fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Nowoczesna na rozdrożu

Ryszard Petru (na zdjęciu z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i Grzegorzem Schetyną) szuka pomysłu na odróżnienie się od politycznych konkurentów.
Fotorzepa
Ugrupowanie Ryszarda Petru walczy w parlamencie o pozycję wśród partii opozycyjnych

Możliwe odejścia posłów, spadające sondaże i przekonanie wśród dziennikarzy, że liderzy partii nie mają pomysłu na to, co robić dalej, to obecnie największe problemy Nowoczesnej. Ryszard Petru w przeszłości podkreślał, że jest liderem opozycji. Teraz jednak po raz pierwszy może stracić posłów ze swojego klubu. Sytuację partii pogarsza też fakt, że lider Nowoczesnej nie zdołał wykorzystać wniosku o wotum nieufności do narzucenia własnego tonu w dyskusji. Próbował co prawda nakreślić wizję państwa opartą na kontrze do PO i PiS, ale jego przemówienie przyćmiło starcie Szydło i Schetyny.

Ryszard Petru skrytykował co prawda PiS, ale nie zaatakował wprost Platformy. I na tym stracił.

Bitwa populistów

Epizod z wotum nieufności dobrze pokazuje problem, który ma teraz Nowoczesna. Bo Petru nie potrafił wykorzystać momentu, by odróżnić się od Grzegorza Schetyny.

Kolejny test może nastąpić już w środę. Platforma zapowiedziała, że tego dnia przedstawi diagnozę dotyczącą m.in. stanu finansów publicznych. Ma też zaprezentować pomysł na 13. emeryturę, zarysowany już w ubiegłotygodniowym przemówieniu Schetyny.

Posłanka Paulina Hennig-Kloska zapowiedziała kilka dni temu, że Nowoczesna także zaprezentuje wyliczenia pokazujące, ile taki pomysł miałby kosztować. Przekaz partii jest prosty: Platforma jest niewiarygodna, ale też stosuje populistyczne chwyty tylko po to, by przelicytować PiS. Jak mówi „Rzeczpospolitej" Hennig-Kloska: – My nigdy nie będziemy bić się na populizm. To jest droga donikąd. To co zaproponowała PO ws. rozszerzenia programu 500+ na każde dziecko, wg naszych danych będzie kosztować dodatkowo 20 mld złotych.

Dodaje, że w 2020 roku – po wyborach – koszt pomysłów emerytalnych PO to 17 mld. – A wiemy, jaka jest sytuacja w ZUS. Niewykluczone, że w przyszłym roku na emerytury być może trzeba będzie przeznaczyć 100 mld. PO mówi, że nie stać nas na obniżenie wieku emerytalnego, a jednocześnie proponuje równie kosztowny program – dodaje.

Populizm jako zarzut wobec partii Schetyny pojawił się w przekazie partii Ryszarda Petru już w niedzielę, kilkadziesiąt godzin po dyskusji w Sejmie o konstruktywnym wotum nieufności.

Jednak ustalona wcześniej linia może zginąć w toku dyskusji o transferach. W poniedziałek wieczorem Nowoczesna zawiesiła trójkę posłów – Martę Golbik, Grzegorza Furgo i Joannę Augustynowską. To ich wymienia się jako tych, którzy myślą o przejściu do PO.

Petru jednak może stracić więcej niż kilku parlamentarzystów. Odejście będzie sygnałem, że sytuacja w Nowoczesnej osiągnęła punkt krytyczny. I choć transfer ten nie będzie w partii zaskoczeniem, i tak sprawi, że Petru i jego politycy znajdą się w defensywie.

Podstawowe scenariusze dla Nowoczesnej są teraz tylko dwa: uderzenie w Platformę, odróżnienie się od partii Schetyny – albo dalszy dryf i być może trwała marginalizacja.

Medialno-polityczny scenariusz, który grozi Nowoczesnej, to droga, którą przeszedł Janusz Palikot. I politycy Nowoczesnej zdają sobie z tego sprawę.

I jedna, i druga partia do Sejmu wchodziła ze świeżymi pomysłami i nowymi w polityce ludźmi, większość bez parlamentarnego doświadczenia. Nowi posłowie przyciągali uwagę mediów i zyskali coraz większe poparcie w sondażach. Problemy zaczęły się po pierwszym dużym kryzysie. W przypadku Palikota był to spór z ówczesną wicemarszałek Sejmu Wandą Nowicką o nagrodę za 2012 r. przyznaną jej przez Ewę Kopacz. U Petru takim punktem był wyjazd do Portugalii w trakcie sejmowego protestu.

Na to nakładają się wewnętrzne spory, które do tej pory nie były eksponowane. Później autorytet i decyzje lidera są już cały czas podważane. Rozpoczyna się sondażowy korkociąg, a posłowie zaczynają szukać własnej drogi. Partia traci kolejnych parlamentarzystów (w przypadku Palikota nastąpił nawet bardzo efektowny rozłam). To wszystko negatywnie przekłada się na struktury w terenie, apatię i zniechęcenie działaczy i prowadzi do dalszego spadku sondaży, a czasami do klęski.

Walka o samorząd

Kolejnym elementem tego scenariusza są zbliżające się wybory samorządowe. Trudno rekrutować dobrych kandydatów na dużą skalę. Co więcej, przykład wyborów w Stargardzie – gdzie niezależny polityk lokalny zdemolował partyjną konkurencję – pokazał, że w 2018 r. kandydaci bez szyldów partyjnych mogą liczyć się jeszcze bardziej. W Stargardzie Nowoczesna poparła zwycięzcę – Rafała Zająca – ale na dłuższą metę stosowanie takiej taktyki sprawia, że partia nie będzie promować własnego szyldu.

Petru zapowiada, że w dużych miastach wystawi własnych kandydatów. Ale w wyborach samorządowych będzie potrzebował konkretnych sukcesów, by zapobiec wrażeniu, że jego partia przestała całkowicie się liczyć na tle Platformy, która już w lipcu ma mieć własnych kandydatów na najważniejsze stanowiska. To będzie najważniejszy test dla partii od jej powstania.

Powrót do źródeł

Nowoczesna, by zobaczyć odbicie w sondażach, nie może liczyć tylko na skuteczność przekazu anty-PS. Partia Petru powstała jako odpowiedź na rozczarowanie wyborców Platformą i jej polityczno-gospodarczym dryfem, demontażem OFE i niezdecydowaniem w sferze społeczno-obyczajowej. To była esencja tego, co zaprezentował Petru, gdy na Torwarze powstawała Nowoczesna. Wtedy była ona „lepszą PO". Dziś dla jej wyborców ta alternatywa przestaje być jasna.

Jednym z pól odróżniania się od PO mogą być kwestie społeczno-obyczajowe. Jak przyznaje jeden z polityków Nowoczesnej: – Ile Platforma może uciekać w takich sprawach jak objawienia fatimskie? – pyta. I przypomina wypowiedź Schetyny o „konserwatywnej kotwicy", bez której zdaniem lidera PO nie da się wygrać z PiS. Nowoczesna wprowadziła do obiegu temat euro, ale problematyka europejska jest zdominowana przez Platformę i Donalda Tuska. Dlatego partii pozostaje poszukiwanie innych płaszczyzn społeczno-gospodarczych, na których może się jasno odciąć od ugrupowania Schetyny.

Można się obawiać, że Petru może już nie wystarczyć ani sił, ani pomysłów, by taki przekaz zbudować. Dewiza Legii Cudzoziemskiej „Maszeruj albo giń" może być w sytuacji Nowoczesnej parafrazowane: Odetnij się od PO albo zgiń. Im więcej straconych szans – jak w debacie o konstruktywnym wotum nieufności – tym jednak marsz do politycznego odbicia będzie trudniejszy. ©?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA