fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ropa

Ceny paliw i ropy nie powinny już mocno rosnąć

Fotorzepa, Robert Gardziński
Według analityków średnia cena diesla i benzyny Pb95 na polskich stacjach nie przekroczy 5 zł. Jak zawsze dużo będzie jednak zależało od sytuacji na rynkach globalnych.

W tym roku paliwa systematycznie drożeją. Z ostatnich danych e-petrol.pl wynika, że średnia cena najpopularniejszego z nich, czyli oleju napędowego, wynosi już 4,74 zł za litr. Tymczasem jeszcze na początku roku kierowcy za diesla płacili po mniej niż 4,5 zł, nie mówiąc o rekordowo niskich kosztach zakupu z maja ubiegłego roku, kiedy można go było nabyć poniżej 4 zł. Konsekwentnie drożeją też benzyny (Pb95 kosztuje już 4,75 zł) oraz autogaz (2,34 zł).

Czytaj także: Benzyna nie na kieszeń Polaka

Drożej w hurcie

Na niektórych stacjach za benzynę Pb95 i za diesla trzeba już płacić nawet powyżej 5 zł. Czy średnie ich ceny przekroczą ten pułap? – Perspektywa zwyżkowa dla rynku polskiego jest mocno prawdopodobna w najbliższym czasie – wynika to z dynamiki przyrostu cen hurtowych w ostatnich dniach, która będzie przekładać się na stacje. W okresie między 22 i 28 lutego spodziewamy się, że średnie ceny Pb95 i oleju napędowego znajdować się będą w przedziale 4,75–4,86 zł za litr – mówi Jakub Bogucki, analityk rynku paliw e-petrol.pl. Dodaje, że dla autogazu także mocno prawdopodobna jest podwyżka związana z raptowną podwyżką cen na rynku hurtowym. Tutaj przewiduje średnią cenę z przedziału 2,36–2,44 zł.

– Pojawianie się 5 zł za litr Pb95 na pewno nie stanie się jeszcze ogólnopolską normą, jednak na niektórych stacjach może się pojawić zwyżka sięgająca już tego poziomu. To jednak cały czas będzie dotyczyć mniejszości placówek stacyjnych – twierdzi Bogucki. Jego zdaniem podobny kierunek zmian jak dla Pb95 dotyczyć będzie diesla. W tym przypadku również 5 zł za litr będzie się pojawiać incydentalnie. Podobnie uważają inni.

Duże dysproporcje

– W tym tygodniu ceny paliw mogą jeszcze nieco wzrosnąć, ale nie obawiałbym się, że ich średnie poziomy przekroczą 5 zł zarówno w odniesieniu do diesla, jak i benzyny Pb95. Te prognozujemy na 4,9 zł – mówi Rafał Zywert, analityk BM Reflex. Jednocześnie zwraca uwagę, że w poszczególnych regionach Polski, a nawet w dużych miastach, różnice w cenie tego samego paliwa mogą sięgać nawet 0,5 zł. To m.in. konsekwencja mocno rozchwianego popytu na poszczególnych stacjach. Są takie, na których obroty mocno spadły, a w związku z tym mają one jeszcze benzynę i diesla kupionego po niskich cenach. Z kolei obiekty z dużym ruchem musiały już nabyć w rafineriach droższe paliwa i tym samym poniosły wyższe koszty zakupów. W rezultacie szybciej podniosły ceny.

– W kolejnych tygodniach oczekiwałbym wyhamowania tempa wzrostu cen paliw na stacjach, za czym przemawia na razie realnie słaba popytowa strona rynku oraz zmiany zachodzące na globalnym rynku ropy. Mroźna zima, trwająca pandemia i ograniczona mobilność, już w styczniu i lutym wyraźnie ograniczyły aktywność kierowców – twierdzi Zywert. Do tego trzeba zauważyć, że wkrótce państwa OPEC mogą zwiększyć wydobycie ropy. Arabia Saudyjska już to zapowiedziała. Nie można też wykluczyć, że na rynek wejdzie w stosunkowo krótkiej perspektywie surowiec irański wraz z oczekiwaną zmianę nastawienia nowego prezydenta USA do kwestii porozumienia nuklearnego z Iranem. Według Zywerta kwestią kluczową pozostaje jednak spotkanie OPEC zaplanowane na 4 marca.

Mroźna zima

Kurs ropy to jeden z podstawnych czynników decydujący o cenach paliw na świecie. W ostatnich kwartałach ulegał istotnym zmianom. Jeszcze w styczniu 2020 r. surowcem typu Brent handlowano po niewiele mniej niż 70 dol. za baryłkę. Wraz z postępującą na świecie pandemią sytuacja zaczęła się jednak pogarszać. W kwietniu kurs spadł poniżej 20 dol. Po chwilowej panice przyszły wzrosty, które zaowocowały kilkumiesięczną, względną stabilizacją. Na kolejne zwyżki trzeba było poczekać do czasu wynalezienia szczepionki na koronawirusa, co odczytano jako zwiastun bliskiego ożywienia gospodarczego. W efekcie w grudniu cena ropy przekroczyła 50 dol., a na początku lutego 60 dol.

Obecne dość wysokie ceny ropy, ale i gazu to m.in. konsekwencja mroźnej zimy. Oba surowce są wykorzystywane do produkcji ciepła i prądu. Jak ważną pełnią rolę w niektórych państwach i regionach, widać na przykładzie amerykańskiego stanu Teksas. Lokalne władze zakazały przesyłania błękitnego paliwa poza ten stan ze względu na rekordowe mrozy i opady śniegu. Ekstremalne warunki atmosferyczne doprowadziły do licznych awarii sieci energetycznych oraz częściowego wstrzymania wydobycia ropy i gazu oraz pracy tamtejszych rafinerii.

Droga ropa i gaz to z kolei dobra informacja dla największych jej eksporterów, w tym Rosji. Gospodarka tego kraju oparta jest na sprzedaży surowców, wysokie ceny zwiększają więc wpływy budżetowe. Nie można wykluczyć, że zmiany sytuacji rynkowej utrudniają polskim rafineriom zawarcie nowych kontraktów z Rosneftem. Orlenowi umowa na duże dostawy ropy z tym koncernem wygasła pod koniec stycznia, a Lotosowi pod koniec grudnia. Obie polskie spółki zapewniają, że nie mają problemów z zaopatrzeniem rafinerii w surowiec.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA