fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Dariusz Pitaś – wielka kariera u boku Pawła Kukiza

Dariusz Pitaś w sejmowym biurze Klubu Kukiz’15. Gdy lidera ruchu nie ma na Wiejskiej, on przekazuje instrukcje posłom. Fot. Aleksandra Ziol
materiały prasowe
Dariusz Pitaś – wielka kariera u boku Pawła Kukiza

Przeszłość Dariusza Pitasia wzbudza wiele emocji. Teraźniejszość sprawia, że antagoniści porównują go z Mieczysławem Wachowskim, szarą eminencją z otoczenia Lecha Wałęsy. W ciągu pół roku z wolontariusza stał się najbliższym współpracownikiem Pawła Kukiza.

– Nie jestem celebrytą, chcę ciężko pracować – mówi. – Oprócz mnie niewielu jest ludzi w najbliższym otoczeniu Pawła, którzy byli aktywni w kampanii prezydenckiej. Wszystko wyszło naturalnie, poparłem to ciężką pracą – mówi.

Tajemnicza postać

43-letni działacz jest dziś jednym z trzech wiceprzewodniczących Stowarzyszenia na rzecz Nowej Konstytucji, które założył Paweł Kukiz. Jest także dyrektorem biura Klubu Poselskiego Kukiz'15 i będzie koordynował budowę struktur ruchu w okręgach.

Ciekawsze są jednak nieformalne obowiązki i kompetencje prawej ręki lidera. Gdy Kukiz jest w podróży lub ma inne obowiązki, Pitaś w jego imieniu przekazuje instrukcje posłom. Zapewnia, że tylko wiernie odtwarza wskazówki szefa, z którym często rozmawia.

Zwycięsko wychodzi z konfliktów personalnych. Przekonał się o tym poseł Janusz Sanocki, który był najbliższym współpracownikiem Kukiza i dostał się do Sejmu z list jego ruchu. Dziś jest już posłem niezrzeszonym

– Tajemnicza postać – mówi o Pitasiu. – Pojawił się ponad pół roku temu nie wiadomo skąd i przejął cały geszeft. Nie wiem, jak lider może dać wywierać na siebie taki wpływ.

Skonfliktowany z „Wachowskim" Kukiza był również Krzysztof Bosak, który twierdzi, że ten osłabiał jego pozycję. W konsekwencji wiceprezes Ruchu Narodowego wytrwał na stanowisku dyrektora biura Klubu Kukiz'15 niecały miesiąc. Jego miejsce zajął właśnie Pitaś. Bosak nie chce tego komentować. Nasze źródła donoszą, że to wynik dżentelmeńskiej umowy między zwaśnionymi stronami.

„Zabrzmi to dziwnie, ale nie żałuję"

Szum wokół Pitasia zaczął się podczas wyłaniania list wyborczych Kukiz'15. Podczas gdy Kukiz objeżdżał Polskę, koncertując, odpowiedzialność za wybór kandydatów spoczęła w dużej mierze na barkach jego doradcy. W tym okresie po redakcjach ktoś zaczął rozsyłać anonimy o jego niechlubnej przeszłości. Okazało się, że siedział w więzieniu za przywłaszczenie 6 tys. zł i 10 tys. dolarów. Został skazany na półtora roku w zawieszeniu na cztery lata.

– Może nie zabrzmi to dobrze, ale nie żałuję. Byłem młody, myślałem zero-jedynkowo, ale to byli źli ludzie – mówi „Rzeczpospolitej", wspominając, że poszkodowany był członkiem grupy lichwiarzy pożyczającej pieniądze na wysoki procent.

Oprócz tego miał dwa wyroki w zawieszeniu za niepłacenie alimentów i drobne wyłudzenia, gdy nie spłacał rat za sprzęt elektroniczny. – Marszałek Józef Zych w młodości popadł w konflikt z prawem, a po latach został cenionym i ważnym polskim politykiem – mówi inny doradca muzyka Paweł Kukiz-Szczuciński. Lider ruchu pytany przez „Newsweeka" o przeszłość jego doradcy powiedział, że sam popełniał błędy w młodości i każdemu należy się druga szansa.

W donosach na Pitasia można przeczytać, że jego ojciec współpracował z peerelowską Służbą Bezpieczeństwa. – Tata jest uczciwym człowiekiem. Był zwykłym milicjantem wydziału dochodzeniowo-śledczego. Rodzice nie dorobili się majątku, ojciec pracował, a mama zajmowała się mną i trójką rodzeństwa – mówi nam Pitaś.

Podkreśla, że rodzina to dla niego świętość. Ma żonę, pełnoletnie dzieci: syna i córkę, a trzy miesiące temu został dziadkiem. Córka studiuje psychologię na Uniwersytecie Jagiellońskim, syn z partnerką mieszkają z żoną Pitasia w Borzęcinie w Małopolsce.

Równie szybko potrafi zyskać przyjaciół, co narobić sobie wrogów. Grono tych drugich znacznie się powiększyło w trakcie układania list wyborczych. – To jest dobry przykład tego, o czym mówimy. Trzeba zmienić ordynację wyborczą, bo z 4 tys. chętnych musieliśmy odrzucić trzy czwarte. Stąd niezadowolenie i ataki na mnie – tłumaczy.

Skąd wziął się u boku Kukiza? Mówi, że od około dekady uważnie obserwuje scenę polityczną i gdy usłyszał postulaty muzyka, z którymi w 100 proc. się zgadza, postanowił się zaangażować w kampanię prezydencką. Zaczął od zbierania podpisów w rodzinnej Małopolsce, potem zorganizował rajd rowerowy promujący kandydata. Następnie był jednym z inicjatorów akcji „Kukizofury", gdy ludzie z całego kraju oklejali swoje auta hasłami zachęcającymi do głosowania na Kukiza.

– Był aktywny – potwierdza Patryk Hałaczkiewicz, ówczesny szef sztabu wyborczego, a obecnie reprezentant konkurencyjnego ugrupowania JOW Bezpartyjnych.

Pitaś jeździł za Kukizem, wykazywał się jako skuteczny organizator i zdobywał zaufanie lidera. – Bardzo sprawny menedżer średniego szczebla, przenikliwy, inteligentny i, co najważniejsze, zdecydowany w działaniu – mówi wiceprzewodniczący Klubu Kukiz'15 poseł Marek Jakubiak, który podkreśla, że od 20. roku życia zarządza zasobami ludzkimi i potrafi ocenić człowieka.

Charakter i empatia

W klubie trudno usłyszeć negatywną opinię na temat Pitasia. – Zdarza mu się reagować impulsywnie, bo ma silny charakter, ale jest w nim też wiele empatii – mówi „Rzeczpospolitej" poseł i rzecznik klubu Jakub Kulesza. – Interesuje go los zwykłych ludzi i często podkreśla, że jesteśmy posłami, a to znaczy, że mamy być blisko obywateli, wsłuchiwać się w ich potrzeby i starać się im pomagać – dodaje.

Nasi rozmówcy podkreślają, że ma rzadkie cechy. Jak nikt umie wyciszać konflikty, a oprócz tego potrafi się przyznać, że na czymś się nie zna, nie udając wszechwiedzącego.

– Bardzo dobrze, że Kukizowi przytrafił się Pitaś. Moja ocena to czwórka z plusem, gdyby chodził w krawacie i zgubił brzuch, to miałby piątkę – kończy z uśmiechem Jakubiak.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA