fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Michał Kleiber: Moralne dylematy czasu pandemii

Fotorzepa/ Robert Gardziński
Pomoc przedsiębiorcom będzie potrzebna długo po ustąpieniu koronawirusa.

Czas uświadomić sobie, że Covid-19 nie jest wolny, a nawet wręcz wymusza na nas podejmowanie nieznanych nam dotychczas i dramatycznie trudnych decyzji moralnych.

Jak pogodzić potrzebę działań na rzecz ograniczania zasięgu pandemii ze stopniowym otwieraniem gospodarki grożącej przy przetrzymywaniu jej w dzisiejszym stanie wielkimi stratami w wielu sektorach i w konsekwencji wyższą śmiertelnością w przyszłości? Wg jakich kryteriów wybierać pacjentów do ratującej życie pomocy medycznej przy ograniczonej ilości odpowiedniego sprzętu i dostępności izolowanych pomieszczeń? Jak zorganizować szybką pomoc dla znajdujących się w żywotnej potrzebie firm i obywateli bez narażania środków publicznych na ewentualne nadużycia ze strony nieuczciwych wnioskodawców? Jak dalece pomagać społeczeństwom biednych krajów w sytuacji olbrzymich potrzeb u siebie? Na pierwszy rzut oka odpowiedzi na te i wiele innych podobnych pytań wydają się proste – trzeba po prostu robić wszystko, aby skutecznie ratować ludzkie życie. I tak z pewnością w początkowym okresie pandemii wszyscy robią. Po jakimś czasie przychodzi jednak refleksja, jak takiemu moralnemu wyzwaniu stawić czoła w prawdziwie odpowiedzialny i godny sposób.

Zgadzamy się przecież, że maksymalne ograniczenie śmiertelności pandemii należy rozumieć jako zadanie rozciągnięte w czasie, za którym kryje się olbrzymia niepewność co do zakresu i skuteczności podejmowanych działań. Szacuje się, że koszt bezpośredniej pomocy dla potrzebujących jej firm i obywateli będzie w krajach rozwiniętych na poziomie 10 proc. PKB. Dochodzą do tego liczne pożyczki i gwarancje pożyczkowe oraz zgody na opóźnienia zwrotu wielu długów zaciągniętych w bogatych państwach przez kraje biedne. Wszystko przy ograniczonym w czasie trwaniu pandemii – a co jeśli przeciągnie się ona na np. dwa lata, jak szacują niektórzy eksperci? Nie wspominając już o tym, że daleko idąca pomoc potrzebna będzie jeszcze długo po ustąpieniu pandemii, kiedy to decyzje o ukierunkowaniu wsparcia mogą okazać się nie mniej trudne.

Zdarza się dzisiaj, że decyzje o stosunku kosztów opieki medycznej do strat ponoszonych przez gospodarkę próbuje się kształtować w oparciu o szacunkowy koszt życia ludzkiego, korzystając np. z wysokości proponowanych w danym kraju ubezpieczeń na życie – nie ukrywam jednak, że zdecydowanie wolałbym inne drogi dochodzenia do strategicznych decyzji. Niestety, nie ma dzisiaj w tej sprawie gotowych dobrych rozwiązań. Z pewnością jednak nie należy przemilczać tych dylematów, wsłuchiwać się w głos opinii publicznej i starać się zdobywać jak najszersze wsparcie dla podejmowanych działań. A także wyciągać wnioski na przyszłość, przy dzisiejszym otwarciu świata i różnicach w zakresie higieny życia publicznego czeka nas bowiem zapewne w przyszłości wiele podobnych, powszechnych nieszczęść. Gruntownie przemyślane, pełniejsze przygotowanie systemu opieki zdrowotnej na przyszłe epidemie i dbałość o jak najbezpieczniejszy udział naszych firm produkcyjnych i usługowych w skądinąd niezbędnych dzisiaj międzynarodowych łańcuchach wartości to z pewnością pierwsze nasuwające się wnioski – wiele innych czeka na czytelną identyfikację i wprowadzenie w życie.

Autor jest profesor zwyczajnym w Polskiej Akademii Nauk, byłym ministrem nauki

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA