fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przestępczość

Niemcy: Państwo prawa przegrywa z klanami

Niemiecka policja aresztowała 18 członków klanu Remmo
Shutterstock
Niemcy nie radzą sobie z przestępczością w wykonaniu wielkich imigracyjnych rodzin przestępczych. Zjawisko znane od dawna wymknęło się ostatecznie spod kontroli wymiaru sprawiedliwości.

Zamieszkana przez wielu imigrantów dzielnica Berlina Neukölln nie należy bynajmniej do zamożnych. Jedna czwarta z ponad 300 tys. mieszkańców żyje z zasiłków socjalnych. Ale na ulicach nie brak luksusowych samochodów, za których kierownicami rozpierają się młodzi mężczyźni w markowych ciuchach.

Sporo z nich nosi to samo nazwisko. Należą do rodzinnego klanu Remmo, którego członkowie żyją oficjalnie z pomocy społecznej, ale posiadają co najmniej 77 nieruchomości, nie licząc barów czy restauracji. Ich właścicielami są najczęściej osoby podstawione, tak jak luksusowe auta nie są własnością ich użytkowników.

Policja orientuje się nieco w strukturze palestyńsko-kurdyjskiego klanu Remmo liczącego ok. 500 członków. Wie, że prócz kradzieży i rabunków klan zajmuje się handlem narkotykami i praniem pieniędzy. Zna też oczywiście imiona i miejsca w hierarchii aresztowanych 18 członków klanu, którzy popełnili w ostatnich kilku latach w sumie 200 przestępstw.

Łupy nie do odzyskania

Znani są także trzej członkowie klanu, którzy dwa lata temu skradli z berlińskiego muzeum Bode złotą monetę Big Maple Leaf ważącą 100 kg. Monety o wartości 3,75 mln euro nigdy nie odzyskano. Podobnie jak gotówki, biżuterii i papierów wartościowych wartości 9,8 mln euro zrabowanych pięć lat temu z jednego z berlińskich banków. Za kratki trafił zaledwie jeden sprawca Toufic R.

Klan Remmo nie jest jedyny ani w Berlinie, ani w całych Niemczech. Podobne rodzinne struktury przestępcze działają w Essen, Kolonii i innych miastach Nadrenii Północnej-Westfalii (NRW), w Bremie czy w Dolnej Saksonii.

Policja NRW dokonała kilka miesięcy temu bilansu ich działalności. Okazało się, że w liczącym ponad 17 mln mieszkańców landzie działają 104 klany. Funkcjonować w nich ma 6449 podejrzanych, którzy w latach 2016–2018 popełnić mieli 14 225 przestępstw.

– Trzeba z tym skończyć bez względu na to, czy chodziło o źle rozumianą poprawność polityczną, czy też o przekonanie, że nie może się zdarzyć to, co nie powinno – mówi niemieckim mediom Herbert Reul, szef MSW Nadrenii Północnej-Westfalii.

Brak świadków

W takim samym tonie utrzymane są komentarze medialne oraz opinie całej elity politycznej. Dopiero teraz zauważono, że klany stały się prawdziwą plagą, z którą niemiecki wymiar sprawiedliwości nie jest w stanie sobie poradzić, rygorystycznie stosując zasady państwa prawa, w którym nie ma kary bez przeprowadzenia wiarygodnego dowodu winy. To arcytrudne, zwłaszcza gdy nie można się oprzeć na świadkach.

Są zastraszani przez członków klanu. Zresztą w środowisku znana jest doskonale pieśń rapera Capital Bra zatytułowana „Neymar", w której jest mowa o tym, jak uciszyć świadka.

Potencjał liczebny rodzinnych klanów przestępczych oblicza się na 200 tys. osób. Tak liczna była fala imigracji w latach 80. ubiegłego wieku wywołana wojną domową w Libanie. Do Niemiec przybywali wtedy do końca lat 90. uchodźcy o korzeniach kurdyjskich, tureckich, arabskich i libańskich.

– Uznali, że Niemcy są wymarzonym miejscem dla działalności przestępczej – tłumaczyła prokuratorka w procesie Toufica R.

Rodzinna solidarność

Rodzinne klany przypominają struktury mafijne. W przeciwieństwie do działających w ukryciu mafii afiszują się jednak swym bogactwem. Czynią to nie tyle w poczuciu swej bezkarności, ile niezwykle silnej solidarności. Więzi w obrębie klanu są dla jego członków wszystkim. Wiedzą, że nikt nie zostanie pozbawiony pomocy i ochrony. Pobyt w więzieniu jest nobilitacją. – Czyni z nich mężczyzn – twierdzi matka piętnaściorga dzieci z klanu Remmo.

W podziale pracy w klanie młodociani pełnią funkcje wykonawców zaplanowanych przez starszych przestępstw. Mogą liczyć na znacznie łagodniejsze kary. Nie mówiąc już o tym, że nawet po osiągnięciu pełnoletności, ale przed ukończeniem 21. roku życia podlegają ustawie o sądach dla nieletnich.

Z tej przyczyny pojawił się w berlińskiej prokuraturze nawet pomysł, aby zbadać, czy byłoby legalne odbieranie dzieci tym rodzinom klanu, które wykorzystują je do praktyk przestępczych. W końcu Jugendamtom powinno zależeć przede wszystko na dobru dzieci.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA