fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rząd PiS

Dariusz Piontkowski: Najpierw trzeba się zająć stołówkami, a potem zajęciami dodatkowymi, jak edukacja seksualna

Fotorzepa/ Marta Bogacz
Nowy minister edukacji narodowej ocenił, że strajkujący w kwietniu nauczyciele "pod wpływem emocji dali się poprowadzić szefowi związków, obiecując podwyżkę niemożliwą do realizacji". - Rząd proponuje podwyżki realne - stwierdził Dariusz Piontkowski.

Jeśli Związek Nauczycielstwa Polskiego zdecyduje o wznowieniu zamieszonego pod koniec kwietnia strajku w oświacie, rozpocznie się on 16 lub 23 września. Los radykalnej akcji protestacyjnej nie jest jeszcze przesądzony, wszystko zależy od wyników referendum strajkowego, które prawdopodobnie odbędzie się do 10 września.

Dowiedz się więcej: Znamy możliwe terminy wrześniowego strajku w oświacie

Nieoficjalnie mówi się o tym, że związkowcy nie chcą strajkować od 1 września, by pokazać społeczeństwu chaos, który zapanuje w szkołach średnich w związku z podwójnym rocznikiem.

- Każdy moment jest dobry na rozmowy. Uważam, że nie dobrze się stało, że ten strajk wybuchł dwa miesiące temu - ocenił w TVP Info Dariusz Piontkowski. - Nauczycieli pod wpływem emocji dali się poprowadzić szefowi związków, obiecując podwyżkę niemożliwą do realizacji. Rząd proponuje podwyżki realne. Teraz będzie to 15 procent podwyżki pensji zasadniczej - podkreślił.

Nowy minister edukacji narodowej, który zastąpił na stanowisku Annę Zalewską, zauważył, że "nigdy jeszcze tak dużej podwyżki nie było". - PO proponowało podwyżkę dwa razy mniejszą. Chcemy rozmawiać o dalszej perspektywie i godnym wynagrodzeniu. Zapraszamy do rozmów przy okrągłym stole, bo czas wakacji to dobry czas na rozmowy - zaapelował.

Pytany o sprawę edukacji seksualnej w szkołach, w kontekście podpisanej przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego tzw. Deklaracji LGBT+, Piontkowski stwierdził, że "najpierw należy zastanowić się nad podstawowymi potrzebami szkół jak stołówka, a potem nad zajęciami dodatkowymi takimi jak zajęcia z edukacji seksualnej, które budzą poważne wątpliwości". - Zdecydowana większość rodziców nie życzy sobie takich zajęć - przekonywał. - Według polskiego prawa musi być zgoda rodziców na nie, a jeśli jej nie ma to nie można ich wprowadzić do szkół - dodał.

Nawiązując do swojej wtorkowej konferencji prasowej, w czasie której szef resortu edukacji zapowiadał cel na następne lata w postaci przywrócenia stołówek i jadalni we wszystkich szkołach, Piontkowski przekonywał, że "podczas rządów PO likwidowano stołówki, a w zamian był catering z odgrzewanym posiłkiem". - Rząd teraz rozpoczął dofinansowanie samorządów, aby powstawały stołówki i aby dzieci mogły zjeść ciepły posiłek. Ponad 3000 szkół dostało dofinansowanie i będziemy to kontynuować. W każdej szkole podstawowej powinny takie stołówki być - zapowiedział.

Źródło: rp.pl/ TVP
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA