Rolnicy

Rolników chętnych na zakup ziemi brakuje

123RF
Przybywa spółek z o.o., które wspólnicy muszą sztucznie utrzymywać przy życiu, bo nie mogą przenieść na siebie własności ziemi rolnej.

Prawnicy biją na alarm. Notariusze kolejnym wspólnikom odmawiają przenoszenia własności ziemi rolnej należącej do spółki. Powód? Wspólnik nie jest rolnikiem indywidualnym. Winne temu są przepisy.

Pokłosie ograniczeń

Dwa lata temu wprowadzono ograniczenia w obrocie nieruchomościami rolnymi, i to nie tylko państwowymi, ale również prywatnymi. Obecnie nabyć ziemię może tylko osoba, która ma status rolnika indywidualnego albo otrzymała zgodę dyrektora generalnego Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa (dawna Agencja Nieruchomości Rolnych). Na tą ostatnią można jednak liczyć, pod warunkiem że nabywca daje rękojmię należytego prowadzenia gospodarstwa rolnego.

– Notariusz odmówił przeniesienia własności działki rolnej na wspólnika, który przed laty wniósł ją aportem do spółki. Teraz wspólnicy postanowili się rozstać i nie mogą, bo żaden nie jest rolnikiem indywidualnym i nie zamierza zakładać gospodarstwa rolnego. Mają więc pecha. Spółkę zakładali w czasach, gdy tego typu ograniczeń nie było. Teraz muszą się do nich dostosować. Spółka dalej więc funkcjonuje, tyle że tylko na papierze – mówi Maciej Obrębski, adwokat specjalizujący się w nieruchomościach.

Taka sytuacja nie dziwi Mirosława Kupisa, notariusza.

– Niestety takie mamy przepisy. Notariusz nie miał wyjścia i musiał odmówić sporządzenia aktu notarialnego – wyjaśnia rejent Kupis. I przyznaje, że nie ma obecnie dobrego wyjścia z tej sytuacji. – To niestety kolejny przykład na to, jak złe przepisy mogą skomplikować życie.

Błędne koło

Na podstawie art. 2a ust. 6 ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego wspólnicy mogą zaryzykować, zwrócić się do dyrektora Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa o wyrażenie zgody na przeniesienie własności nieruchomości i poinformować go, że nie chcą prowadzić działalności rolnej.

– Dyrektor generalny odmówi wyrażenia zgody, a wtedy wspólnicy mogą zwrócić się do niego ponownie, by kupił od nich nieruchomości po cenie rynkowej. Nie mają jednak żadnej gwarancji, że to zrobi – wyjaśnia mec. Obrębski. Jeśli tego nie zrobi, pozostają im jeszcze dwa inne rozwiązania. Żadne nie jest jednak proste.

Wspólnicy mogą przekonać dyrektora, że będą prowadzić gospodarstwo rolne. Wtedy jednak będą musieli przez dziesięć lat to robić.

Ostatnie wyjście to sprzedaż nieruchomości. Trzeba jednak znaleźć kupca, który jest rolnikiem indywidualnym, a to nie jest proste.

Rozwiązaniem tej patowej sytuacji byłaby zmiana przepisów. Tym bardziej że jest ku temu okazja. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi w tej chwili pracuje nad nowelizacją ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego. Jej celem jest m.in. doprecyzowanie przepisów i poprawienie błędów, jakie ujawniły się w nich przez dwa lata. Niestety słowem nie wspomina o tym problemie.

– Szkoda – uważa mecenas Maciej Obrębski.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL