fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Prezydenta krytykujcie, nie obrażajcie

Fotorzepa, Robert Gardziński
Gdzie zaczyna się hejt.

Filozofowie od dawna przekonują, że prócz miłosierdzia bożego tylko ludzka głupota może być nieskończona. Wydaje się jednak, że podobną cechę ma polityczna hipokryzja, o czym możemy się przekonać niemal codziennie od zmiany władzy.

Szczególnym przykładem tej hipokryzji jest stosunek partii opozycyjnych do prezydenta Andrzeja Dudy.

Niedawno poseł Platformy Obywatelskiej zamieścił na swoim profilu na Twitterze wpis, w którym padła propozycja, by Pałacowi Prezydenckiemu przywrócić poprzednią nazwę Pałac Namiestnikowski. Była to aluzja do decyzji Andrzeja Dudy, by przyjąć ślubowanie od sędziów Trybunału Konstytucyjnego, którzy zostali wybrani przez Sejm za sprawą PiS. Prezydent według tego konceptu nie jest głową państwa, lecz pisowskim namiestnikiem na tym stanowisku.

Podobne hasła pojawiły się podczas manifestacji organizowanej przez Komitet Obrony Demokracji, która przechodziła m.in. pod Pałacem Prezydenckim. Nad głowami polityków Nowoczesnej, Platformy Obywatelskiej, PSL czy Zjednoczonej Lewicy powiewały następujące hasła pod adresem Andrzeja Dudy (cytat za „Gazetą Wyborczą", która je skwapliwie wynotowała na drugiej stronie poniedziałkowego wydania): „Marionetka", „Sługa Kaczora", „Dziki lokator" czy „Duda oddaj dyplom i doktorat". Były też „Demokracja od dudy strony", „Duda, nie prezydent", przy czym nazwisko prezydenta napisane było w bardzo wieloznaczny sposób.

Politycy dzisiejszej opozycji jeszcze przed wyborami prezydenckimi bardzo się oburzali, gdy na Krakowskim Przedmieściu podczas imprez organizowanych przez PiS powiewały transparenty z hasłami obrażającymi Bronisława Komorowskiego.

Ileż to słyszeliśmy narzekań na szkalowanie legalnie wybranego prezydenta, ileż razy PO oburzała się, że PiS ignoruje Komorowskiego, i jak często czytaliśmy jeremiady na temat skandalicznych haseł, które przeciw byłemu prezydentowi wznosili sympatycy Prawa i Sprawiedliwości. Zmienił się prezydent, zmienił się rząd i zmieniła się opozycja, ale złe obyczaje pozostały.

Czy to oznacza, że nie można krytykować Andrzeja Dudy? Zupełnie nie o to chodzi. Działalność głowy państwa podlega ocenie tak samo jak każdego innego polityka, a nawet surowszej, ponieważ nasz ustrój czyni prezydenta strażnikiem konstytucji.

Wiele decyzji Andrzeja Dudy można i trzeba krytykować, można dywagować o tym, czy realizuje swoje obietnice, czy nie jest zanadto uzależniony od swego środowiska politycznego, czy należycie wypełnia obowiązki wynikające z konstytucji i ustaw. W mojej ocenie odpowiedź na te wszystkie pytania nie wypada dla prezydenta korzystnie. Ułaskawienie Mariusza Kamińskiego było błędem, podobnie późniejsze decyzje dotyczące sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Wszystko to odbije się na ocenie jego prezydentury.

Ale nie zmienia to faktu, że Andrzej Duda jest legalnie wybraną głową państwa i należy mu się szacunek. Krytyka poszczególnych decyzji, nawet jeśliby ważyła na całej jego prezydenturze, nie może się wiązać z poniżaniem, uderzeniem w godność czy próbą ośmieszenia.

Bez względu na to, czy prezydentem jest Andrzej Duda czy Bronisław Komorowski, szacunek dla „pierwszego obywatela" jest miarą szacunku do państwa. Bo jeśli obrażamy czy ośmieszamy prezydenta tylko dlatego, że się z nim nie zgadzamy, uderzamy we własne państwo.

Jeśli opozycja uważa, że prezydent Duda złamał konstytucję, powinna robić wszystko, by go za to ukarać. Istnieją służące temu mechanizmy, jak choćby próba postawienia przed Trybunałem Stanu.

Niestety, w naszej debacie – zresztą po obu stronach – zbyt często demonizuje się przeciwników i stosuje krytykę totalną. Nie wystarczy się z kimś nie zgadzać, trzeba zlustrować mu teścia, zasugerować kradzież, bycie konfidentem lub zdrajcą. Ale w ten sposób demolujemy swój język i poziom dyskusji. I jeszcze bardziej przyczyniamy się do popsucia państwa.

Warto przypomnieć to dziś obu stronom. I tym, którzy uważają, że bronią demokracji, nazywając prezydenta namiestnikiem. I tym, którzy jeszcze niedawno odsądzali od czci i wiary Bronisława Komorowskiego, a dziś oburzają się na obrażanie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA