fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł spożywczy

Polskie wino nabiera mocy

123RF
Krajowe wina wkraczają nawet do dyskontów, a liczba winnic wzrosła w ciągu ośmiu lat jedenastokrotnie.

Wino z Polski wspina się na wysokie półki cenowe, zdobywa nagrody za granicą, lawinowo rośnie liczba winnic. A zdanie na temat jego jakości poprawiło się tak dalece, że własna winnica staje się pomału jedną z rozważanych możliwości inwestycji. Ich rosnąca popularność zachęciła do współpracy z producentami kolejną sieć dyskontów.

Coraz więcej winnic

W tym roku pierwszy raz liczba winnic przekroczyła granicę 200, a według najświeższych danych Portalu Enoturystycznego grupa producentów na koniec października sięgnęła już 230 operujących na blisko 400 hektarach.

– Liczba oficjalnie zarejestrowanych winiarzy zaczęła rosnąć, bo osoby, które szukają możliwości zainwestowania, widzą, że rynek wina w Polsce ma sens – mówi Marian Jeżewski, prezes stowarzyszenia Enokultura.

Inwestycja jest jednak długoterminowa, bo pierwsze owoce winorośl wyda dopiero po trzech–czterech latach od zasadzenia. Co więcej, nasze winnice są wciąż jeszcze małe, mają średnio po niespełna dwa hektary. Ich potencjał, który pozwalałby na współpracę np. z wielkoformatowymi sklepami wymagającymi stałych dostaw, musi zdecydowanie wzrosnąć. Większych winnic, powyżej 10 ha, jest zaledwie kilka. Ale ich współpraca z sieciami handlowymi się rozwija. Na półki Lidla od kilku lat trafiają wina Polka z krakowskiej winnicy Srebrna Góra. Początek tej współpracy był zresztą małą sensacją, pisała o tym większość branżowych portali. Przed trzema tygodniami na podobny krok zdecydowała się Biedronka, która wpuściła na półki wino Polonez stworzone dla sieci w rzeszowskiej winnicy Łany. – Uważam, iż polskie wina powinny być oferowane w szerszym obrocie i w bardziej przystępnych cenach niż obecnie – mówił Bogdan Kasperek, właściciel winnicy. Szersza obecność w handlu jest dobrą promocją polskiego winiarstwa, innym sposobem są coraz popularniejsze festiwale, jak organizowany w ten weekend Krakowski Festiwal Młodego Wina. W kwietniu przyszłego roku podobna impreza odbędzie się w Katowicach.

Tanio być nie może

Częstym zarzutem konsumentów jest relatywnie wysoki koszt krajowego wina. Ceny na półkach nawet w dyskontach zaczynają się od 30–35 zł. – Myśleliśmy kilka lat temu, że cena będzie spadać wraz z rozwojem winnic, ale paradoksalnie zaczęła nawet rosnąć – mówi Łukasz Chrostowski, właściciel sklepu Polskie Wina. Wyjaśnia, że nawet tak niewielka jeszcze nisza ma już różne półki cenowe. Są wina elitarne, produkowane na zamówienie, jak z winnicy Płochockich, Equus czy Jakubów, których cena dochodzi do 150 zł. Popyt jest tak duży, że wciąż ich brakuje. – Proszę mi wierzyć, one się świetnie sprzedają w kraju i za granicą, głównie do restauracji – mówi Chrostowski.

Są też winnice produkujące wina typowo turystyczne, np. winnice Miłosz, Kinga czy Ingrid. Enoturystyka rozwija się szczególnie w Małopolsce, na Podkarpaciu i w Lubuskiem. – One większość swojej produkcji sprzedają turystom, to są często wina półwytrawne i półsłodkie, podczas gdy wina do gastronomii z najwyższej półki cenowej są zwykle wytrawne – dodaje dystrybutor, według którego drogie wina mają przed sobą przyszłość, także eksportową, a ich cena raczej nie spadnie. Tanieć mogą natomiast wina turystyczne czy te dostępne w dużych sieciach spożywczych.

Jego zdaniem nie wszyscy winiarze zdecydowaliby się na współpracę z dyskontami, bo sklepy oczekują dużo towaru po przystępnej cenie. – Wielu winiarzy nie chce wchodzić w taką sprzedaż, ale tylko w ten sposób można spopularyzować polskie winiarstwo. Bo rodzime trunki ze względu na wysokie koszty produkcji nigdy nie będą konkurować z masowymi winami z importu kosztującymi ok. 15–20 zł. Warto dodać, że polskie wina są często tak dobrej jakości, że zaczynają wygrywać w zagranicznych konkursach. Pojawiają się też wina ekologiczne – dodaje.

Niewielką Winnicę Rodzinną prowadzi od kilku lat na Opolszczyźnie Marcin Cwielong. Tegoroczne lato ocenia jako jedno z najlepszych w historii. – Białe wino zapowiada się obiecująco, a ponieważ mieliśmy pogodę jak w Hiszpanii, to czerwone wina też będą bardzo dobrej jakości – mówi Cwielong. Uprawiane od czterech lat na niespełna hektarze wino sprzedaje właśnie turystom podczas degustacji w winnicy, rocznie odwiedza go ok. pół tysiąca gości. Pomału zaczyna myśleć o współpracy ze sklepami.

Winnica Srebrna Góra, Fotorzepa/Błażej Sendzielski

Co się udaje w Polsce

Przyszłością krajowego wina będzie prawdopodobnie wino białe, takie w naszym klimacie po prostu się lepiej udaje, ciekawy jest też potencjał win musujących. – Widać, że białe wina lepiej w Polsce wypadają – mówi Marian Jeżewski. Według niego sprawdzają się przede wszystkim wina hybrydowe, białe, jak Solaris, Bianca, Hibernal, Johanniter, ale zaczynają być uprawiane także międzynarodowe szczepy Chardonnay, Riesling, Pinot Noir. Z czerwonych szczepów rosną w Polsce głównie Rondo, Regent czy Marechal Foch.

Jednym z pierwszych producentów wina musującego w Polsce jest Francuz Guillaume Dubois, którego wytwarzane w lubuskiej winnicy Gostorze wino zdobyło złoty medal w konkursie win musujących Winobranie Zielona Góra. Jego winnica z powierzchnią ponad 15 hektarów jest jedną z największych w Polsce.

Ambitna drobnica

Założona w 2007 r. winnica Łada, licząca zaledwie 1,5 ha, jest dobrym przykładem rozproszenia polskiego winiarstwa. Na Podkarpaciu działają 33 winnice, co daje po Małopolsce (43) i Lubuskiem (34) trzeci wynik w Polsce. Jednak łącznie zajmują jedynie 42 hektary. Posiadający 27 winnic Dolny Śląsk może się pochwalić blisko 63 hektarami. W Pomorskiem działają dwie winnice na 5,9 ha. W Zachodniopomorskiem działa już dziewięć winnic na 25 ha, z czego najwięcej zapewne zajmuje należąca do rodziny znanego artysty winnica Turnau.

Pytanie o potencjał rozwoju produkcji jest wciąż aktualne, bo w czasie, gdy liczba winnic wzrosła jedenastokrotnie, to ich powierzchnia tylko ośmiokrotnie, z 37 do 331 hektarów. Wielkość produkcji także zależy od sezonu, w rekordowym 2016/2017 wyprodukowano blisko 7 tys. hl wina, a już w 2017 r. win powstało blisko 2 tys. hektolitrów mniej. Wartość całego rynku, za który w zdecydowanej większości odpowiada import, sięgnęła wtedy 2,6 mld zł. Ten rok zapowiada się jednak doskonale.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA