fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rolnictwo

Owoce wymrożone, więc droższe

Fotolia
Mrozy przyniosły straty, ale podwyżki nie będą astronomiczne, bo dotychczas mieliśmy gigantyczną nadprodukcję i niskie ceny.

W ubiegłym roku zbiory owoców były rekordowe, tegorocznych po podwójnej fali mrozów w okolicy Wielkanocy i majówki już nikt tak nie nazwie. Przymrozki dotknęły większą część kraju, w niektórych sadach przemarzło niemal wszystko. Czy jednak oznacza to katastrofę dla konsumentów i przetwórców? Niekoniecznie. Na pomoc rynkowi przychodzi przyroda, która może nadrobić część strat. Pomoże też import owoców, a także duża skala produkcji w Polsce i niski wyjściowy poziom cen.

Duże straty

Eksperci przyznają, że skala strat jest znaczna, dziś jednak za wcześnie na oceny. – Uszkodzenia zależą od regionu Polski, odmiany drzew, położenia sadu – mówi Witold Boguła, prezes Związku Sadowników RP. – Istotne jest też, czy na drzewach były jeszcze pąki, które lepiej znoszą mróz, czy już rozwinięte kwiaty.

Zdaniem sadownika chłody odbiły się na większości upraw, łącznie z truskawkami. – Ucierpiały mocno morele i brzoskwinie, winorośl, część śliw, wiśnie i czereśnie – wylicza Boguła. – Straty w polskich sadach na pewno są, dla niektórych mogą być tragiczne w skutkach, może się okazać, że wszystko wymarzło, ale to jednostkowe przypadki.

– Polska ma gigantyczną nadprodukcję warzyw i owoców, mamy wręcz problem z utrzymaniem rozsądnych cen, w których jest miejsce na marżę dla producenta – pociesza dr Andrzej Faliński, niezależny ekspert. – Wahania cen i podaży będą zauważalne w przypadku niektórych owoców, wzrośnie popyt na importowane. Z pewnością trudno nazwać tę sytuację Armagedonem, bo ceny owoców krajowych są niskie, więc wzrost cen nie zdezorganizuje rynku.

Najbardziej masowo produkowanymi owocami w Polsce są jabłka: w ubiegłym roku aż 3,6 mln ton. Na drugim miejscu są truskawki: wyprodukowaliśmy ich 195 tys. ton, aż osiem razy mniej niż jabłek.

Jak będzie w tym roku, dowiemy się za miesiąc, po świętojańskim opadzie zawiązków z jabłoni. – Wtedy będzie można ocenić, ile kwiatów zostało na drzewach – mówi prezes Związku Sadowników. Podkreśla jednak, że ze wszystkich kwiatów na drzewie owoc daje jedynie co 20., wtedy jest dobry plon. Tak więc przyroda ma czym nadrobić efekty mrozów.

Zdaniem prof. Andrzeja Kowalskiego, dyrektora Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, trudno dziś ocenić rozmiar szkód. – Z wiśniami, czereśniami będzie źle. Truskawki są bardzo drogie i słabej jakości, ale dopiero dalsza część sezonu pokaże, czy mrozy zaszkodziły. Są regiony, gdzie z jabłkami jest źle, gdzie indziej jest bardziej optymistycznie – mówi prof. Kowalski.

Nad oceną szkód pracują komisje, powoływane przez wojewodów. Mają na to dwa miesiące. – Wtedy będziemy znali faktyczne straty i Ministerstwo Rolnictwa będzie mogło zdecydować, czy wesprze finansowo producentów – wyjaśnia Boguła.

Bez wstrząsu

Gdy mówimy o złych plonach owoców, pojawia się pytanie o ceny owoców i przetworów. A tu informacje są już mniej pesymistyczne. Zapytani przez „Rzeczpospolitą" eksperci spodziewają się podwyżek, ale nie takich, które by wstrząsnęły rynkiem. – Odpowiedź na pytanie o ceny owoców jest w tej chwili trudna, kiedyś, przy zamkniętej gospodarce, łatwiej było prorokować – przypomina prof. Kowalski. Dziś rynek może wyrównać straty importem. – Nawet jeśli jedne owoce nie obrodzą i nie będzie się opłacało ich sprowadzać, klienci mogą wybrać inne.

W ostatnich 10 latach ceny jabłek potrafiły się podwoić w ciągu roku, truskawki w trzy lata podrożały z 2 zł do 6,5 zł w 2012 r. We wtorek ceny jabłek na rynku hurtowym w Broniszach wynosiły 1,86–3 zł za kilogram, ceny truskawek z tuneli foliowych – 21–30 zł.

– Ceny jabłek idą w górę, ale o tej porze jabłka z przechowalni drożeją, tu nie ma nic nadzwyczajnego. Wyższe ceny owoców z tuneli, które nie były narażone na przymrozki, to skutek kosztów ogrzewania, bo było zimno, owoce trzeba więc było też doświetlać – wyjaśnia Małgorzata Skoczewska z Rynku Hurtowego w Broniszach.

– Jeżeli potwierdzą się doniesienia producentów, można liczyć się z różnicą cen 20–30 proc. w porównaniu z 2016 r. – uważa Andrzej Faliński. A to oznacza zmiany nie tylko dla produkcji krajowej, ale też importu.

Mróz uderzył także w innych krajach Europy: Niemczech, Włoszech, Belgii, ale to polskie owoce prawdopodobnie ucierpiały najbardziej. To może otworzyć drogę dla eksporterów z innych krajów. – Eksporterami jabłek stają się też Chiny, oba kraje Ameryki Północnej również odbudowały już swoje sady – mówi prof. Kowalski.

Co z cenami przetworów? – Często bardziej to zależy od polityki niż pieniędzy – mówi Witold Boguła. – Koszt surowca nie jest dużym składnikiem kosztu przetworów, ale może dać okazję do podwyżki cen.

Aż 80 proc. owoców do Unii

Polska produkuje coraz więcej owoców, widać to wyraźnie w danych GUS. Ze średniej nieco ponad 2 mln ton jabłek w pierwszej dekadzie XXI wieku doszliśmy do 3,6 mln ton w ubiegłym roku, a z nieoficjalnych danych wynika, że nawet 4 mln ton. Produkcja czereśni czy malin niemal się podwoiła.

Gdzie ta góra owoców trafia? Po tym, gdy Rosja za pomocą embarga zamknęła swój rynek, najwięcej, bo 80 proc. polskiego eksportu, trafia do Unii Europejskiej. Rośnie popyt w Chinach, Indiach, przetarty został szlak do Wietnamu. Znaczącym importerem pozostaje Białoruś.

Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej

w styczniowym raporcie szacował eksport owoców świeżych na 1,24–1,25 mln ton, z czego na jabłka przypada 1 mln ton. Atak mrozów w wielu krajach Europy raczej nic tu nie zmieni. Za granicę wysyłamy średnio jedną trzecią produkcji owoców i zdaniem eksperta Andrzeja Falińskiego eksport nie ucierpi na przymrozkach. Zmieni się jedynie udział produkcji wysyłany za granicę, nie sam wolumen. Według IERiGŻ mogą się jednak zmniejszyć wpływy z eksportu owoców i przetworów.

Opinia

Beata Łosiak, Hortex

Jeśli sprawdzą się obawy i rzeczywiście część owoców wymarzła i będą droższe, będzie to kolejna zła wiadomość dla przemysłu wytwarzającego soki oraz dla samych konsumentów.

Od kilku miesięcy drastycznie rosną bowiem ceny koncentratów owoców cytrusowych, w tym przede wszystkim koncentratu pomarańczowego.

Zważywszy, że rosną również koszty produkcji, musi się to przełożyć na znaczną podwyżkę cen soków i napojów, które pozostają praktycznie niezmienne od kilku lat.

O skali podwyżek zdecydujemy po zakończeniu lata, ale już szacujemy, że może wynieść ona kilka procent, a nawet 10 proc.

Czy wyższe ceny krajowych owoców skłonią Polaków do ograniczenia zakupów? A może zachęcą do kupowania owoców z importu?

Podyskutuj z nami na: facebook.com/ dziennikrzeczpospolita

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA