy spadku dochodów.

Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek | Uniwersytet Warszawski

Takie procesy, jak robotyzacja, automatyzacja, sztuczna inteligencja,

uczące się maszyny, spowodują, że za jakiś czas przestaniemy sobie zadawać pytanie: etat czy samozatrudnienie. Moim zdaniem wszystkie obecne formy zatrudniania staną się przeżytkiem. Standardem stanie się zatrudnienie mniej więcej przypominające obecne kontrakty handlowe – ja oferuję jakiemuś przedsiębiorcy swoją wiedzę i pracę, on mi za to płaci. Oczywiście będzie to wymagać zmiany całego systemu – składek, podatków, kodeksów, praw pracowniczych itp. Trudno to sobie dziś wszystko wyobrazić. Nie sądzę jednak, by obecny system mógł przetrwać, choć to kwestia dłuższej perspektywy niż 10–20 lat.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA