Przemysł Obronny

Rakietowy Homar dosięgnie iskanderów

Wikipedia/Public Domain
Departament Stanu USA zapalił zielone światło dla sprzedaży Polsce mobilnych artyleryjskich zestawów rakietowych Homar (HIMARS). Wyrzutnie Homara mogą precyzyjnie naprowadzanymi pociskami niszczyć lądowe cele oddalone o 300 km.

Decyzję udostępnieniu Warszawie dalekosiężnej broni musi teraz w ciągu kilkunastu dni zaaprobować amerykański Kongres. Potem , jeśli zgoda zostanie potwierdzona odbędą się zgodnie z amerykańską procedura eksportu uzbrojenia w ramach Foreign Military Sales szczegółowe „linijka po linijce" negocjacje warunków (także finansowych) końcowego kontraktu.

MON które za rządów Antoniego Macierewicza planowało zakup ogromnej liczby wyrzutni w ramach programu Homar powściągnęło mocarstwowe zamiary i wnioskowało o możliwość pozyskania ok. 20 zestawów Homar z zapasem pocisków i pakietem wsparcia technicznego o wartości szacowanej na ok. 2,5 mld zł.

Notyfikacja do Kongresu mówi o wstępnej wycenie zestawów w skład których wchodzą wieloprowadnicowe, mobilne wyrzutnie rakiet, pojazdy obsługi logistycznej i systemy kierowania walką i naprowadzania pocisków rzędu 655 mln dol. Zestawy Homar produkowane przez Lockheed Martin to wieloprowadnicowe wyrzutnie kierowanych rakiet ziemia –ziemia o zasięgu do 300 km. Mają być naszą odpowiedzią na rosyjskie Iskandery.

Rakietowy HIMARS z półki

Przygotowania do zbudowania nowoczesnego arsenału dla lądowej tarczy rakietowej (program Homar) trwały od lat, odkąd kresu swej przydatności dożyły sukcesywnie wycofywane taktyczne rakiety ziemia – ziemia rosyjskiej konstrukcji. W okresie rządów koalicji PO - PSL zaplanowano pozyskanie nowej broni w ramach programu Homar z wykorzystaniem krajowych jednostek badawczych i potencjału rodzimych firm, głównie Huty Stalowa Wola. Plan przewidywał zakup licencji i produkowanie w kraju nowoczesnych pocisków.

Ambitny program realizowany w ramach strategicznej pracy badawczo- rozwojowej miał kosztować ponad 7 mld zł. W pierwotnych założeniach polskie miały być w Homarze m. in. systemy kierowania ogniem, łączności, nawigacji, kryptologia, rozwiązania informatyczne. Przy okazji budowy lądowej tarczy rakietowej siłami rodzimej zbrojeniówki planowano rozwój nowych generacji pojazdów dla licencyjnych wyrzutni, transportowego wsparcia ( potrzeby oceniano na ok. 2 tys. platform różnego typu).

Latem tego roku MON zmieniło plan. Rząd postanowił, że wojsko zamówi gotowy, produkowany przez Lockheed Martin system HIMARS negocjując międzyrządowy kontrakt bezpośrednio z Waszyngtonem.

Gotowe do użycia

Taka procedura - tłumaczył latem resort obrony, pozwoli przyspieszyć dostawy dywizjonowych modułów ogniowych wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych dla lądowej tarczy Homar i przy okazji zaoszczędzić - eliminując koszty i ryzyko prowadzenia w kraju przemysłowych przedsięwzięć offsetowych.

- Celem MON jest przede wszystkim terminowa dostawa sprzętu i zapewnienie zdolności bojowych Wojsk Rakietowych i Artylerii – przekonywał Mariusz Błaszczak szef resort obrony.

Na celowniku polskich negocjatorów znalazł się zestaw High Mobility Artillery Rocket System (HIMARS) - oręż dobrze znany i rozpowszechniony w krajach NATO. To wielowariantowa broń o maksymalnym zasięgu ok. 300 km ( w przypadku pocisków ATACMS).

Systemy HIMARS instalowane na specjalnych ciężarówkach uzbrajane są w kilka rodzajów kierowanych rakiet z klasycznymi głowicami i mają w zależności od wersji pocisku zasięg od kilkudziesięciu do kilkuset kilometrów (w przypadku potężnych rakiet kal. 607 mm). Polska armia jest zainteresowana nabyciem zestawów z maksymalnie dalekonośnymi rakietami ATACMS a także wyrzutni uzbrojonych w pociski GMLRS o zasięgu ok. 80 km.

- Zestawy rakietowe Lockheeda mają wiele zalet, to broń w pełni dojrzała, gotowa do użycia, łatwa do przeniesienia w polskie warunki. Do tego dostosowana do amerykańskiego, militarnego i specjalnie zabezpieczonego systemu naprowadzania GPS – mówi Adam Maciejewski ekspert fachowego pisma „Wojsko i Technika".

Potrzebne technologie

Michał Likowski redaktor naczelny Raportu WTO żałuje, że przy okazji programu Homar nie wykorzystano wszystkich możliwości zdobycia przemysłowych kompetencji w dziedzinie broni precyzyjnej. – Warto wiedzieć, że w ostatnich latach koncernom z USA wyrośli w świecie poważni konkurenci. - Ogromne postępy w dziedzinie rozwoju rakiet ziemia- ziemia zrobiła zainteresowana polskim rynkiem m. in. Turcja a zwłaszcza technologiczne spółki z Izraela – mówi Likowski.

Ekspert twierdzi, że oferty związane z Homarem , napływające z Tel Awiwu, były wyraźnie tańsze od amerykańskich. Do tego firmy takie jak Israel Military Industries dysponują pełnymi prawami do produktu i eksportu precyzyjnej broni. – A to kluczowa sprawa gdy chce się rozwijać u siebie krytyczne, licencyjne technologie. Typowe dla USA są raczej wyjątkowo restrykcyjne bariery eksportowe chroniące najnowocześniejsze konstrukcje zbrojeniowe US Army – mówi Likowski.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL