fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł Obronny

Znika polska flota podwodna. Pozostanie nam tylko „Orzeł”

Okręt podwodny ORP Orzeł
Okręt podwodny ORP Orzeł
Fot Marynarka Wojenna/kpt. mar. Anna Sech
Agencja Mienia Wojskowego szykuje się w tym roku do sprzedaży wycofywanych z linii trzech okrętów podwodnych typu Kobben. Blisko pięćdziesięcioletnie dziś jednostki zbudowane w Niemczech otrzymaliśmy od Norwegów w 2002 roku, kiedy miały już za sobą co najmniej trzy dekady służby przy pilnowaniu północnych morskich rubieży NATO.

Norweska, królewska marynarka przekazała nam na początku tego wieku starsze okręty, bo sama wymieniała podwodny oręż na nowy. Naszym morskim siłom prezent od sojuszników spadł z nieba i pozwolił w kolejnych latach podtrzymywać umiejętności załóg. Gdy w tym roku pozbędziemy się ostatnich trzech kobbenów, które do dziś dotrwały na polskim posterunku, problem utrzymania ważnych bojowych zdolności w siłach morskich RP tylko się pogłębi.

Jak ustaliła „Rz”, wysłużone okręty ORP Kondor, ORP Bielik i ORP Sęp zostały ujęte w tegorocznych planach wyprzedaży AMW jako mienie koncesjonowane kategorii V, co wskazuje na stan krańcowego wyeksploatowania.

Policzone dni „Kondora”

Małgorzata Weber, rzeczniczka AMW potwierdza, że plany wyprzedaży okrętów pozostają aktualne, choć jeszcze żaden wycofywany z Marynarki kobben nie został do agencji formalnie przekazany. Wszystkie jednostki miałyby według planów agencji trafić do AMW w okresie od września do listopada, jest jednak duże prawdopodobieństwo, że pierwszy ze sprzedawanych okrętów - ORP Kondor - będzie do dyspozycji Agencji już wiosną. Jeśli tak się stanie, AMW wystawi go do sprzedaży niezwłocznie po demontażu przez wojsko części chronionego tajemnicą wyposażenia oraz dopełnieniu niezbędnych procedur prawnych stosowanych podczas wyprzedaży sprzętu koncesjonowanego, czyli uzbrojenia.

Rzeczniczka AMW twierdzi, że nie czekając na formalne decyzje Marynarki eksperci agencji już badają rynek i wydaje się, że okrętowa oferta Polski może spotkać się z zainteresowaniem na rynku.

Potencjalni kupcy chętni do przystąpienia do pisemnego przetargu muszą mieć stosowne uprawnienia do obrotu sprzętem specjalnym. Rodzimym firmom, zajmującym się handlem bronią lub pośredniczeniem w transakcjach, koncesję wydaje MSWiA.

Już po sprzedaży „Kondora” oferowane będą kolejne okręty z listy. ORP Sęp i ORP Bielik zapewne trafią wpierw do Agencji, a potem pod młotek miedzy wrześniem a listopadem.

Poradziecki Kilo na posterunku

Marynarze i eksperci martwią się, że po przesądzonym już zdjęciu bandery z ORP Kondor, ORP Bielik i ORP Sęp przetrwanie cennych i unikalnych „podwodnych” umiejętności w Marynarce Wojennej będzie zależało od nie najmłodszego już, ale jedynego pozostawionego w służbie „Orła” - okrętu zakupionego w ZSRR w połowie lat osiemdziesiątych XX wieku, kiedy dni Układu Warszawskiego były już policzone. To jednostka typu Kilo, z udanej linii okrętów tworzonych w stoczni Krasnoje Sormowo w Gorki. Powstawały tam myśliwskie jednostki przeznaczone do podwodnego polowania, tropienia wrogich okrętów, skrytych misji patrolowych i rozpoznawczych. W swoim czasie okręty Kilo zaprojektowane w opływowym kształcie kropli, zabezpieczone specjalną anechoiczną powłoką, z wyciszonym przedziałem napędowym, 6 wyrzutniami torped i 60 osobową załogą budziły respekt rywali z Atlantyckiej Koalicji. Dziś jednak „Orzeł” to w służbie NATO - generacyjny weteran i bodaj najstarsza pozostająca w służbie jednostka Kilo.

Pechowa „Orka”

Decyzja o wycofaniu ze służby ostatnich Kobbenów to zarazem sygnał, że sprawa odbudowy polskiej floty podwodnej jest wyjątkowo pilna. Od co najmniej dekady kolejne rządy zapowiadały realizację najdroższego w marynarce, wartego ponad 10 mld zł programu „Orka”. Obiecywano pozyskanie 3 nowych okrętów podwodnych o klasycznym napędzie uzbrojonych - zgodnie z deklaracjami kolejnych rządów RP - w dalekosiężne pociski manewrujące - czyli klasyczny oręż odstraszania. Wszystkie te plany – podtrzymywane również w strategicznych deklaracjach i dokumentach obecnej koalicji rządowej, pozostają na razie wyłącznie na papierze.

Meandry opcji pomostowej

Problem utrzymania kompetencji wyspecjalizowanej kadry do czasu pozyskania nowych okrętów zmusił obecnego ministra Mariusza Błaszczaka do szukania rozwiązań doraźnych, zwanych elegancko opcją pomostową. Zamiast nowych okrętów podwodnych zamawianych w ramach modernizacyjnego programu „Orka” MON przymierza się do kupienia i odnowienia w skandynawskich stoczniach używanych 30-letnich szwedzkich jednostek „Södermanland”. Modernizacja 2 okrętów przejętych od sąsiadów zza Bałtyku może kosztować nawet 1 mld zł – twierdzą eksperci. „Rozwiązanie pomostowe” pozwoliłoby marynarskiej kadrze i specjalistom Marynarki Wojennej zachować zdolności do działania na okrętach podwodnych. Uzasadniłoby także utrzymywanie portowej i morskiej infrastruktury, która odpowiada za wsparcie bojowe, logistyczne i techniczne podwodnych sił morskich RP.

Tyle tylko, że w świetle ostatnich wypowiedzi ministra Błaszczaka nie wiadomo, czy opcja pomostowa pozostaje aktualna. W tym tygodniu na Twitterze ukazała się „ważna informacja dla Marynarki Wojennej”. Szef MON przekonuje, że „zgodnie z rekomendacjami wojska pierwszym zakupem dla marynarzy będzie okręt obrony wybrzeża „Miecznik”. Zakup pomostowych okrętów podwodnych uzależniamy od oferty szwedzkiej. Niezbędne są korekty w kwestii ceny i czasu realizacji”.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA