fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

RZECZoPOLITYCE

#RZECZoPOLITYCE: Sławomir Neumann, Michał Dworczyk i Magdalena Ogórek

W środowym wydaniu programu #RZECZoPOLITYCE gośćmi Bogusława Chraboty byli Sławomir Neumann, szef klubu parlamentarnego PO, Michał Dworczyk z PiS, przewodniczący sejmowej Komisji ds. Łączności z Polakami za Granicą oraz Magdalena Ogórek, historyk.

Ze Sławomirem Neumannem rozmawialiśmy o obecnej sytuacji w PO, ale i o nie milknących echach głosowania "na dwie ręce" oraz patowej sytuacji w sporze o Trybunał Konstytucyjny.

Przewodniczący PO skomentował doniesienia o tym, że prezydent Andrzej Duda ma w czwartek zaprzysiąc sędziego Trybunału Konstytucyjnego prof. Zbigniewa Jędrzejewskiego. - Jestem zaskoczony, myślałem, że prezydent się powstrzyma z zaprzysiężeniem sędziego do czasu wyjaśnienia sytuacji przez prokuraturę – powiedział Neumann. - Jeżeli okaże się, że sędzia Jędrzejewski został wybrany niezgodnie z prawem to on będzie największym przegranym. 

Neumann skrytykował odpowiedź marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego, który według PO nie odpowiedział wyczerpująco na pytania prezydenta Andrzeja Dudy. Jego zdaniem sytuacja nie jest zakończona. - Chcemy sprawdzić, z którego miejsca głosowali posłowie PiS, bo widać było, że nie wszyscy byli obecni w ławach sejmowych. Trzeba ustalić więc, skąd zagłosowali – mówił przewodniczący Platformy Obywatelskiej.

Wyraził również obawę, że sytuacja wokół TK w najbliższym czasie się nie zmieni, a wybór na sędziego prof. Jędrzejewskiego nie przybliża nas do rozwiązania kryzysu konstytucyjnego. - Do grudnia nic się nie wydarzy i Trybunał będzie nadal paraliżowany – uważa Neumann.

Odniósł się także do wywiadów, których udziela prezes PiS Jarosław Kaczyński. Chodzi o zaprzeczanie, że prezes ma jakikolwiek wpływ na decyzje prezydenta. - Im więcej prezes Jarosław Kaczyński zaprzecza, że ma jakikolwiek wpływ na decyzje Pałacu Prezydenckiego, tym bardziej jest to wątpliwe – twierdzi przewodniczący PO.

Neumann pochwalił prezydenta mówiąc, że niektóre jego przemówienia są dobre, ale mija kilka dni i wszystko znika po wystąpieniach prezesa Kaczyńskiego. - Rozumiem dług wdzięczności prezydenta do prezesa Kaczyńskiego, który dał mu szansę, ale to nie powinno tak wyglądać – twierdzi przewodniczący Klubu Parlamentarnego PO.  - Nie widzimy, że prezydent chce rozwiązać jakikolwiek problem, nie ma go w sporze o Trybunał, widzimy tylko jak składa kwiaty podczas różnych uroczystości.
 
Poseł PO został zapytany również o to kto za ponad cztery lata powinien reprezentować Platformę Obywatelską w wyborach prezydenckich. Neumann nie chciał jednoznacznie odpowiadać, ale nieustępliwy Bogusław Chrabota dopytywał wprost o przewodniczącego Rady Europy Donalda Tuska.  – Po drodze będą wybory samorządowe, do Parlamentu Europejskiego, a także parlamentarne – wymijająco odpowiadał Neumann.

- Donald Tusk jest jednym z najwybitniejszych polskich polityków i osiągnął tyle, że nikt w Polsce długo nie osiągnie takiego stanowiska. Nie wiem czy w ogóle by chciał wracać do Polski. Gdyby chciał to byłaby to bardzo ciekawa kandydatura i w Platformie zawsze miałby poparcie – mówił Neumann.

Czy poparłby tę kandydaturę lider PO Grzegorz Schetyna? – Z tego co wiem to Schetyna nie zamierza kandydować. Platforma zawsze będzie dla Donalda Tuska, który jest dla niej wartością – mówił Neumann.

 

Z Michałem Dworczykiem z PiS rozmawialiśmy o obchodach rocznicy katastrofy smoleńskiej i o planach sprowadzenia do kraju Polaków ze wschodu.

 Michał Dworczyk pytany w programie #RZECZoPOLITYCE, pytany o swój stosunek do katastrofy smoleńskiej, odpowiedział, że każda rocznica jest dla niego dużym przeżyciem.

- Mam subiektywne zdanie, bo byłem doradcą prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Kasia Doraczyńska i Paweł Wypych byli moimi kolegami. Dla mnie było to doświadczenie osobiste - powiedział Dworczyk. Dodał, że rocznice katastrofy smoleńskiej są "siłą rzeczy elementem polityki historycznej wypływający z głębokiej potrzeby przeżycia tej rocznicy przez dużą grupę uczestników". - Po zakończeniu II wojny światowej największa była to największa katastrofa narodowa. To wydarzenie, w którym ginie elita państwa - podkreślił polityk PiS.

Pytany o dwie retoryki podczas obchodów 6. rocznicy katastrofy smoleńskiej - wystąpienie prezydenta Andrzeja Dudy i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, Michał Dworczyk przyznał, że są to wypowiedzi, które się nie wykluczają, a uzupełniają.

- Nie odnosząc się do emocji, ale na chłodno analizując, to, co powiedział prezes Kaczyński jest pełniejsze. Powinniśmy do końca zbadać tę tragiczną katastrofę i powinny zostać wyciągnięte konsekwencje wobec osób, które dopuściły się zaniechań czy złamania prawa - powiedział Michał Dworczyk. - Nie dlatego, że PiS dyszy żądzą zemsty albo chęcią karania winnych dla samego karania. Po pierwsze, dla rodzin ofiar katastrofy, po drugie - by zadbać, aby taki dramat po raz drugi się nie wydarzył, a po trzecie - ze względu na szacunek dla narodu - dodał podkreślając, że ważne jest dojście do prawdy i wyciągnięcie z tego konsekwencji.

Michał Dworczyk odniósł się także do sytuacji Polaków na Wschodzie. - Jesteśmy na ostatniej prostej drogi do uchwalenia głębokiej ustawy o karcie Polaka. Mam nadzieję, że prezydent na początku maja podpisze nowelizację - powiedział polityk PiS.

Dodał, że obowiązująca ustawa ma pomóc Polakom mieszkającym na Wschodzie w utrzymaniu kontakt z macierzą. - Dzisiaj wprowadzamy nowelizację skierowaną do grupy osób, które chcą przyjechać do Polski, mieszkające na kresach I i II Rzeczpospolitej, które są dynamiczne i chcą wziąć odpowiedzialność za swoje życie we własne ręce - powiedział Michał Dworczyk.

Przyznał, że ustawa miałaby umożliwić przyjazd do Polski 100 tys. osób. - Według szacunków MSWiA jest to całkowicie realne - powiedział polityk. - W porównaniu z tym, co wydarzyło się przez ostatnie 25 lat w tej kwestii, jest to radykalna zmiana - dodał.

Dworczyk podkreślił, że w budżecie państwa są środki na wsparcie dla Polaków, którzy ze Wschodu przyjadą do Polski. - Osoby przyjeżdżające i osiedlające się w tym trybie w Polsce, będą mogły przez 9 miesięcy liczyć na 600 zł świadczenia miesięcznie. Będzie to tylko pomoc na starcie. Coś innego niż repatriacja, gdzie gwarantujemy mieszkanie i szereg świadczeń socjalnych - poinformował Michał Dworczyk. Dodał, że po raz pierwszy w historii Polacy mieszkający na Wschodzie dostają wybór.

- Mówimy: jeśli chcecie zostać, pomożemy w podtrzymaniu tożsamości, języka, ale jeśli chcecie przyjechać do Polski, otwieramy szeroko ramiona i zapraszamy - przyznał polityk PiS, dodając, że "w całym rządzie jest duża empatia i otwartość w związku z naszymi rodakami zagranicą, a zwłaszcza z Polakami na Wschodzie".

 

Historyk Magdalena Ogórek komentowała w programie #RZECZoPOLITYCE sytuację, w której wnuczka i prawnuczka wieszcza Stanisława Wyspiańskiego domagają się wydania im jego dzieł. Odniosła się także do sytuacji politycznej twierdząc, że rządy PiS mogą zakończyć się sukcesem.

Redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” Bogusław Chrabota rozmawiał z Magdaleną Ogórek o procesie o część spadku, jaki wnuczka Stanisława Wyspiańskiego wytoczyła 109 lat po śmierci artysty. Szerzej o sytuacji można przeczytać dzisiaj w „Rzeczpospolitej” w artykule Marka Domagalskiego: „Po stu latach wnuczka i prawnuczka chcą spadku po Wyspiańskim”.

Wnuczka i prawnuczka chcą odzyskać choć część dzieł po narodowym wieszczu i malarzu. Dwie żyjące spadkobierczynie po Wyspiańskim: wnuczka Dorota Wyspiańska-Zapędowska i Iwona Michalska-Sosnowska, prawnuczka po innym dziecku artysty, wytoczyły w tej sprawie proces państwu polskiemu.

- To jest ogromnie trudna sprawa, bo rzadko kiedy zdarzają się roszczenia, które maja 109 lat. To jest niezwykle zawiłe, jeżeli chodzi o stan prawny – komentowała sytuację Ogórek. Wynika to m.in. z tego, że przez ponad 100 lat zmieniały się w Polsce porządki prawne. – Mają jednak o co walczyć, bo same kartony witrażowe w związku z witrażami w Kościele Franciszkanów w Krakowie są niezwykle cenne – twierdzi Ogórek.

W trakcie wnikliwego postępowania spadkobierczynie dowiedziały się o istnieniu tzw. kwitu depozytowego potwierdzającego, że trzy lata po śmierci Wyspiańskiego jego żona Teofila przekazała muzeum 65 jego dzieł, które miały zostać wykupione przez muzeum. Wątpliwości wzbudza fakt, że nie ma pewności czy wdowa po Wyspiańskim dostała pieniądze i czy w ogóle miała do tego prawo. - W postępowaniu w porządku prawnym w Polsce te sytuacje rozwiązują się bardzo różnie. Nie mamy stałego schematu – mówiła historyk Ogórek.

Czy w Polsce mamy instrumenty prawne żeby odzyskiwać skradzione lub skonfiskowane dzieła? - Nie ma ustawy reprywatyzacyjnej i z tym boryka się każda władza, która kukułcze jajo podrzuca spadkobiercom – twierdzi Ogórek. Uważa, że to są bardzo skomplikowane sprawy na ogromną skalę.

- Na ten moment połowa dzieł w muzeach to są dzieła o bardzo skomplikowanej naturze prawnej. Druga rzecz to 80 tys. dzieł sztuki jest tzw. mieniem podworskim, czyli dziełami przejętymi przez państwo, gdy przejmowało ono majątki ziemskie – wyjaśnia rozmówczyni. - 70 tys. dzieł to te zrabowane w trakcie II wojny światowej i 80 tys. te dzieła podworskie z trudną sytuacją prawną, do których w każdej chwili mogą pojawić się roszczenia.

Magdalena Ogórek została zapytana również o obecną sytuację polityczną w Polsce. Jej zdaniem narracja opozycji o tym, że PiS łamie demokrację i zmierza w stronę autorytaryzmu nie jest adekwatna do tego co się dzieje na scenie politycznej. – Dziwi mnie taka narracja opozycji, która jednak ma do tego prawo – uważa Ogórek. – Proszę zauważyć, że Program 500+ cieszy się sukcesem, na razie sondaże są bardzo dobre.

- Jeżeli PiS pójdzie w stronę rozkręcania gospodarki i naprawy prawa podatkowego to wróżę duży sukces – mówiła w programie #RZECZoPOLITYCE była kandydatka na prezydenta.

 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA