fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Niepełny Sąd Najwyższy podgrzewa spór - komentuje Marek Domagalski

AdobeStock
Byłoby dobrze, gdyby 64 „starych" sędziów SN uchwaliło możliwą do zaakceptowania zasadę prawną, jak wdrażać wyrok Luksemburga i pogodzić starych sędziów z nowymi. Ale niedopuszczenie do sprawy tych drugich szanse zmniejsza.

Nie traćmy nadziei przed ogłoszeniem uchwały trzech starych izb SN, że uda się zaprowadzić w sądach względny pokój, a przynajmniej wytyczyć drogę do tego celu. Starzy sędziowie mogliby przyjąć uchwałę z grubsza podobną do tej podjętej 8 stycznia przez siedmiu sędziów nowej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN, którzy – tak to rozumiem – potwierdzili za TSUE, że można badać procedurę wyłaniania kandydatów na sędziów przed nową KRS. Choć z ograniczeniami, i zakazem ruszenia już dokonanych sędziowskich nominacji – niezależnie, z jakiej epoki pochodzą – i wyroków wydanych przez tych sędziów.

Gdyby takie kompromisowe lub do niego zbliżone rozwiązanie obecna większość starych sędziów uchwaliła, to do strawienia byłaby nieobecność nowych na tym posiedzeniu. Nieobecność uzasadniana moim zdaniem nietrafnie, że orzekaliby we własnej sprawie. Może na zasadzie, że dobrego werdyktu się nie kwestionuje. Inna rzecz, jaki sens ma przy takim podejściu niedopuszczanie do rozprawy nowych sędziów. Tym bardziej że starzy mają znaczną większość.

Czytaj także:

Niedopuszczenie nowych sędziów sugeruje jednak, że uchwała tego zredukowanego do trzech izb SN (z pięciu, jakie ma), może forsować bezkompromisowe stanowisko starych sędziów deprecjonując nowych.

Dałoby to nowym gotowe argumenty, że orzekano, pomijając ich, za ich plecami, że to starzy sędziowie bronili swego faktycznego statusu. A czas działa na korzyść nowych: średnio każdego miesiąca ubywa bowiem z SN kolejny sędzia nominowany według starych zasad, a jeszcze szybciej następować będą nominacje nowych. Za kilka miesięcy najprawdopodobniej zdobędą przewagę w SN i będą mogli uchwalić inną uchwałę już w składzie całego SN.

Praktycznie rzecz biorąc, w sporze starzy – nowi sędziowie liczy się, która z tych grup ma większość w SN, chyba że ujawnią się tam nowe pęknięcia, a może lepiej powiedzieć: większy indywidualizm. Za kilka dni dowiemy się, czy prezes Gersdorf na koniec swej kadencji załagodziła spór o sądy, czy dzieląc sędziów, wznieciła dodatkowe ogniska konfliktu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA