fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł Obronny

Wystrzeliła podkarpacka artyleria

Kraby
Rzeczpospolita, Michał Walczak
Ogromne zamówienia na armatohaubice Krab i moździerze rak ciągną w górę wyniki Huty Stalowa Wola. Trudno uwierzyć, że jeszcze trzy lata temu HSW przynosiła… straty.

Zarząd podkarpackiej, artyleryjskiej zbrojowni spodziewa się w tym roku rekordowych przychodów. Przekroczą 700 mln zł i będą najwyższe w historii. - Przyspieszenie w HSW to wynik gigantycznych wojskowych zamówień na ciężką broń artyleryjską, ale także rezultat konsekwentnie prowadzonego w ostatnich latach trudnego procesu poprawy efektywności firmy i wzrostu potencjału huty - podkreśla prezes HSW Bernard Cichocki.

Już w sierpniu okazało się, że matecznik krabów i kluczowa spółka Polskiej Grupy Zbrojeniowej wypracowała prawie 17 mln zł zysku netto. To wynik wyższy o 3 mln zł od zysku planowanego za cały rok 2018 r.

Czytaj także: Artyleryjskie fabryki nadają ton

Porządki, czyli sanacja

Artyleryjska HSW obecnie nabiera rozpędu ale warto pamiętać ze jeszcze kilkanaście miesięcy temu w czasie gdy pierwsze armato-haubice Krab i samobieżne moździerze Rak w ramach kontraktów trafiły do jednostek, firma musiała uporać się z wewnętrznymi problemami i zadłużeniem.

Na szczęście dzięki sanacyjnym przedsięwzięciom udało się zażegnać ryzyka związane z realizacją strategicznych zbrojeniowych zamówień armii. A warte ok. 4,5 mld zł kontrakty na systemy dalekonośnych superhaubic i zautomatyzowanych moździerzy to obecnie największe zamówienie wojska w krajowej zbrojeniówce .

A przecież jeszcze w połowie 2016 roku nowy zarząd Huty Stalowa Wola wykazywał, że artyleryjska zbrojownia powinna spodziewać się wielomilionowych strat. Trzeba było podjąć radykalne reformy aby je ograniczyć.

Niewielu już pamięta w 2015 roku firma wykazywała 11 mln zł straty na samej działalności podstawowej przy przychodach ok. 157 mln zł. W pierwszych sześciu miesiącach 2016 r. przychody jeszcze bardziej zmalały i spadły do 70 mln zł. Sytuacja była krytyczna a stan finansów HSW groził utratą płynności.

- Powodem były błędy poprzedników i niewłaściwy sposób rozliczania kontraktów - twierdzi Cichocki. Program naprawczy wdrożony w HSW nie wszystkim w firmie się podobał i wymagał wyrzeczeń. W całym 2016 roku udało się jednak ograniczyć straty do 49 mln zł, przy przychodach na poziomie 367 mln zł. Dopiero jednak w zeszłym roku wysiłek włożony w naprawę artyleryjskiej spółki można było nazwać sukcesem.

Tradycje COP i epoka cyfrowa

Dalekonośne haubice krab, supermoździerze rak z Huty Stalowa Wola wyznaczają dziś artyleryjskie standardy w siłach zbrojnych i budują technologiczne kompetencje całej PGZ. A podkarpacka zbrojownia, jak żaden inny zakład wyrosły bezpośrednio z tradycji COP wyrasta na niekwestionowanego lidera krajowej zbrojeniówki.

Postęp w dziedzinie lufowej artylerii nie wziął się z niczego. - Wojska lądowe już po historycznym przełomie miały w miarę skonkretyzowany plan, a firmy wbrew codziennej mizerii zawczasu myślały o rozwoju technologii – tłumaczy Mariusz Cielma ekspert militarny i szef Nowej Techniki Wojskowej. Prawdziwy cud polegał na tym, że wszystkim, także kolejnym ekipom resortowych decydentów mimo potknięć i przeciwności, nie zabrakło konsekwencji we wciąganiu armat na cyfrowy brzeg.

To dlatego m.in. polska artyleria wciąż jeszcze oparta o konstrukcje wywodzące się z czasów Układu Warszawskiego zdecydowanie zmienia oblicze. - Dołączamy do grona właścicieli zupełnie przyzwoitych systemów – oceniają eksperci.

Ogniste skorupiaki: haubice Krab, samobieżne moździerze Rak wielolufowe wyrzutnie rakiet WR-40 langusta to dziś sztandarowe produkty HSW.

Huta właśnie realizuje największe dziś w zbrojeniówce zamówienie na 96 samobieżnych superdział 155 mm Krab i setek pojazdów towarzyszących.

Pożytki z kooperacji

Hitem eksportowym może się wkrótce okazać także Rak – jeden z najnowocześniejszych obecnie w Europie samobieżnych, zautomatyzowanych moździerzy 120 mm – całkowicie polskiej konstrukcji. 64 „jednostki ogniowe” Raka wojsko zamówiło w HSW za blisko 1 mld zł dwa lata temu. - Teraz wchodzimy w nową erę – mówi Bernard Cichocki, prezes HSW.

Armatohaubice Krab to bez wątpienia dzieło inżynierów HSW , choć, jak w przypadku każdej wyjątkowo złożonej konstrukcji technologie huta pozyskiwała z różnych źródeł. - To brzmi niewiarygodnie, ale podczas testowych strzelań na dystansie 30 km z uwzględnieniem aktualnych danych meteo, rozrzut trafień wokół wyznaczonego punktu nie przekracza 15 metrów – mówi Piotr Wojciechowski prezes prywatnej ożarowskiej grupy WB Electronics, która odpowiadała za cyfrowe systemy kierowania ogniem, środki komunikacji i elektronikę superdziała.

Moździerz Rak całkowicie polskiej konstrukcji ma inne zalety - jest wyposażony w potężną armatę kaliber 120 mm z unikalnymi automatami ładowania. Polowe działo dzięki nowoczesnemu systemowi nawigacji określa w terenie swoją pozycję a dzięki komputerowi pokładowemu i autonomicznym urządzeniom kierowania ogniem współpracującym z obserwacyjnymi dronami i radarami rozpoznania, jest w stanie samodzielnie strzelać i niszczyć wskazane cele – miejsca koncentracji wrogich wojsk, ośrodki dowodzenia , umocnione punktu obrony nieprzyjaciela i fortyfikacje.

Andrzej Kiński szef pisma Wojsko i Technika twierdzi że HSW zapracowała na swoją pozycję lidera polskiej zbrojeniówki bo jest przykładem budowania kompetencji firmy przez kolejne ekipy menedżerskie i zarządy. W podkarpackiej spółce nawet w trudnych czasach i przy nie zawsze sprzyjających politycznych wiatrach nie zaniedbywano prac rozwojowych i starano się znaleźć na nie pieniądze. Huta wcześniej także niż inne państwowe przedsiębiorstwa dostrzegła korzyści jakie może przynieść współpraca z prywatnymi, innowacyjnymi spółkami przy realizacji trudnych programów zbrojeniowych. A sukcesy systemów broni wykorzystujących haubice Krab i moździerze Rak są tego dowodem.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA