fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł Obronny

Trudno się będzie bronić bez powietrznej tarczy

Rozstrzygnięcie, czy system Patriot uzbroi polską tarczę powietrzną średniego zasięgu Wisła, będzie w 2017 roku należało do najważniejszych wyzwań MON.
Rzeczpospolita, Krzysztof Skłodowski
Rząd stanowczo zapewnia, że nakłady na narodowe bezpieczeństwo na ustawowym poziomie 2 procent PKB będą w 2017 roku utrzymane.

Nawet wtedy jednak pieniędzy wystarczy tylko na wybrane zbrojeniowe inwestycje.

MON szacuje, że zakupy związane z unowocześnieniem armii w latach 2017–2022 pochłoną ponad 61 mld zł.

W przyszłym roku fundamentalne znaczenie będą miały decyzje dotyczące najdroższego w historii Sił Zbrojnych przedsięwzięcia – budowy rakietowego systemu obrony powietrznej średniego zasięgu. A w sprawie programu „Wisła" militarni analitycy są zgodni. – Niezależnie od budżetowych napięć związanych z wydatkami socjalnymi państwa, budowa przeciwlotniczej tarczy musi mieć priorytet. Bez zapewnienia choćby częściowej osłony przeciwrakietowej, nie mają sensu miliardowe wydatki na wzmacnianie Sił Zbrojnych, m.in. wojsk lądowych czy floty – ostrzega Andrzej Kiński, szef pisma „Wojsko i Technika".

Start „Wisły" jest ważny nie tylko dla obrony kraju, powinien być też szansą dla rodzimej zbrojeniówki, w której trzeba budować zdolności do samodzielnego rozwijania technologii rakietowych.

Okręty i obrona terytorialna

Zgodnie z wytycznymi sztabowców i ministra Antoniego Macierewicza, którzy w oczekiwaniu na przyszłoroczne wnioski strategicznego przeglądu obronnego doraźnie aktualizują zbrojeniowe plany swoich poprzedników, inwestycyjnym priorytetem objęto m. in. budowę obrony terytorialnej.

Analitycy przewidują, że właśnie przyszły rok będzie pierwszym, kiedy na dobre ruszą inwestycje w bazę treningową i lekki sprzęt dla przyszłych ponad 40-tysięcznych wojsk OT. Organizacyjne koszty i wartość wyposażenia WOT do 2022 roku pochłoną ok. 3,2 mld zł, szacuje MON. Zarobi wyłącznie krajowa zbrojeniówka, zdecydowano bowiem, że oręż dla nowego rodzaju wojsk będzie zamawiany wyłącznie w rodzimym przemyśle.

Zapewne na początku przyszłego roku zapadnie decyzja o kontynuowaniu budowy kolejnych dwóch niszczycieli min dla Marynarki Wojennej. W sumie trzy superokręty Kormoran II, zamawiane w gdańskich stoczniach Remontowa Holding, będą kosztować 1,3 mld zł. W przyszłym roku MON przewiduje też start budowy okrętów obrony wybrzeża.

Powrót śmigłowców

W opinii Andrzeja Kińskiego, po zakończeniu przetargu na caracale z Airbus Helicopters, już początek 2017 roku powinien przynieść rozstrzygnięcie, jakie kupimy śmigłowce wielozadaniowe. Zwłaszcza potrzebne są helikoptery w wersji morskiej i dostosowane do zadań sił specjalnych. Resort obrony jeszcze w grudniu br. potwierdził, że w ramach pilnej potrzeby operacyjnej Sił Zbrojnych RP został rozpisany przetarg na pozyskanie 14 nowych śmigłowców w specjalistycznych wersjach.

Szef pisma „Wojsko i Technika" jest przekonany, że w 2017 roku MON przyspieszy proces pozyskiwania śmigłowców uderzeniowych, które miałyby zastąpić zużyte „latające czołgi" – maszyny Mi-24, pamiętające jeszcze Układ Warszawski.

Andrzej Kiński spodziewa się też w przyszłym roku kontynuowania w Hucie Stalowa Wola zamówień pojazdów wsparcia dla zakontraktowanych już w kwietniu 2016 r. 64 samobieżnych zautomatyzowanych moździerzy 120 mm Rak. Bojowe moduły raków będą wówczas stanowiły kompletny, gotowy do działania system.

Zdzisław Zieliński, wiceszef fachowego pisma „Raport WTO" przewiduje z kolei, że w 2017 r. MON położy nacisk na odrabianie zaległości. Zieliński przypomina, że jeśli swą misję bojową mają już wkrótce rozpocząć zamówione za 4 mld zł haubice Krab, niezbędne jest uruchomienie produkcji amunicji precyzyjnego rażenia i pełna polonizacja technologii licencyjnej amunicji o wydłużonym zasięgu.

– Nie da się w pełni wykorzystać nie tylko dalekosiężnych haubic, ale też nowoczesnych sterowanych rakiet morskich NSM (produkcji norweskiego Kongsberga), zainstalowanych w nowo utworzonej Morskiej Jednostce Rakietowej, bez skutecznego rozpoznania. Tymczasem przetargi na zwiadowcze drony zostały przez ministra Macierewicza w tym roku unieważnione. W 2017 roku trzeba więc pilnie zamówić obserwacyjne bezpilotowce – mówi ekspert.

Zieliński wskazuje, że podobny problem dotyczy przerwanego przez szefa MON konkursu na system BMS, czyli zarządzania polem walki. Bez sprawnej łączności, cyfrowej transmisji danych i dowodzenia wspartego wydajną siecią teleinformatyczną, nie da się w pełni wykorzystać atutów w postaci sprawdzonych bojowo rosomaków, modernizowanych właśnie czołgów Leopard i setek zakontraktowanych w polskich fabrykach pojazdów wsparcia technicznego i logistycznego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA